O przyczynach kolejnej zmiany na stanowisku prezesa klubu, powodach rozstania z trenerem Banaczkiem oraz wizji dalszego rozwoju piłki nożnej w Kościerzynie rozmawiał z nami nowy prezes Kaszubii, Kamil Kirszen.
Jak to się stało, że po niespełna roku od rewolucji w Kaszubii znów mamy zmiany w zarządzie klubu?
- Przede wszystkim zacznę od tego, że zarząd się nie zmienił i nadal pracuje w tym samym składzie. Jedyna różnica jest taka, że zamieniłem się miejscami ze Zdzisławem Bonkowskim. Z przyczyn osobistych zrezygnował z dalszego kierowania klubem. W zamian zaproponowano moją kandydaturę i w czasie Walnego Zgromadzenia została ona zaaprobowana przez moich kolegów. Nie stało się więc nic, co mogłoby budzić jakikolwiek niepokój czy przywracać na myśl wydarzenia sprzed roku. Klub ma ten sam zarząd i podąża dalej w wyznaczonym wówczas kierunku.
Jak długo jest Pan związany z Kaszubią?
- Piłka od zawsze jest moją pasją. Sam byłem zawodnikiem, grałem na zachodzie, w amatorskich klubach niemieckich, więc ze sportem tym jestem związany od zawsze i choć dziś jestem przedsiębiorcą i mam wiele innych spraw na głowie, właśnie ta moja pasja sprawiła, że rok temu znalazłem się w tym miejscu. Naszym celem jest ratować Kaszubię, klub z 70-letnią przecież już tradycją.
No właśnie, jaki jest właściwe Wasz pomysł na Kaszubię?
- Wizję rozwoju tego klubu nakreśliliśmy już przed rokiem, gdy jako zarząd rozpoczynaliśmy pracę. Od początku zaznaczaliśmy, że priorytetem będzie dla nas praca z młodzieżą i to się nie zmieniło. Cały czas może to pod tym względem w Kościerzynie funkcjonować lepiej. Nie dysponujemy takimi zasobami jak kluby w dużych miastach i póki co jeszcze raczkujemy w tym kierunku. Docelowo chcielibyśmy, aby pod szyldem "Kaszubii" działało pięć grup młodzieżowych.
Ile jest ich obecnie?
- Na ten moment mamy trzy grupy. Reorganizacja tej struktury to właśnie zadanie Zdzisława Bonkowskiego, na tym się teraz skupi. Chcemy odbudować szkolenie młodzieży w tym mieście. Mamy nadzieję, że przy pomocy miasta oraz KOSiR-u uda się to w krótkim czasie osiągnąć. Taki klub jak Kaszubia musi mieć solidne zaplecze młodzieżowe.
Kiedy można się spodziewać pierwszych efektów tych działań?
- Mamy na to pomysł, ale patrząc realistycznie by móc czerpać korzyści z tych zmian potrzeba co najmniej trzech, czterech lat. Tak czy inaczej zaczynamy już teraz. Pracujemy nad reorganizacją tej części struktury naszego klubu, a już wkrótce pojawić powinni się u nas nowi szkoleniowcy, którzy mamy nadzieję stworzą naszą własną akademię pilkarską.
A co z piłką seniorską? Czego oczekujecie od tej sekcji?
- Myślę, że o żadnych awansach na ten moment nie ma co mówić. Naszym celem na kolejny sezon jest utrzymanie w III lidze i rozpoczęcie współpracę z nowymi sponsorami. Nie jest to łatwe, bo III liga dla potencjalnych partnerów jest jednak mało atrakcyjna, a prosząc o pieniądze trzeba też dać coś w zamian. Niemniej, drużyna seniorska ma istnieć i musi to być poziom III-ligowy. Ci młodzi chłopcy, którzy przyjdą tu trenować muszą mieć jakiś cel, a tym celem nie może przecież być gra w okręgówce. Gdybyśmy mieli takie szczęście jak Bytów, który ma silnego sponsora to pewnie, gralibyśmy o II, albo i I ligę, ale jesteśmy w Kościerzynie, a tu są nieco inne realia.
Co zmieniło się w Kaszubi przez ostatni rok?
- Myślę, że ten zarząd zdążył wykonać już kawał dobrej roboty, sporo udało się zrobić. Prezes Bonkowski wyprostował klub pod względem finansowym, z 60.000 zł długów z jakimi przejęliśmy klub, z końcem tego miesiąca nie zostanie już nic. Licencję III-ligową otrzymaliśmy bez zastrzeżeń, jako jeden z pierwszych klubów, więc myślę, że podążamy we właściwym kierunku.
Pod względem sportowym także pokazaliście potencjał. Przynajmniej w pierwszej rundzie sezonu.
- Zdecydowanie tak! Tak jak na początku rozgrywek temat awansu nie był nawet brany pod uwagę, o tyle po pierwszej części sezonu było trzeba już o tym rozmawiać. Trener Banaczek świetnie przygotował drużynę do rozgrywek i jesienią byliśmy najlepsi w lidze. Niestety wiosną zanotowaliśmy wyraźną obniżkę formy. Kartki, kontuzje i przymusowe zmiany w składzie sprawiły, że ostatecznie zakończyliśmy sezon dopiero na ósmym miejscu, z najgorszym bilansem na wiosnę. Bolało, choć z drugiej strony w tabeli było tak ciasno, że przy zaledwie dwóch punktach więcej, zajęlibyśmy miejsce trzecie.
Czy trener Banaczek odchodzi właśnie przez słabszą rundę rewanżową?
- Absolutnie nie. Z pracy trenera Banaczka jesteśmy zadowoleni. Brak funduszy zmusza nas jednak do pewnych decyzji personalnych. Jedna z nich to właśnie Dawid Banaczek. Chcieliśmy z nim kontynuować współpracę, nakreśliliśmy budżet jakim będziemy dysponować i wspólnie doszliśmy do wniosku, że się rozstaniemy. Najzwyczajniej nie byliśmy w stanie sprostać jego oczekiwaniom, stąd zmiana na stanowisku szkoleniowca.
W kadrze pierwszego zespołu także należy spodziewać się podobnych decyzji?
- Jak po każdym sezonie do pewnych przetasowań dojdzie na pewno. Jesteśmy w trakcie rozmów z piłkarzami. Na tę chwilę wiadomo na pewno, że odchodzi Alimim i Prusarczyk, a Spierewka i Kwietniewski kończą kariery. Staramy się też o zatrzymanie Macholi, który jest wypożyczony z Lechii. Będzie też czas by przetestować nowych graczy.
(Już po naszej rozmowie okazało się, że do biało-bordowych dołączy m.in. napastnik Mateusz Łuczak
Paweł Budziwojski poprowadzi Kaszubię już po raz trzeci.
- Zgadza się, ale każdy jego pobyt w Kościerzynie przynosi pozytywny skutek. Budowanie zespołu nigdy nie jest zadaniem łatwym, ale trener Budziwojski zna klub bardzo dobrze, ma świetne podejście do zawodników i wierzymy, że to dobre rozwiązanie dla naszego zespołu.
Rozmawiał Bartek Gruba
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze