Od września mieszkańcy Kościerzyny dojeżdżają do Trójmiasta w zmienionej organizacji ruchu: najpierw autobusem zastępczym do stacji Gdańsk Rębiechowo, a następnie pociągiem do Gdańska lub Gdyni. Jeden z naszych Czytelników, który codziennie korzysta z tej trasy, alarmuje, że system przesiadek udrażnia ruch tylko na papierze – w praktyce generuje stres, wydłuża czas podróży i jest szczególnie uciążliwy w okresie jesienno-zimowym.
Czytelnik codziennie wyjeżdża z Kościerzyny autobusem o godz. 7:00. Do Gdańska Rębiechowa dociera około 8:05. Tam czeka na pociąg, który według rozkładu powinien przyjechać o 8:17. Jak relacjonuje, pociąg „zawsze” jest opóźniony o kilka lub kilkanaście minut, co wydłuża czas oczekiwania.
Największym problemem – zdaniem pasażera – są warunki na przystanku.
- Rębiechowo to „stacja w szczerym polu” – z zadaszeniem, ale bez skutecznej osłony przed wiatrem. Jedynym miejscem, gdzie można schować się przed podmuchami, są windy. Zbliżająca się zima budzi jego obawy o komfort i zdrowie podróżnych – twierdzi podróżny.
Reklama
Mimo opóźnień Czytelnik nadal dociera do pracy przed godz. 9:00, jednak podkreśla, że sam czas przejazdu nie jest głównym problemem – jest nim długie, niekomfortowe czekanie w zimnie.
Powroty: Codziennie jadę w stresie, patrząc na minuty opóźnienia
Znacznie poważniej Czytelnik ocenia popołudniowy powrót. Z Gdańska Wrzeszcza wyjeżdża pociągiem o godz. 16:50. Planowy przyjazd do Rębiechowa to 17:18, a autobus do Kościerzyny odjeżdża o 17:24 – daje to zaledwie 6 minut na przesiadkę.
Jak wynika z relacji, pociąg regularnie spóźnia się o 5–6 minut, a czasem nawet o kilkanaście. Jeśli kierownik pociągu nie zgłosi dyspozytorowi konieczności wstrzymania autobusu, ten odjeżdża zgodnie z rozkładem – a pasażerowie zostają na przystanku na godzinę, czekając na kolejny kurs.
- Zdarzyło mi się to już dwa razy. Aby zdążyć, codziennie monitoruje opóźnienia i na bieżąco zgłasza je kierownikowi pociągu. Jak twierdzi, większość reaguje bez problemu, ale czasem słyszy, że zgłoszenie następuje „za późno” – choć, jak podkreśla, opóźnienie często pojawia się dopiero na końcowych stacjach (m.in. Gdańsk Firoga) - relacjonuje Czytelnik.
Według pasażera obecna organizacja przesiadek sprawia, że to podróżni muszą pilnować synchronizacji, zamiast być obsługiwanymi przez sprawny system. Jak opisuje, zna już dokładnie wszystkie godziny odjazdów i numery pociągów oraz autobusów, bo codziennie musi zgłaszać opóźnienia.
Jego zdaniem problemem jest brak korekty rozkładu autobusów, mimo że – jak twierdzi – opóźnienia pociągów trwają od dwóch miesięcy w związku z remontami.
Czytelnik zauważa też, że wielu współpasażerów nie ma świadomości konieczności zgłaszania opóźnień. Obawia się, że podczas jego nieobecności autobus może po prostu odjechać bez większej grupy osób, które nie zdążą na przesiadkę.
Z relacji wynika, że system zastępczych połączeń – choć miał usprawnić podróż w czasie remontów – w praktyce dla wielu osób stał się źródłem codziennego stresu.
Poprosiliśmy o komentarz do opisanej sytuacji Polregio S.A. Odpowiedź otrzymaliśmy od Katarzyny Piwońskiej-Cioch, zastępcy dyrektora Polregio S.A Pomorski Zakład w Gdyni.
- Opóźnienia na linii 248 nie wynikają z winy przewoźnika, są wynikiem remontów prowadzonych przez zarządcę linii kolejowej. Pociągi obsługujące linię 248 są skomunikowane z autobusami komunikacji zastępczej i powinny czekać na opóźniony pociąg – stwierdziła Katarzyna Piwońska-Cioch.
Dodała jednocześnie, że kierownik pociągu nie posiada informacji, dokąd jedzie każdy pasażer, a podróżny powinien zgłosić z należytym wyprzedzeniem przesiadkę do kierownika pociągu.
Do tematu będziemy wracać.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
A co do autobusów z Kościerzyny do Gdańsk Głównego i z Gdańska Głównego do Kościerzyny to jest jakaś masakra Wsiadasz w Kościerzynie 5.20 do autobusu a w Gdańsku jesteś zamiast o 7.20 tak jak pisze na rozkładzie internetowym to jest 8.40 Jechałam z dzieckiem na kwalifikacje do Gdańska które miałam na 8.15 spóźniłam się. A spowrotem do domu to staliśmy na jakiś światłach pół godziny żeby pojechać dalej. I dojechaliśmy pół godziny później do domu. Mnie zastanawia tylko jak ci ludzie co jeżdżą do pracy i mają przykładowo na 8 co przychodzą do szefa i mówią szefie spóźniłem się bo autobus długo jechał. Zrobię coś z tym bo to wszystko nie jest normalne.
Mam bardzo podobny problem jadąc z Gdyni do Kartuz. Przesiadam się w Gdańsku Kiełpinek. Na przesiadkę jest 7 minut. Niestety pociąg z Gdyni Głównej, jadący w stronę Wrzeszcza, codziennie ma opóźnienie, zazwyczaj ok. 10 minut. Też codziennie chodzę do kierownika pociągu zgłaszać chęć przesiadki. Zdarza się, że niektórzy kierownicy pociągu nie są chętni do zgłoszenia tego faktu do dyżurnego, co wywołuje dodatkowy stres. Myślałam, że przy wprowadzeniu nowego rozkładu, skorygują go o te codzienne opóźnienia, ale jak widać, papier wszystko przyjmie, opóźnienia nie zostały wzięte pod uwagę.
"Dodała jednocześnie, że kierownik pociąg nie posiada informacji, dokąd jedzie każdy pasażer, a podróżny powinien zgłosić z należytym wyprzedzeniem przesiadkę do kierownika pociggu." Codziennie do tego autobusu, z tego pociągu przesiada się od kilku do kilkunastu osób... Niech zgłaszają z automatu, a nie że podróżni mają codziennie zgłaszać, bo kierownik nie wie. Jak nie wie, to niech przelozony mu to uswiadomi i doda do obowiązków, skoro codziennie conajmniej kilka osób się przesiada...
Skoro codziennie od kilku miesiecy ktoś zglasza, to by mogli się domyślić... Nie dziwie się, że z ich "komunikacji zastępczej" korzysta tak mało ludzi z naszego powiatu, pkp to beton, ich pracownicy nie myślą.
A co do autobusów z Kościerzyny do Gdańsk Głównego i z Gdańska Głównego do Kościerzyny to jest jakaś masakra Wsiadasz w Kościerzynie 5.20 do autobusu a w Gdańsku jesteś zamiast o 7.20 tak jak pisze na rozkładzie internetowym to jest 8.40 Jechałam z dzieckiem na kwalifikacje do Gdańska które miałam na 8.15 spóźniłam się. A spowrotem do domu to staliśmy na jakiś światłach pół godziny żeby pojechać dalej. I dojechaliśmy pół godziny później do domu. Mnie zastanawia tylko jak ci ludzie co jeżdżą do pracy i mają przykładowo na 8 co przychodzą do szefa i mówią szefie spóźniłem się bo autobus długo jechał. Zrobię coś z tym bo to wszystko nie jest normalne.
Mam bardzo podobny problem jadąc z Gdyni do Kartuz. Przesiadam się w Gdańsku Kiełpinek. Na przesiadkę jest 7 minut. Niestety pociąg z Gdyni Głównej, jadący w stronę Wrzeszcza, codziennie ma opóźnienie, zazwyczaj ok. 10 minut. Też codziennie chodzę do kierownika pociągu zgłaszać chęć przesiadki. Zdarza się, że niektórzy kierownicy pociągu nie są chętni do zgłoszenia tego faktu do dyżurnego, co wywołuje dodatkowy stres. Myślałam, że przy wprowadzeniu nowego rozkładu, skorygują go o te codzienne opóźnienia, ale jak widać, papier wszystko przyjmie, opóźnienia nie zostały wzięte pod uwagę.
"Dodała jednocześnie, że kierownik pociąg nie posiada informacji, dokąd jedzie każdy pasażer, a podróżny powinien zgłosić z należytym wyprzedzeniem przesiadkę do kierownika pociggu." Codziennie do tego autobusu, z tego pociągu przesiada się od kilku do kilkunastu osób... Niech zgłaszają z automatu, a nie że podróżni mają codziennie zgłaszać, bo kierownik nie wie. Jak nie wie, to niech przelozony mu to uswiadomi i doda do obowiązków, skoro codziennie conajmniej kilka osób się przesiada...