11 zwycięstwo w 17 derbowym pojedynku pomiędzy Cartusią 1923 Kartuzy, a Kaszubią Kościerzyna odnieśli piłkarze z Kartuz. Niebiesko-biało-czarni byli górą już w piątym kolejnym ligowym pojedynku między tymi zespołami. W sobotnie popołudnie na stadionie przy ul. 3 Maja komplet punktów zapewniły gospodarzom trafienia Domjana i Brzeskiego.
Ligowe starcia Cartusii i Kaszubi należą do najważniejszych dat w kalendarzu kibiców obu drużyn. Kartusko-kościerskim derbom Kaszub piłkarskie emocje towarzyszą od blisko dekady, z przerwą na sezon 2012/2013, kiedy to zdegradowani biało-bordowi rywalizowali na poziomie IV ligi.
O ile pierwsze starcia tych teamów należały do zespołu z Kościerzyny, o tyle z czasem niebiesko-biało-czarni wypracowali niemalże patent na mecze z rywalem zza miedzy. Do soboty z 16 takich gier wygrali 10, a tylko pięciokrotnie górą byli kościerzynianie. Co więcej, ci drudzy na wygraną w lidze nad Cartusią czekają od kwietnia 2011 roku (!), gdy sztuka ta udał im się po raz ostatni.
Mecz II kolejki tego sezonu przedłuży tę serię co najmniej o kolejnych kilka miesięcy, bowiem podopieczni Piotra Kwiatkowskiego wykorzystali atut własnego boiska i zapisali na swoim koncie pierwsze ligowe punkty w sezonie. Zrehabilitowali się tym samym za niespodziewaną porażkę w inaugurującym rozgrywki meczu z KS Chwaszczyno sprzed tygodnia. Kaszubia z kolei po "spacerku" w starciu z Chemikiem Police musiała przełknąć gorycz porażki.
Spotkanie toczyło się dość szybkim tempie, ale to miejscowi zdawali się mieć więcej z gry. Swoją przewagę potwierdzili bramką Domjana w 38 minucie. Kapitan niebiesko-biało-czarnych wykorzystał precyzyjne dośrodkowanie i strzałem głową pokonał Macholę.
W drugiej odsłonie dominacja gospodarzy była już praktycznie bezdyskusyjna. Nie bez znaczenia na taki obraz gry miała druga żółta i w konsekwencji czerwona kartka dla Janka Przybyszewskiego, po której Kaszubia musiała kończyć spotkanie w 10-tkę.
Poza kilkoma zrywami i próbami skontrowania rywali, zespół Pawła Budziwojskiego nie był jednak w stanie powalczyć o korzystny rezultat. Tym bardziej, że w 60 minucie gry po stałym fragmencie gry niezbyt pewnie interweniujący w tej sytuacji Machola znów musiał wyjmować piłkę z siatki. Trafienie zapisano Patrykowi Brzeskiemu.
Przy odrobinie szczęścia i lepiej nastawionym celownikom kartuzianie mogli zadać gościom jeszcze kilka kolejnych ciosów. W dogodnych sytuacjach mylili się jednak Domjan, Hejden i Dawidowski, a wynik nie uległ już zmianie.
Komentarze