21 marca oficjalnie witamy kalendarzową wiosnę. To czas, w którym przyroda powoli wybudza się do życia po wielu tygodniach zimy. Już gdzieniegdzie widać przebiśniegi, a na drzewach pierwsze pąki. Powitaniu wiosny towarzyszył obrzęd żegnania zimy. Dziś ten zwyczaj jest powoli zapominany, jednak jeszcze kilka lat temu, najczęściej dzieci w szkołach, przygotowywały słomiane kukiełki - tzw. marzanny. By wypędzić zimę palono je lub topiono. Na Kaszubach był to obrzęd bardzo popularny.
Zwyczaje związane z pożegnaniem zimy zazwyczaj odbywały się między 12 marca, dniem św. Grzegorza a 19 marca, dniem św. Józefa. We wszystkich miejscowościach nad wodami, niezależnie od tego, czy było to nad morzem, jeziorem, rzeką czy małym stawem zbierano się, by utopić zimę. Jej symbolem była słomiana kukła, dziś nazywana Marzanną.
- Czasem odziewano ją w stare, zniszczone łachy, a głowę owijano dziurawą chustą. Ręce i nogi też były słomiane, uplecione na kształt warkoczy. Wielką kukłę na długiej żerdzi niosła młodzież przez wieś z głośnym śpiewem i krzykami, że wypędzona zima już nie wróci i wnet nadejdzie ciepło. Robiono przy tym mnóstwo hałasu, uderzają w blaszane, niepotrzebne już garnki czy wiadra - pisze Roman Landowski w książce "Dawnych obyczajów rok cały. Między wiarą, tradycją i obrzędem".
Jak dodaje Barbara Kąkol, dyrektor Muzeum Kaszubskiego w Kartuzach, zazwyczaj panią zimę najpierw palono na środku wsi lub w okolicach szkoły, a następnie to, co zostało wrzucano do wody.
Jeśli w okresie witania wiosny nadal trzymał tęgi mróz i lód zalegał na jeziorach czy rzece, kukłę topiono w przygotowanej na tę okazję przerębli. Drągami odpychano ją od brzegu albo wsuwano pod lód, by odpłynęła i długo nie wracała.
Co ciekawe, w niektórych regionach Pomorza obrzęd żegnania zimy łączono z powitaniem wiosny. Po utopieniu kukły znad wody wracano do wsi z tzw. zielonym gaikiem. Na tym samym kiju, na którym przepędzano "zimę", wkładano wieniec, przystrojony w pierwsze zielone gałązki, bazie i kolorowe wstążki. Było to jednak możliwe tylko wówczas, gdy wcześnie rozpoczęła się wegetacja roślin.
Okres tzw. przednówka na Kaszubach był też wypełniony pracą.
- Okres wiosny pokrywa się z okresem przedwielkanocnym i te zwyczaje są podobne. Sprzątało się wówczas chaty, bieliło się chaty i drzewka owocowe dla ochrony przed zwierzętami - opowiada Barbara Kąkol.
Tak jak zimę należało pożegnać do św. Józefa, tak powitanie wiosny powinno było nastąpić do 25 marca, czyli Dniem Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny.
W dzień św. Józefa należało, choć symbolicznie rozpocząć prace w polu. Należało koniecznie otworzyć ziemie, choćby przewracając jedną skibę.
- Ta pierwsza wiosenna orka nie mogła się obyć bez najwymowniejszego symbolu dobrobytu jakim jest chleb. Po rytualnym wręcz wyniesieniu pługa, gospodarz łamał bochen, specjalnie na ten dzień przez gospodynię upieczony, by połową chleba nakarmić konia. Drugą połowę kładł na pług i wyruszał w pole. W ten sposób chleb, pełniący rolę siedziby dostatku, przekazywał tę ważną właściwość narzędziu rolniczemu, a za jego pośrednictwem - ziemi, gdy lemiesz odłożył pierwszą skibę. Wzmocnieniem rytuału było włożenie połowy bochna w bruzdę świeżo przeoranej gleby - pisał Landowski.
W Sierakowicach na św. Józefa istniał zwyczaj sadzania gęsi na jaja. Zwykle robiło się to tylko pod dobrym znakami - baranem, bykiem, lwem, lub wagą, jednak 19 marca był na to najlepszy. Z kolei w Mściszewicach opowiadano legendę.
- Pewnemu gburowi wiozącemu zboże na targ zastąpił drogę staruszek (św. Józef). Odkupił zboże i kazał je zanieść przez nieznany otwór w górze, gdzie w wielkich pieczarach gbur ujrzał zbrojnych rycerzy i konie czekających na sygnał - pisała w książce "Rok obrzędowy na Pomorzu" Bożena Stelmachowska.
Z kolei 25 marca, w dzień Zwiastowania, zgodnie z przekonaniami, ustępujące lody otwierały ziemię, uwalniając strumienie, a spod śniegu wyglądały już pierwsze kwiaty.
Dla Kaszubów ważnym symbolem wiosny były też bardzo lubiane przez Kaszubów jaskółki i bociany. Oba ptaki symbolizowały szczęście. Jaskółki były też symbolem światła i płodności, a bocian - długowieczności.
Korzystałam z materiałów udostępnionych przez Muzeum Kaszubskie w Kartuzach.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze