Reklama

Duże zagrożenie pożarowe w lasach. Właściciele muszą udrożnić pasy przeciwpożarowe

Trzeci, najwyższy stopień zagrożenia pożarowego w lasach, to widmo kolejnych problemów po sierpniowej nawałnicy. Przy niskiej wilgotności ściółki, zalegające drewno i igliwie, mogą stać się przyczyną ogromnych pożarów. Dlatego tak istotna jest drożność pasów przeciwpożarowych. Starostwa i nadleśnictwa upominają właścicieli lasów o obowiązku ich uprzątnięcia. Zgodnie z ustawą, czas mają do końca kwietnia.

Właściciele lasów ze skutkami ubiegłorocznej nawałnicy zmagają się do dziś. Zarówno nadleśnictwa, jak i zarządcy prywatnych terenów. Do problemów związanych z porządkowaniem zalegającego drewna, jego sprzedażą i naglącymi terminami, doszedł jeszcze jeden - zagrożenie pożarowe. Zgodnie z ustawą o lasach oraz rozporządzeniem ministra środowiska, właściciele lasów są zobowiązani do wykonywania zabiegów profilaktycznych i ochronnych, zapobiegających powstawaniu i rozprzestrzenianiu się pożarów.

- Jest to obowiązek ustawowo nałożony na właścicieli lasów. Przypominamy o tym, bo zagrożenie pożarowe jest tym razem dużo większe, niż zazwyczaj - tłumaczy Jolanta Szparkowska, naczelnik wydziału Ochrony Środowiska w Starostwie Powiatowym w Kościerzynie.

Nadleśnictwo Kartuzy w większości poradziło sobie już z uprzątnięciem pasów przeciwpożarowych i skutków nawałnicy. Kończą prace i przygotowują się do nasadzenia.

- Nawałnica w naszych lasach powaliła nieco ponad 40 tys. metrów sześciennych drzew. W naszym przypadku jest to połowa tego, co mieliśmy wyciąć. Jednak bez porównania z tym, jakich szkód dokonała w Nadleśnictwie Lipusz - tłumaczy Jarosław Pawlikowski z Nadleśnictwa Kartuzy.

W lasach należących do Nadleśnictwa Lipusz prace wciąż trwają. Nieprzerwanie od sierpnia. Pasy przeciwpożarowe stanowią jednak priorytet. Jak mówi rzecznik nadleśnictwa, Anna Kukier - w większości są już przygotowane.

- Prace trwają jeszcze w miejscach, gdzie sprzątamy efekt klęski żywiołowej. Gdy tylko uprzątniemy zalegające drewno, automatycznie czyścimy też pasy przeciwpożarowe - dodaje rzecznik.

Dużo gorzej wygląda sytuacja w lasach prywatnych. Mimo ustawowego obowiązku, nie wszędzie pasy przeciwpożarowe są oczyszczone. Już w lutym Nadleśnictwo Lipusz kierowało do starostwa oraz urzędów gmin prośbę o rozpowszechnienie wśród właścicieli lasów informacji o obowiązku uprzątnięcia pasów. Walka z czasem trwa, a sytuacja w lasach jest coraz trudniejsza.

- W tej chwili w zwykłej skali mamy trzeci, najwyższy stopień zagrożenia pożarowego. Wilgotność ściółki utrzymuje się na poziomie 10 proc. - to wilgotność zwykłej kartki papieru. To obrazuje jak bardzo ryzykowny jest pożar. W lasach zalega mnóstwo martwego drewna, którego nie zdążyliśmy jeszcze uprzątnąć. Z kolei igliwie, liście i drobne gałęzie - tylko potęgują ryzyko zagrożenia pożarowego - dodaje Anna Kukier, rzecznik Nadleśnictwa Lipusz.

- Zagrożenie jest dużo większe, niż zawsze. Gdy pojawi się pożar, na pewno bardzo szybko będzie się rozprzestrzeniał. Problem polega na tym, że drzewa zostały powalone częściowo. Gdyby doszło do pożaru w takim miejscu, objąłby nie tylko ściółkę, ale też korony drzew - tłumaczy Marek Szwaba, rzecznik Komendy Powiatowej PSP w Kartuzach.

Drożność pasów w razie pożaru może być jedyną szansą na odratowanie lasu. Ustawowy termin ich oczyszczania upływa 30 kwietnia. Do tego czasu pasy przeciwpożarowe muszą być przejezdne.

- Jeżeli ktoś nie wywiązuje się z obowiązków wynikających z ustawy, musi się liczyć z decyzją nakazującą, a gdy ta nie będzie wykonywana, mamy prawo nałożyć karę grzywny. Mamy nadzieję, że nie będzie dochodzić do takich sytuacji - dodaje Jolanta Szparkowska.

DS
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    TIMIŚ - niezalogowany 2018-04-14 15:58:14

    LASY DO KARANIA SĄ PIERWSZE A DROGI ROZPIEPRZONE PO WYWÓZCE DREWNA NAPRAWIANE BĘDĄ PRZEZ KOGO I ZA CZYJE PIENIĄŻKI?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    byku - niezalogowany 2018-04-13 10:04:13

    Jak na razie Nadleśnictwo Lipusz nic jeszcze nie zrobiło w Kłodnie (działki) po zgłoszeniu by wycieli chociaż drzewa które zagrażają życiu ludzi którzy na co dzień tam przebywają.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    marmcin - niezalogowany 2018-04-12 22:33:37

    Do kar państwo jest pierwsze!!! Urząd konsumencki miał karać skupujących drewno za zbyt niskie ceny ( początkowa propaganda !!!!) . Tym czasem przedsiębiorcy proponują cenę nawet 70 zł za m3 drewna a wyrobienie kosztuje 65zł. Jak przypilnujecie przedsiębiorców to i prywatni właściciele lasów się też wywiążą !!!!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Koscierski.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości