Reklama

Dwie różne skarpetki na znak solidarności. Czego możemy nauczyć się od ludzi z Zespołem Downa?

Dla swojego otoczenia często stają się inspiracją. Pozytywnie nastawieni do życia z nieschodzącym z twarzy uśmiechem, uczą empatii i szczerości. Mowa o ludziach z Zespołem Downa. 21 marca w Światowy Dzień Zespołu Downa, wielu z nas wyrażało swoją solidarność z nimi, ubierając kolorowe skarpetki. O tym, jak ważny to dzień, rozmawialiśmy z terapeutami z Ośrodka Rewalidacyjno - Wychowawczego w Szklanej.

Fundacja Uśmiech Dziecka pod swoją opieką ma 11. uczniów z Zespołem Downa. Najmłodsze dziecko ma pięć lat, najstarszy jest 23 - letni Artur. Wszystkich charakteryzuje jedno - nieschodzący z twarzy uśmiech.

- Są zdolni, uśmiechnięci, radośni i przytulają się przy każdej możliwej okazji. Dla mnie są to normalne dzieci. Są samodzielni i radzą sobie w codziennych czynnościach. W mojej ocenie funkcjonują tak jak wszystkie zdrowe dzieci - tłumaczy Alicja Wica, terapeutka.

Ewelina jest wychowawcą w sześcioosobowej grupie. Wśród jej podopiecznych jest 16 - letnia Alicja z Zespołem Downa. Dziewczyna, która bardzo dobrze funkcjonuje, rewelacyjnie śpiewa, gra na keyboardzie i uwielbia scenę.

- Ala jest bardzo sympatyczna. Nie ma dnia, żeby wchodząc do ośrodka nie witała nas uśmiechem. Ja jako nauczyciel, uczę się od Ali pozytywnego podejścia do życia. Ogólnie od dzieci z Zespołem Downa można uczyć się otwartości i relacji. W dodatku zupełnie naturalnych. Dla nich uścisk i szczery uśmiech nie stanowią żadnego problemu - opowiada Ewelina Kleina, wychowawca grupy edukacyjno - terapeutycznej.

Zarówno Alicja jak i Wiktoria - 12 letnia dziewczynka, również z Zespołem Downa, to córki pani Małgorzaty. Obie adoptowane zostały w wieku dwóch lat. Jak mówi ich mama, na szczęście są zdrowe. Poza drobnymi dolegliwościami nie mają wad serca i innych poważnych obciążeń, które często dotykają dzieci z dodatkowym chromosomem. Pani Małgorzata, która świadomie wybrała takie macierzyństwo, podkreśla jak ważna jest tolerancja.

- Na pewno emocjonalnie przewyższają większość z nas. W sferze empatii, rozpoznawania uczuć u innych, wrażliwości na drugiego człowieka i ogólnej radości z życia. Uczyć się można od nich również łagodnego podejścia do problemów. Niektórzy myślą, że to bardzo powierzchowne, a ja myślę, że to bardzo pozytywne i ułatwia funkcjonowanie. Bardzo wiele się od nich uczę. Przede wszystkim tego, że każdego można lubić - opowiada Małgorzata Dyczewska, mama Alicji i Wiktorii.

Co więcej dziewczyny funkcjonują bardzo dobrze. Potrafią się ubrać, umyć, posprzątać i przyrządzić posiłek. Ograniczone funkcje poznawcze nie pozwolą im na zdobycie konkretnych zawodów, ale wciąż mogą rozwijać swoje zainteresowania. Narażone są jednak na niebezpieczeństwo, które nie zawsze potrafią ocenić. Jednak z niewielką pomocą mogą, a przede wszystkim chcą, normalnie funkcjonować.

- Najważniejsze dla nich jest bycie w społeczeństwie. Prowadzę grupę edukacyjną z przysposobieniem. Oznacza to, że często wyjeżdżamy. Wczoraj byliśmy u fryzjera, jutro wybieramy się do stomatologa. Dzieci chcą się uczyć normalnych relacji - tłumaczy Ewelina Kleina.

- Ostatnio byliśmy w restauracji. Julka pani kelnerce podziękowała co najmniej 100 razy. Chciała, żeby ta czuła jej wdzięczność za każdy przyniesiony widelec - dodaje Alicja Wica.

Trzeba jednak pamiętać, że świetnie poradzą sobie ze zrobieniem kanapki, ale jeżeli usłyszą coś niemiłego, wówczas potrzebują wsparcia i wyjaśnienia sytuacji. Są naiwni, łatwowierni i wrażliwi. Ludzie z Zespołem Downa potrzebują akceptacji otoczenia.

- Z tolerancją wciąż mamy problem. Nie zawsze akceptujemy odstępstwa od przyjętej normy. Ja nie obchodzę Światowego Dnia Zespołu Downa, bo dla mnie moje dzieci są normalne, ale cieszę się, że o tym się mówi. Wciąż Down kojarzy się negatywnie i funkcjonuje w pejoratywnym nazewnictwie. Pokazywanie dzieci np. w kampaniach reklamowych, odczarowuje ten obraz. Najważniejsza jest akceptacja. Osoba z zespołem downa nie jest gorsza, jest inna. Pewnych rzeczy się nie nauczy, ale w pewnych rzeczach nas przewyższa. Jeśli nie nauczymy się tego akceptować, będziemy ciągle w tyle z różnymi naszymi postawami - wyjaśnia Małgorzata Dyczewska.

Obchody Światowego Dnia Zespołu Downa zawsze przypadają w pierwszy dzień wiosny. Wielu z nas założyło kolorowe skarpetki nie do pary, które są symbolem niedopasowania społecznego i jednocześnie solidaryzowania się z osobami z dodatkowym chromosomem. Ten dzień ma przełamywać stereotypy i pomóc osobom z Zespołem Downa oswajać się z ich odmiennością. Ważne jednak, żeby akceptacja stała się normą. Nie tylko raz w roku.

DS
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Koscierski.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości