Kaszubia Kościerzyna doznała porażki przed własną publicznością w starciu z wiceliderem IV-ligowej tabeli, zespołem Jaguara Gdańsk.
Faworytem spotkania rozgrywanego na stadionie Kaszubii z pewnością był zespół gości. Jednak już pierwsza część spotkania pokazała, że przyjezdni nie będą mieli łatwego zadania w postaci wywiezienia kompletu punktów. Podopieczni trenera Tomasza Bąkowskiego nie przestraszyli się rywala i znakomicie spisywali się szczególnie w defensywie. Biało-bordowi stworzyli w ciągu pierwszych 45 min. kilka strzeleckich okazji, ale żadna z nich nie przyniosła rezultatu w postaci gola. Ostatecznie, pierwsza odsłona zawodów zakończyła się bezbramkowym remisem.
Drugą połowę lepiej zaczęli goście, którzy w 51 min. za sprawą Daniela Mikołajewskiego wyszli na prowadzenie. Sztab szkoleniowy Dumy Kaszub, a także sami piłkarze, mieli dużo uwag do sędziego, ponieważ w ich opinii ten nie odgwizdał faulu na Łukaszu Wróblu, po którym Jaguar zdobył bramkę. Od tego momentu tempo meczu zdecydowanie się ożywiło. Miejscowi za wszelką cenę dążyli do wyrównania, ale gdańszczanie nie zamierzali poprzestać na jednym trafieniu. Swojego szczęścia upatrywali przede wszystkim w szybkich kontrach. Te jednak nie przyniosły spodziewanego skutku. Niestety, mimo wysiłków, podopiecznym Tomasza Bąkowskiego nie udało się doprowadzić do remisu. W efekcie, Jaguar wywiózł z Kościerzyny komplet punktów. Mimo porażki, zadowolony z postawy swojej drużyny nie krył szkoleniowiec biało-bordowych.
- Całe spotkanie można tak naprawdę podsumować jednym zdaniem – zdecydowanie lepsza gra niż ostateczny wynik. Mówiąc jednak w szerszym ujęciu, straciliśmy bramkę po ewidentnym błędzie Łukasza Wróbla, który nie powinien się kiwać podczas wyprowadzania piłki. Fakt, był faulowany, a sędzia tego nie widział lub nie chciał widzieć. Niemniej, był to nasz błąd. Mimo straty bramki, drużyna pokazała, że chce jak najszybciej doprowadzić do wyrównania. Przez pół godziny mecz przypominał partię szachów, bo piłka była raz po jednej, a raz po drugiej stronie. Ostatni kwadrans przebiegał pod nasze dyktando, ale szkoda, że przyniosło to efektu w postaci bramki. Biorąc pod uwagę, że w na 18 zawodników dysponuję 12 młodzieżowcami, to uważam, że zaprezentowaliśmy się dobrze. Niestety, o wyniku zadecydowało doświadczenie i trochę szczęścia, które tym razem były po stronie naszych rywali – stwierdził trener Tomasz Bąkowski.
W najbliższą sobotę, 25 września biało-bordowych czeka wyjazd do Chojnic, gdzie zmierzą się z rezerwami Chojniczanki.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Leeechiooo, KLUBIE nasz ... !!!
Zasad nie mamy w piętnastu chłopa i dziewczynę napierdalamy
To pewnie przez te piłki od burmistrza
Szkoda miejski kasy na tych kopaczy
Leeechiooo, KLUBIE nasz ... !!!
Zasad nie mamy w piętnastu chłopa i dziewczynę napierdalamy
To pewnie przez te piłki od burmistrza