Z dr Aleksandrą Szulman-Wardal, kierownikiem Pracowni Psychologicznej Szpitala Specjalistycznego w Kościerzynie, o funkcjonowaniu Ośrodka Środowiskowej Opieki Psychologicznej dla Dzieci i Młodzieży rozmawia Maciej Wajer
Nieco ponad rok temu swoją działalność rozpoczął Ośrodek Środowiskowej Opieki Psychologicznej i Psychoterapeutycznej dla Dzieci i Młodzieży, który funkcjonuje w Szpitalu Specjalistycznym w Kościerzynie. Proszę powiedzieć jak doszło do stworzenia tej placówki?
Na samym początku muszę powiedzieć, że o uruchomienie takiej placówki staraliśmy się dwa lata wcześniej zanim zaczęła swoją działalność. Wówczas, Narodowy Fundusz Zdrowia ogłosił konkurs na stworzenie takich ośrodków, ale kryteria, jakie trzeba było spełnić chociażby w kontekście lokalowym, były tak wywindowane, że w tamtym czasie nie udało się wygrać konkursu. Jednak byliśmy bardzo zdeterminowani, by taki cel osiągnąć i udało się 1,5 roku później, gdy ogłoszono drugi konkurs. To nie było łatwe zadanie, wymagało od nas tytanicznej pracy, ponieważ w grę wchodziło stworzenie dwóch ośrodków w Kościerzynie oraz Dzierżążnie. Niezwykle trudny był proces rekrutacyjny, ponieważ specjalistów dla dzieci i młodzieży jest bardzo mało, jak na przysłowiowe lekarstwo. Ale ostatecznie się udało.
Chciałabym podkreślić, że wcześniej w szpitalu wdrożyliśmy pilotażowy projekt Centrum Zdrowia Psychicznego dla Dorosłych, a Ośrodek Środowiskowej Opieki Psychologicznej i Psychoterapeutycznej dla Dzieci i Młodzieży – I stopnia referencyjności jest kolejnym krokiem w kierunku pomagania kolejnej grupie osób. W tym przypadku mówimy o ludziach bardzo młodych, które borykają się z szeroko rozumianymi problemami emocjonalnymi. W dalszej perspektywie chcielibyśmy stworzyć dzienną placówkę II stopnia referencyjności dla dzieci i młodzieży, w której będzie oferowana pomoc lekarza psychiatry takim osobom, które mają za sobą pobyt na oddziale zamkniętym. Jest to kolejne ogromne wyzwanie, ale w naszych działaniach wspiera nas bardzo mocno m.in. Agnieszka Kapała-Sokalska, wicemarszałek województwa pomorskiego, która angażuje się w rozmowy ze specjalistami pracującymi w Starogardzie Gdańskim oraz Srebrzysku.
Proszę powiedzieć, komu konkretnie swoją pomoc oferuje zespół specjalistów pracujących w Ośrodku Środowiskowej Opieki Psychologicznej i Psychoterapeutycznej dla Dzieci i Młodzieży?
W ośrodku prowadzona jest terapia dla dzieci od wczesnego dzieciństwa przez adolescencję aż do 21 roku życia - o ile uczęszczają do szkoły średniej. Z pomocy i wsparcia naszej placówki, w której pracują psychologowie, psychoterapeuci oraz terapeuci środowiskowi, mogą skorzystać młode osoby, które zmagają się z problemami natury emocjonalnej, odczuwają lęki, stany depresyjne, mają za sobą kryzysowe lub traumatyczne zdarzenia lub zmagają się z własną agresją. Chciałabym jednak podkreślić, że nasza pomoc jest systemowa, a to oznacza, że obejmuje również najbliższe otoczenie dziecka, młodego człowieka, czyli rodzinę, opiekunów prawnych, a także środowisko, w którym na co dzień przebywa. Stąd też współpracujemy na co dzień nie tylko z rodzicami, ale również z placówkami i instytucjami, z którymi nasi pacjenci mają styczność. Dodam, że nie możemy się zajmować osobami z rozpoznanymi uzależnieniami, czy też niepełnosprawnością intelektualną.
Ośrodek, o którym rozmawiamy, funkcjonuje już nieco ponad rok. Czy z perspektywy czasu można powiedzieć, że jego uruchomienie było potrzebne?
Powiem, że było wręcz konieczne. Mamy naprawdę bardzo dużo pracy. Trafia do nas coraz większa liczba młodych osób po próbach samobójczych, samookaleczeniu, a także ze spektrum autyzmu. Niestety te przypadki tylko potwierdzają ostatnie wyniki badań, mówiące o tym, że województwo pomorskie przoduje w niechlubnej statystyce samobójstw młodych ludzi, które są efektem różnych czynników. Dlatego musimy bardzo mocno zwierać szeregi, by ich wspierać. O tym, że nasi specjaliści mają bardzo dużo pracy, najlepiej świadczy fakt, że w ciągu tego roku udzieliliśmy około 7 tysięcy porad w placówce w Kościerzynie oraz drugie tyle w Dzierżążnie.
Proszę na koniec powiedzieć, jaki wpływ na kondycję psychiczną dzieci i młodzieży miała pandemia koronawirusa, i z jakimi problemami borykacie się państwo w waszej codziennej pracy?
Jak wspomniałam wcześniej, od kilku lat widać, że problemy młodych ludzi są coraz bardziej poważne i mogą się skończyć bardzo tragicznie. Pandemia koronawirusa, a właściwie izolacja dzieci i młodych ludzi, była przysłowiowym gwoździem do trumny. Trzeba pamiętać, że pobyt w szkole nie sprowadza się tylko do nauki. Stwarza możliwość zawierania przyjaźni, budowania relacji, interpersonalnych kontaktów, a także radzenia sobie z problemami chociażby poprzez rozmowę z najbliższymi kolegami, czy koleżankami. Niestety, w czasie izolacji, młodzi ludzie zostali tego wszystkiego pozbawieni. Dodatkowo na to wszystko nałożyła się wojna za naszą wschodnią granicą. Młodzi pacjenci, z którymi pracujemy, już teraz sygnalizują, że mają zaburzone poczucie bezpieczeństwa i boją się, że wojna dotrze również do naszego kraju. Musimy pamiętać, że na naszym terenie przebywają uchodźcy, wśród których są małe dzieci i młodzież, czego przykładem są placówki w Garczynie oraz Wygoninie. Także one są objęte naszą pomocą. Jeśli chodzi o problemy, to zwrócę uwagę tylko na jedną kwestię. Narodowy Fundusz Zdrowia nałożył na nas określone obowiązki i wymogi. Wymaga m.in. tego, aby w ciągu jednego miesiąca udzielić pomocy około 300 pacjentom. My udzielamy w miesiącu średnio 500 porad. Natomiast NFZ zapomniał o tym, by przekazać odpowiednie środki na zakup narzędzi diagnostyczno-terapeutycznych, które są niezwykle ważne w naszej codziennej pracy. Tylko dzięki Pomorskiemu Urzędowi Marszałkowskiemu w Gdańsku, który przekazał po 35 tys. zł na każdą placówkę, udało się zakupić te narzędzia. Więc gdyby ktoś zechciał wesprzeć nas w tej sferze, bylibyśmy naprawdę bardzo wdzięczni.
Dziękuję za rozmowę
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze