Do rozpoczęcia kolejnego sezonu pozostały już tylko nieco ponad trzy tygodnie, a tymczasem takiego chaosu jak w Kaszubii nie ma bodaj w żadnym innym polskim klubie. Dwóch prezesów, dwa różne zarządy, a nawet dwóch trenerów. Atmosfera wokół biało-bordowych z całą pewnością nie napawa optymizmem.
Miniony sezon był dla Kaszubi Kościerzyna okresem wyjątkowo ciekawym. Z jednej strony "Duma Kaszub" pod wodzą starego-nowego trenera Pawła Budziwojskiego w cuglach triumfowała w rozgrywkach IV ligi, po drodze awansując w równie imponującym stylu do finału wojewódzkiego Pucharu Polski. Wydawać się więc mogło, że po kiepskim okresie z sezonu 2011/2012, zakończonym spadkiem z III ligi nie ma już śladu i kościerska piłka wraca na właściwe tory.
Niestety potem już tak kolorowo nie było. Pierwszym ciosem okazała się decyzja trenera Budziwojskiego, który postanowił przejąć stery nad Bałtykiem Gdynia. W czerwcu odbyło się też Walne Zebranie Członków KS Kaszubia Kościerzyna, które pokazało, że zarząd nie ma najlepszej pozycji w klubie, a jego działania zostały ostro skrytykowane m.in. przez członków komisji rewizyjnej.
Uwag i niejasności było tak dużo, że postanowiono zwołać jeszcze jedno zebranie członków, tym razem nadzwyczajne. Od tego momentu zaczęły już dziać się istne cuda. Zarząd nie wyznaczył terminu zebrania tłumacząc, że nie zostały dopełnione wymogi formalne by je zwołać, więc komisja rewizyjna zrobiła to sama, zarzucając prezesowi Mirosławowi Gliszczyńskiemu i jego świcie szereg przypadków łamania statutu klubu. Zebranie odbyło się 10 lipca, ale nikt z zarządu się na nim nie pojawił. W efekcie odwołano prezesa i cały skład zarządu, w jego miejsce powołując nowy, ze Zdzisławem Bonkowskim na czele.
Stary zarząd przekonuje jednak, że było to działanie bezprawne i wyboru nowych władz nie uznaje. Mamy więc obecnie dwa różne zarządy i dwóch różnych prezesów. Mało tego, "stary" zarząd zatrudnił w miejsce Budziwojskiego Jacka Żygało, a "nowy" Dawida Banaczka. Na poniedziałkowym treningu pierwszego zespołu pojawili się więc... dwaj szkoleniowcy.
Od zamętu wokół kościerskiego klubu odcina się nawet Pomorski Związek Piłki Nożnej. Jak przyznaje dyrektor biura Agnieszka Matuszewska, choć sytuacja w Kaszubi jest związkowi znana, pozostaje im jedynie czekać na ewentualne rozstrzygnięcie kwestii prawomocności wyboru nowych władz przez odpowiednie organy.
- Na tę chwilę nie mamy informacji, aby nowe władze zostały zatwierdzone, w związku z czym partnerem w kontaktach między klubem, a związkiem jest dla nas póki co zarząd z prezesem Mirosławem Gliszczyńskim - dodaje Matuszewska.
Nie może być jednak inaczej, jako że sąd rejestrowy ma teoretycznie 7 dni na rozpoznanie złożonego już wniosku o wprowadzenie zmian w rejestrze KRS, a nowy zarząd powołano 10 lipca. Jakiegokolwiek postanowienia w tej sprawie, o ile wniosek w ogóle został już wysłany, można spodziewać się zapewne najwcześniej w przyszłym tygodniu.
Dokąd zmierza ta chora bądź co bądź sytuacja - nie wiadomo. Nie ulega jednak wątpliwości, że do niczego dobrego z pewnością nie prowadzi. Przede wszystkim dla Kaszubi.
Mimo to, przygotowania do rozgrywek III ligi trwają. Co prawda z Kościerzyną pożegnali się już Michał Kowol i Sebastian Krysiński, ale w ich miejsce przyszli dobrze znani lokalnej publice Michał Drzymała i Dawid Klawikowski. Dołączył też młodszy brat Adriana Wysieckiego, Patryk oraz doświadczony obrońca z II ligi - Piotr Łapigrowski.
Pierwszy mecz sezonu 2013/2014 w drugi weekend sierpnia. Kaszubia w roli gospodarza podjąć ma wówczas ekipę Korala Dębnica. Z jakim zarządem i którym trenerem na ławce, póki co nie wiadomo.
Bartek Gruba
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze