Jesień przyniosła dość wysoki wzrost cen za opał. Nie tylko węgiel czy drewno, ale też olej i gaz gwałtownie podrożały. Większości z nas nie stać na zakupienie całości potrzebnego opału - mieszkańcy kupują na raty, często też zaciągają z tego powodu pożyczki.
Jesienna pogoda nas nie rozpieszcza, jest zimno i mokro, a to zmusza właścicieli pieców i kominków do częstszych "odwiedzin" w kotłowniach. Już czas, by zrobić zapasy opału na zimę. Zwykle ceny węgla, drewna i innego opału rosną właśnie na początku sezonu grzewczego. Nie inaczej jest również w tym roku.
Właściciele składów węgla twierdzą, że wzmożone zainteresowanie zakupem dopiero się rozpocznie. Do tej pory bowiem tylko niewielka część mieszkańców zdołała zabezpieczyć się przed niskimi temperaturami.
- Przełom września i października jest czasem, gdy klienci powoli zaczynają dokonywać zakupu węgla. Bardziej przezorni zrobili to jeszcze w wakacje. Nie ukrywamy, że ceny węgla wzrosły, zazwyczaj rosną każdego roku - mówią właściciele składów węgla.
Dodają, że nie wszystkich klientów stać, by od razu kupić cały potrzebny zapas opału. Zwykle robią to w ratach, bądź zapożyczają się w bankach czy u znajomych.
- Bardzo rzadko zdarza się, że klient jest w stanie kupić cały potrzebny mu zapas węgla. Zwykle zakupu dokonuje w kilku etapach. Sporo osób kupuje po pół tony lub w workach pięćdziesięciokilogramowych. Często też sprzedajemy węgiel na raty, zwłaszcza emerytom i rencistom - tłumaczą.
Nie lepiej jest w przypadku cen za drewno opałowe. Pan Andrzej, który ogrzewa dom za pomocą kominka, mówi, że w tym roku zapłacił prawie pół tysiąca złotych więcej za opał niż w roku ubiegłym.
- W ubiegłym roku za metr dębiny zapłaciłem 110 zł, w tym roku było to już prawie 150 złotych. Można kupić tańsze drewno iglaste, ale gorzej się pali - mówi pan Andrzej.
Czym opłaca się najbardziej opalać? Porównajmy ceny węgla, drewna i oleju opałowego.
Komentarze