W wieku 16 lat wstąpił do ochotniczej straży pożarnej. Po ukończeniu technikum, podjął naukę w Szkole Aspirantów PSP w Poznaniu, a następnie zasilił szeregi kościerskiej komendy. Od razu został dowódcą zmiany, a po 10 latach awansował na dowódcę Jednostki Ratowniczo - Gaśniczej. Stał też na czele Specjalistycznej Grupy Ratownictwa Wodno - Nurkowego. Na swoim koncie ma wiele zasług. Mowa o mł. bryg. Wojciechu Szyszce, który po wieloletniej służbie postanowił rozstać się z zawodową strażą pożarną.
Decyzję o wstąpieniu do straży Wojciech Szyszka podjął podczas nauki w technikum budowlanym, które sąsiaduje z Komendą Powiatową PSP w Kościerzynie.
- Często przyglądałem się pracy strażaków, jak rozpoczynają i kończą zmianę, szkolą się. Zafascynowała mnie ta służba. Choć nikt we mnie nie wierzył, po ukończeniu technikum, postanowiłem spróbować dostać się do Szkoły Aspirantów PSP w Poznaniu. Nie było łatwo, bo na jedno miejsce przypadało dziesięciu kandydatów. Ale udało się - wspomina mł. bryg. Wojciech Szyszka.
- Po dwóch latach w szkole, ówczesny komendant PSP w Kościerzynie Jerzy Rożek przyjął mnie do służby. Od razu zostałem dowódcą zmiany, co nie było łatwym zadaniem, bo moi koledzy byli o 10 lat starsi ode mnie i musiałem sobie z nimi radzić. Teraz sytuacja się odwróciła. Strażacy są o 10 i więcej lat młodsi ode mnie. Można powiedzieć, że w straży przeżyłem dwa pokolenia strażaków - kontynuuje.
Na stanowisku dowódcy zmiany pracował przez 10 lat. Następnie komendant mianował go na dowódcę Jednostki Ratowniczo - Gaśniczej. Został też dowódcą Specjalistycznej Grupy Ratownictwa Wodno - Nurkowego, która jest jedną z trzech takich grup działających w województwie. Rozbudował grupę z 7 do 27 płetwonurków, z czego 16 ma uprawnienia MSW do prowadzenia podwodnych działań ratowniczych.
- W 1997 roku, zaraz po po moim przyjściu do Państwowej Straży Pożarnej powstała Specjalistyczna Grupa Ratownictwa Wodno - Nurkowego. Początki były ciężkie. Było nas tylko kilku. Po paru latach grupa się rozrosła i obecnie jest licząca się grupą w województwie. Możemy pochwalić się znacznym dorobkiem - podkreśla mł. bryg. Szyszka.
Po wieloletniej służbie postanowił rozstać się z zawodową strażą pożarna. Nadal działa jednak w szeregach ochotniczej straży pożarnej, do której wstąpił w wieku 16 lat. Obecnie jest Komendantem Gminnym OSP w Dziemianach.
W środę na placu przed Komendą Powiatową PSP w Kościerzynie odbył się uroczysty apel, podczas którego strażacka brać na czele z obecnym komendantem powiatowym, jak i jego poprzednikiem oficjalnie pożegnali mł. bryg. Wojciecha Szyszkę. Żegnając odchodzącego na emeryturę zasłużonego strażaka, wypowiadali się o jego służbie w samych superlatywach.
- Wojciech całe zawodowe życie związał z naszą jednostką. Przez szereg lat zajmował stanowisko Dowódcy Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej, czyli był bezpośrednio odpowiedzialny na należyte przygotowanie strażaków biorących bezpośredni udział w działaniach. Jego zasługą jest dobre wyszkolenie załogi i pełna sprawność sprzętu, którym dysponuje jednostka. Wojciech należy do grupy pierwszych nurków, którzy stanowili zaczątek Specjalistycznej Grupy Ratownictwa Wodno-Nurkowego "Kościerzyna". Do jego zasług należy także to, że kościerska drużyna startująca w sportach pożarniczych, której był kierownikiem, zawsze znajdowała się w wojewódzkiej czołówce, a wychowankowie Wojciecha wchodzili w skład drużyny wojewódzkiej, która zdobyła Mistrzostwo Polski w sporcie pożarniczym - podkreślał szef kościerskiej straży, bryg. Tomasz Klinkosz.
- Szanujemy decyzję Wojtka o przejściu na emeryturę, aczkolwiek daleko nam do szczęścia. Nie ma ludzi niezastąpionych, ale po Wojtku rzeczywiście pozostanie pustka, którą niełatwo będzie zapełnić - dodał.
Odchodzący na emeryturę Wojciech Szyszka nie krył wzruszenia z poświęconej mu uroczystości.
- Jestem wzruszony tą uroczystością. Myślałem, że odejdę w ciszy i spokoju, a tu taka uroczystość, jakby odchodził komendant. W służbie bywały chwile lepsze i gorsze. Chciałbym za wszystko Wam podziękować, za to co wspólnie przeżyliśmy podczas akcji ratowniczych, na obozach nurkowych, zawodach pożarniczych, na których zajmowaliśmy bardzo dobre miejsca. Jeszcze raz wszystkim dziękuję, a jeśli w jakiś sposób komuś zaszkodziłem, bardzo przepraszam. Mam nadzieję, że jeszcze będziemy się spotykać - podsumował.
AL
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze