Dołek formy nie opuszcza piłkarzy Kaszubii Kościerzyna. Biało-bordowi przegrali w sobotę trzeci ligowy mecz z rzędu i ich strata do lidera z Chojnic wzrosła w tej chwili już do 10 punktów. Porażka boli tym bardziej, że ich rywalem był zamykający III-ligową tabelę Darzbór Szczecinek.
Spotkanie mogło się podobać, gdyż od pierwszych minut oba zespoły wykazywały wiele ochoty do gry. Zaskakująco dobrze radzili sobie miejscowi, wyprowadzając co chwila odważne ataki przeciw faworyzowanym i bardziej doświadczonym gościom. Pierwszą okazją do zdobycia bramki mieli już w 5 minucie, ale Erlichowi zabrakło skuteczności. Później w słupek trafił jeszcze Kubicki, ale do przerwy Kafarski zdołał zachować czyste konto.
Podopieczni Pawła Budziwojskiego nie pozostawali dłużni i sami także stworzyli sobie w pierwszej połowie kilka sytuacji bramkowych. Na uwagę zasługuje przede wszystkim ta z 33 minuty, gdy błąd obrony gospodarzy mógł wykorzystać Kwietniewski. Piotrek zaliczył przechwyt i znalazł się w sytuacji sam na sam ze Stelmaszyńskim. Niestety podobnie jak kilka chwil wcześniej uderzył obok bramki.
Po zmianie stron do głosu coraz częściej zaczęli dochodzić Kaszubi, ale bramkę po precyzyjnym strzale Kubickiego z 20 metrów zdobył Darzbór. Rozjuszona Kaszubia ruszyła z miejsca do odrabiania strat i do końca meczu praktycznie nie schodziła z połowy desperacko broniących się gospodarzy.
Z ataków tych niestety niewiele wynikało, choć kilkakrotnie brakło naprawdę niewiele. Bliscy szczęścia byli m.in. Bieliński i Troka. Ten drugi na 10 minut przed końcem spotkania obił słupek, a kilka chwil wcześniej Stelmaszyński przetrwał serię trzech strzałów biało-bordowych. Wszystkie były jednak blokowane.
Ostatecznie miejscowi dowieźli wynik do końca sprawiając kolejną niespodziankę kosztem Kaszubii. Co więcej, gdyby w samej końcówce wzorową kontrę potrafił zakończyć Chicewicz, ich zwycięstwo byłoby jeszcze wyższe. Nastroje w Kościerzynie raczej morowe. Zespół typowany na jednego z przedsezonowych faworytów ligi zawodzi coraz bardziej i szanse na premiowane awansem miejsce oddalają się praktycznie z każdą kolejką. Przed sztabem szkoleniowym i zarządem twardy orzech do zgryzienia.
Komentarze