Reklama

Magdalena Szponar i "Cztery żywioły". Czy Kaszuby będą miały bestellerową pisarkę?

Kochająca literaturę polonistka, młoda mama, kochająca żona strażaka i zaangażowana członkini OSP. Magdalena Szponar z gminy Kościerzyna to postać nietuzinkowa, przebojowa i pełna energii. Niedawno spełnia swoje marzenie o wydaniu pierwszej książki. Na swoim koncie ma już dwa romanse, a w planach są kolejne. Z obiecującą pisarką rozmawiała Ania Lehmann.

Pięć minut. To czas, który decyduje o życiu i śmierci. Tyle masz, kiedy przestaniesz oddychać. Tyle, by ktoś cię znalazł. Uratował. Tyle, by zmienić całe twoje życie. Nie wiem tylko, czy na lepsze. Ona - nauczycielka z powołania mierząca się z demonami własnej przeszłości. On - strażak, który nie jest bohaterem. Czy wspólnie przezwyciężą wszystkie trudności, czy zdołają obronić rodzące się między nimi uczucie? – tak brzmi opis Twojej pierwszej książki. Nie sposób nie zauważyć podobieństwa do twojego życia. Jesteś polonistką, żoną strażaka. Opisałaś własną historię?

Bohaterami mojej pierwszej książki są strażak i nauczycielka. Nie dziwię się więc, że wielu ludzi dopatruje się w tym pewnej analogii z moim życiem. Niestety, albo właściwie „stety”, nie jest to nasza historia. Postaci wykreowane przeze mnie przeżywają bardzo trudne chwile. Nigdy nie chciałabym doświadczyć takich przeciwności losu, jednak wiem, że wielu ludzi może opowiedzieć podobne historie. Dlatego też moja książka jest w gruncie rzeczy bardzo realistyczna. Jednak „W płomieniach” to nie autobiografia. Muszę podkreślić, że mimo wszystko jest ona tylko fikcją literacką. Choć przyznam, że miałam skąd czerpać inspiracje.

Reklama

Jesteś świetną nauczycielką, masz dwójkę dzieci, prowadzisz dom, a przy tym udzielasz się społecznie w Ochotniczej Straży Pożarnej. Jak znalazłaś czas na napisanie książki?

Nie wiem, czy jestem świetną nauczycielką, ale na pewno staram się taką być. Jak zresztą w każdej dziedzinie życia. Uważam, że angażować się trzeba albo w pełni, albo wcale.  Skąd biorę na to wszystko czas? To przede wszystkim zasługa mojej wspaniałej rodziny, a w szczególności męża, który wspiera mnie na każdym kroku i zapewnia nieocenione chwile spokoju, kiedy tworzę swoje historie. Prowadzę raczej intensywny tryb życia. Staram się pogodzić obowiązki zawodowe i pasje z najważniejszą dla mnie rodziną, która zawsze jest na pierwszym miejscu. Uważam jednak, że każdy powinien znaleźć w swoim życiu czas na to, by spełniać marzenia. A to właśnie robię, pisząc książki.

Reklama

Kiedy poczułaś, że chcesz napisać książkę? Co było twoją inspiracją?

O własnej powieści myślałam, odkąd zaczęłam czytać. Od zawsze uwielbiałam tworzyć historie, w ogóle tworzyć cokolwiek. Z pewnością mam artystyczną duszę, dla której od lat poszukiwałam ujścia. Znalazłam je właśnie w pisaniu książek. Fabuła „W płomieniach” formowała się w moim umyśle od dawna. Jednak zawsze coś mnie hamowało. Najczęściej był to brak pewności siebie lub czasu. Ostatecznie do spisania swojego pomysłu zmotywował mnie mój mąż, twierdząc, że najwyższy czas, by przekuć marzenia w cele. Tak też zrobiłam. Natomiast czym się inspiruję? Przede wszystkim muzyką. Kiedy słucham ulubionych piosenek, w głowie pojawiają mi się obrazy i historie, które później uwieczniam. Zastanawiam się, co czuł twórca utworu, pisząc taki, a nie inny tekst. W gruncie rzeczy wszystko sprowadza się bowiem do emocji, które warunkują nasze życie. One, obok muzyki, są największą inspiracją. Dlatego uwielbiam obserwować ludzi, analizować ich zachowania. Jest to nieodzowne przy tworzeniu bohaterów, którzy przecież powinni być wiarygodni.  

Reklama

Kiedy napisałaś pierwsze zdanie?

Moją powieść zaczęłam tworzyć w marcu tego roku, kiedy sytuacja zmusiła wszystkich do zamknięcia się w czterech ścianach naszych domów. Myślę, że wiele osób w tym momencie przewartościowało swoje życie. Dotarło do mnie, że nie warto czekać dłużej, że to jest odpowiedni moment, by spróbować spełnić swoje marzenie. Niemałą rolę w tym „samouświadomieniu” odegrał również mój mąż. Być może wpływ na to miała też ilość książek, jakie zalegają w naszym domu oraz czas, jaki spędzałam na czytaniu. W końcu należało stworzyć coś swojego.

Reklama

Jak wygląda twój proces twórczy? Jak długo powstają książki?

Tworzenie książek jest dla mnie przede wszystkim wielką frajdą. Uwielbiam wymyślać historie, dawać życie postaciom, kreować alternatywne światy. To zajęcie, które nigdy mnie nie męczy i daje niesamowite uczucie spełnienia oraz szczęścia. Poza tym kocham słowa. To, jak wielką mają moc, jak wiele informacji potrafią przekazać. Przelewam te słowa na papier i z dziecięcym zaskoczeniem obserwuję, jak tworzą niesamowite historie. Moja pierwsza książka powstała w ciągu czterech miesięcy. Była gotowa pod koniec czerwca. Wówczas w dość szybkim czasie udało mi się znaleźć wspaniałych ludzi, którzy zaproponowali mi współpracę. Już w wakacje związałam się z Wydawnictwem Szósty Zmysł. Właśnie ich nakładem ukaże się powieść „W płomieniach”.

Reklama

„W płomieniach” jest pierwszą książką serii „Cztery żywioły”. Pisząc ją, wiedziałaś, że powstaną kolejne części?

Tak. Pisząc pierwszą część „Żywiołów”, miałam już pomysł na całą serię. Zaraz po postawieniu ostatniej kropki „W płomieniach” zaczęłam tworzyć drugi tom – „Bez powietrza”. Następne również czekają na swoją kolej ukryte w odmętach mego umysłu

Fabuła tej książki kręci się też wokół straży. Twój mąż jest strażakiem, pochodzisz z rodziny ze strażackimi korzeniami. Czy kolejne żywioły też w jakiś sposób będziesz przeplatać z tym, co ci bliskie?

Reklama

Cała seria będzie związana ze światem strażackim. Jak zauważyłaś, jest on mi szczególnie bliski. Znajomość tych realiów ułatwiła mi też pracę. Starałam się bardzo, by wszystko, co związane z pożarnictwem, było w moich powieściach oddane ze starannością i dokładnością. Na polskim rynku wydawniczym jest naprawdę niewiele fabularnych pozycji, które osadzone byłyby właśnie w tym świecie. A jest on przecież niesamowity, pełen skrajnych emocji, które chciałam uwiecznić.

Komu poleciłabyś tę lekturę?

Często słyszy się, że romanse są zarezerwowane dla gospodyń domowych szukających ujścia dla swoich fantazji. Uważam, że taka ocena jest nie tylko niewłaściwa, ale i krzywdząca. Z pewnością gatunek ten trafia przede wszystkim do kobiet. Nie można z tym dyskutować. Jestem jednak pewna, że sięgają po niego przede wszystkim ci, którzy lubią prawdziwe historie o prawdziwych ludziach i prawdziwych emocjach. W mojej powieści znajdziecie również wartką akcję, ciekawą fabułę oraz nieszablonowych bohaterów. Myślę, że poleciłabym ją każdemu, kto chce udowodnić sobie i światu, że konwencja romansowa nie musi być banalna, nudna i przewidywalna.

Reklama

Jesteś polonistką w szkole podstawowej. Stworzyłaś romans, w którym oczywiście nie brakuje scen miłosnych. Nie bałaś się reakcji uczniów?

W swojej pracy staram się być nauczycielką, która nie boi się trudnych tematów i nie unika odpowiedzi na niewygodne pytanie. Zawsze traktuję swoich uczniów jako pełnoprawnych rozmówców. Wielu o tym zapomina, ale młodzi ludzie naprawdę mają coś mądrego do powiedzenia. Jeśli tylko da się im głos. Dlatego też nigdy nie próbowałam ukrywać mojej twórczości w szkole. Mimo posługiwania się przeze mnie pseudonimem, uczniowie dość szybko mnie namierzyli. Wówczas wystarczyła krótka informacja, przedstawienie romansu jako konwencji literackiej, rozmowa o tym, do kogo moja twórczość jest skierowana. Nie spotkałam się do tej pory z negatywnymi reakcjami. Wręcz przeciwnie! Moi uczniowie stwierdzili, że są ze mnie dumni. Dodali też, że nie będą tego czytać, bo historie o miłości raczej nie są ich ulubionymi.

Reklama

Czy dlatego właśnie piszesz pod pseudonimem?

Nie. Wybrałam pseudonim, ponieważ chcę chronić prywatność moją i mojej rodziny w szerszej perspektywie. Nie piszę, by osiągnąć sławę. To nigdy nie było i nie będzie moim celem. Takie było po prostu moje marzenie, stworzyć własną powieść. Dlatego wolałam, żeby moje nazwisko pozostało owiane tajemnicą. Oczywiście, wiele osób zna prawdę, jednak nadal będzie to odsetek w porównaniu z liczbą czytelników, do jakiej moja twórczość ma trafić. Sam pseudonim też w jakiś sposób mnie definiuje, ponieważ wiąże się z ważną dla mnie historią, która jednak póki również pozostanie tajemnicą.

Reklama

Recenzje najbliższych są zwykle tymi najważniejszymi. Jak zareagowała twoja rodzina i przyjaciele na wieść, że napisałaś książkę?

Moja rodzina od samego początku bardzo mnie wspierała i motywowała do działania. Za każdym razem udawało im się rozwiać wszelkie wątpliwości, zwalczyć każdą niemoc twórczą. Zresztą, pierwszymi czytelnikami „W płomieniach” były najbliższe mi osoby – moja mama i szwagierka, a nawet mój mąż. To oni dopingowali mnie, zmuszali do pisania kolejnych rozdziałów, utwierdzali w przekonaniu, że to, co piszę, jest ciekawe i dobre. Mogłabym tutaj wymienić naprawdę wiele osób, które przyczyniły się do mojego sukcesu. Przyjaciele, znajomi z pracy, od każdego z nich otrzymałam ogromne wsparcie.

Reklama

Kiedy zostanie wydana?

Premiera powieści „W płomieniach” jest zaplanowana na początek 2021 roku.

Krótko po skończeniu pierwszej książki ukazała się „Zła decyzja”. Tę można znaleźć na platformie wattpad.pl. Rzadko kiedy autor decyduje się na publikację całej swojej książki w sieci. Co tobą kierowało, gdy decydowałaś się na ten krok?

Początkowo miał to być prezent dla moich czytelników. Chciałam krótkim opowiadaniem umilić im czas oczekiwania na premierę powieści „W płomieniach”. Jednak szybko okazało się, że historia Leny i Daniela rozrasta się do niebotycznych rozmiarów. Nie potrafiłam zbyt łatwo pożegnać się z tymi bohaterami. Wpływ na to miały również komentarze, wiadomości i reakcje moich czytelników. To dla nich warto było pisać. „Złą decyzję” ukończyłam w ciągu kilku tygodni, jednak nie żegnam się jeszcze z tą historią. Myślę, że niebawem do niej wrócę.

Dzięki temu, że publikowałaś kolejne rozdziały w sieci, mogłaś od razu zapoznać się z reakcjami czytelników. Czy wpłynęły one na dalsze losy bohaterów książki?

Reakcje czytelników motywowały mnie do kontynuowania „Złej decyzji”. Podczas tworzenia bawiłam się świetnie. Publikowanie powieści we fragmentach pozwala na zbudowanie niesamowitej relacji z czytelnikami. Można dyskutować, rozmawiać, spierać się o różne kwestie. Z pewnością jest to nowy wymiar procesu twórczego. Nie mogę powiedzieć, że nie miało to wpływu na całokształt historii. Starałam się jednak nie tyle słuchać moich czytelników, co wciąż ich zaskakiwać.

Jako swoje ulubione gatunki literackie wymieniasz fantastykę, kryminał czy horror. Tymczasem ty wydajesz romans. Czy w przyszłości planujesz napisać coś w stylu twoich ulubionych powieści?

Rzeczywiście, gatunkami mi bliskimi jako czytelniczce są właśnie te wymienione wyżej. Jako autorka postawiłam na romans. Jednak nie brakuje w nim wątków kryminalnych czy sensacyjnych. To dopiero moja pierwsza książka. W głowie mam mnóstwo pomysłów na różne historie i różne gatunki. Marzę o tym, by kiedyś wydać kryminał, powieść fantasy czy horror. Wszystko jednak w swoim czasie. Dopiero zaczynam.

Kiedy kolejna część żywiołów?

Mogę powiedzieć jedynie tyle, że rok 2021 będzie rokiem żywiołów.

Dziękuję za rozmowę.

fot. Karol Makurat 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    E.... - niezalogowany 2020-11-25 14:58:40

    Znam ta pisarkę i jest ona bardzo lubianą polonistka i sympatyczna osoba. Szkoda ze książka nie ukaże się przed świętami bo miałabym super prezent dla pewnej osoby ,która uwielbia czytać. Trzymam za Ciebie kciuki.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Jedna z bohaterek - niezalogowany 2020-11-25 22:58:36

    Tak się składa, że i ja znam tą pisarkę. Życzę jej, aby spełniły się jej marzenia, żeby jej książki pokochały Polki i Polacy. Carpe diem Magdaleno Szponar ????‍????

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Jedna z bohaterek - niezalogowany 2020-11-25 23:00:25

    Tak się składa, że i ja znam tę pisarkę. Spełniaj marzenia kochana, Carpe diem Magdaleno Szponar ????‍???? p

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Koscierski.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości