Ostatnia kolejka spotkań A oraz B klasy, gdzie występują drużyny z naszego regionu, dostarczyła niezapomnianych emocji kibicom. W niektórych spotkaniach mogli oni zobaczyć prawdziwy grad bramek.
W A klasie najbardziej ciekawie zapowiadało się derbowe spotkanie, w którym zagrały ze sobą Wda Lipusz oraz LKP Nowa Karczma. Mecz był rozgrywany w Lipuszu, a jego zdecydowanym faworytem była drużyna gospodarzy. Pierwsze minuty spotkania zdawały się tylko potwierdzać fakt, że miejscowi odniosą łatwe zwycięstwo. Już w 4 minucie Wda przeprowadziła składną akcję lewą stroną boiska. Doskonałym dośrodkowaniem popisał się Robert Cieszyński, którego dogranie „szczupakiem” zwieńczył Oskar Orzłowski, pokonując bramkarza z Nowej Karczmy. Radość miejscowych nie trwała zbyt długo, bo niespełna pięć minut później było już 1:1. Ewidentny błąd w defensywie Wdy z zimną krwią wykorzystał Łukasz Imianowski, który wyprzedził obrońcę Wdy, przejął piłkę i zmusił do kapitulacji golkipera zespołu z Lipusza.
W kolejnej fazie meczu toczył się wyrównany pojedynek. Oba zespoły stworzyły kilka groźnych sytuacji, ale na bramkę trzeba było poczekać do 20 min. Ponownie groźną akcję na lewym skrzydle skonstruował Robert Cieszyński, który uderzając z lewej nogi całkowicie zaskoczył bramkarza przyjezdnej drużyny. Futbolówkę dobił Jakub Majer i zatrzepotała ona w siatce. Warto jednak zaznaczyć, że w momencie tego uderzenia, piłka całym obwodem przekroczyła linię bramki, więc ten gol powinien być zaliczony na konto Roberta Cieszyńskiego. W 30 min. zawodów zespół gości mógł doprowadzić do wyrównania, ale piłka po dobrym strzale zawodnika z Nowej Karczmy minimalnie minęła słupek. Pięć minut później, po niefortunnym wybiciu futbolówki przez bramkarza Nowej Karczmy, przejął ją Jakub Majer, który strzałem z dystansu zdobył trzeciego gola dla Wdy.
W drugiej połowie tempo meczu nie spadło, a przyjezdni za wszelką cenę dążyli do zniwelowania strat z pierwszej odsłony zawodów. Ta sztuka udała im się w 74 min. gdy drugiego gola strzelił Łukasz Imianowski. Jednak na doprowadzenie do remisu piłkarzom z Nowej Karczmy zabrakło już czasu, a trzy punkty zostały w Lipuszu.
Wielkich emocji nie brakowało również w meczu Santany Wielki Klincz z Sokołem Zblewo. Gospodarzami tego pojedynku była ekipa z Wielkiego Klincza. Jej zawodnicy zaczęli z wysokiego C, o czym świadczy fakt, że w pierwszych dziesięciu minutach mieli dwie doskonałe okazje do objęcia prowadzenia. Niestety, niską skuteczność miejscowych wykorzystali przejezdni, którzy w 12 min. zdobyli pierwszą bramkę. Niespełna dwadzieścia minut później Sokół prowadził już 2:0. To jednak nie załamało gospodarzy. W 35 min. bramkę kontaktową strzelił Daniel Tusk, a pięć minut później do wyrównania doprowadził Michał Bławat. Jeszcze przed gwizdkiem kończącym pierwszą odsłonę zawodów, Santanie udało się wyjść na prowadzenie. Tym razem na listę strzelców wpisał się Rafał Topka.
Po zmianie stron emocji również nie brakowało. Goście za wszelką cenę chcieli wywieźć z Wielkiego Klincza pełną pulę. Krok w tym kierunku zrobili w 66 min. gdy doprowadzili do remisu. Taki rezultat nie satysfakcjonował jednak podopiecznych trenera Stanisława Wnuka, którzy również walczyli o pełną stawkę. Wreszcie przyszła 82 min., kiedy to zwycięskiego gola dla Santany zdobył Michał Bławat ustalając tym samym końcowy wynik meczu na 4:3.
Dodajmy, że ostatni mecz A klasy, w którym KS Skorzewo miało się zmierzyć na własnym terenie z Czarnymi Piece, nie doszedł do skutku, ponieważ goście nie przyjechali.
W ostatniej kolejce B klasy, kibice naszych drużyn również nie mogli narzekać na brak bramek. Przykładem może być chociażby spotkanie Kaszubii II Kościerzyna ze Słupią Sulęczyno, które było rozgrywane na kościerskim stadionie. Gospodarze wyszli na prowadzenie już w 6 min. za sprawą Dominika Narożniaka, ale odpowiedź Słupii nastąpiła dwie minuty później. Z czasem zarysowała się przewaga biało-bordowych, która została w pierwszej części przypieczętowana golami Przemysława Pałasza oraz kolejną bramką Damiana Narożniaka.
Po zmianie stron, rezerwy Kaszubii urządziły sobie strzelecki festiwal aplikując rywalom aż 4 gole. Na listę strzelców wpisywali się kolejno: Tomasz Chmielewski (dwa gole), Mariusz Główczewski oraz Mikołaj Rolbiecki. Przyjezdni odpowiedzieli tylko jednym trafieniem i mecz zakończył się wynikiem 7:2.
Pięć bramek zobaczyli natomiast kibice, którzy wybrali się na stadion w Łubianie, by obserwować starcie miejscowego Ceramika z Gryfem Goręczyno. Niestety, wszystkie gole zdobyli goście.
Powody do zadowolenia mają również piłkarze Huraganu Nowe Polaszki, którzy w meczu wyjazdowym zmierzyli się z Orłem Borkowo. Mecz fatalnie zaczął się dla naszego zespołu, ponieważ gospodarze objęli prowadzenie w 5 min. Jednak po kwadransie gry był już remis, bo miejscowi zaliczyli samobójcze trafienie. W dalszej części zawodów piłkarze Huraganu grali coraz lepiej, a przypieczętowali to dwiema bramkami autorstwa Przemysława Trzeźwińskiego i Macieja Orlikowskiego. Pierwsza odsłona zakończyła się jednak remisem, bo w samej końcówce Orzeł strzelił dwa gole, w efekcie czego na przerwę oba zespoły udawały się z dorobkiem trzech trafień.
Druga połowa była jednostronnym widowiskiem, w trakcie którego dominacja zawodników z Nowych Polaszek była bezdyskusyjna. Huragan zdobył cztery gole. Do siatki rywali trafiali – Daniel Szarmach, Patryk Wajer, Paweł Damps oraz Piotr Bucholz i mecz zakończył się wynikiem 7:3.
Dodajmy na koniec, że w ostatniej kolejce spotkań B klasy pauzowała Wierzyca Stara Kiszewa.
W galerii umieściliśmy zdjęcia z meczu Wdy Lipusz z LKP Nowa Karczma i Santany z Sokołem Zblewo.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze