W IV-ligowych derbach Kaszub, w których zagrały ze sobą zespoły Gwiazdy Karsin oraz Cartusii Kartuzy, lepszą drużyną okazała się ekipa z Kartuz.
Przed meczem rozgrywanym na boisku w Karsinie w roli faworyta występował zespół gospodarzy, a przemawiał za tym chociażby układ w IV-ligowej tabeli. Po 10 kolejkach, drużyna Andrzeja Borowskiego plasowała się w środkowej części tabeli, natomiast rywale z Kartuz okupowali dolną jej część. Jednak już początek spotkania zweryfikował teorię, która występuje tylko i wyłącznie na papierze.
W 2 minucie zawodów piłkarze Cartusii wyszli na prowadzenie. Po rozegraniu rzutu rożnego, sytuację w polu karnym Gwiazdy i błąd jej obrońców, wykorzystał Jakub Leszkiewicz, który zdobył pierwszą bramkę dla swojej drużyny. Kilka minut później Cartusia mogła podwyższyć wynik, ponieważ po raz kolejny po wykonaniu rzutu rożnego zagotowało się w "szesnastce" karsińskiego zespołu, a piłkę z linii bramkowej wybił jeden z defensorów miejscowej drużyny. Przez kolejne 20 minut dominacja zespołu z Kartuz nie podlegała żadnej dyskusji. Goście całkowicie zdominowali środek pola i co chwila organizowali akcje bocznymi sektorami boiska. Podopieczni Andrzeja Borowskiego przetrwali jednak napór przyjezdnych, a od 30 minuty ich gra prezentowała się coraz lepiej. W 35 min. spotkania doskonałą akcję prawą stroną boiska przeprowadził Mateusz Karolczyk, który dograł futbolówkę do Patryka Drewka, a ten silnym strzałem z okolic 16 metra próbował zaskoczyć golkipera kartuskiej drużyny, ale piłka minimalnie minęła słupek. Do końca pierwszej części meczu, przewagę mieli gospodarze, ale nie potrafili jej przekuć na bramkę wyrównującą i ostatecznie pierwsza połowa zakończyła się jednobramkowym prowadzeniem Cartusii.
W drugiej odsłonie, obraz gry nie uległ zmianie. Zespół Gwiazdy nie potrafił sforsować szczelnej defensywy gości, a ci z kolei nie marnowali dogodnych okazji do podwyższenia rezultatu. W 64 min. drugą bramkę dla ekipy z Kartuz zdobył Marcin Adamkiewicz, co zupełnie podłamało gospodarzy. Dodajmy też, że w drugiej połowie gra się zaostrzyła, o czym świadczy fakt, że sędzia prowadzący spotkanie sięgał po żółtą kartkę aż cztery razy. Trzykrotnie ukarał nią zawodników miejscowej drużyny. Wynik meczu na 3:0 w 87 min. ustalił Maciej Jankowski, który pewnie wykorzystał rzut karny.
W rezultacie faworyzowana Gwiazda doznała porażki na własnym terenie, a komplet punktów zabrała ze sobą Cartusia, dla której było to dopiero drugie zwycięstwo w tym sezonie.
- To był słaby mecz w naszym wykonaniu. Nie było w nim jakiejkolwiek jasnej postaci. Nie byliśmy monolitem, do czego przyzwyczailiśmy naszych kibiców. Cartusia nas wypunktowała, jak boksera. Wszystko zaczęło się po szybkiej utracie bramki, po błędzie z naszej strony. Nie udało się nam doprowadzić do remisu, a Cartusia grała bardzo mądrze w defensywie organizując co jakiś czas kontry, z czego uzyskała kolejne bramki - powiedział po meczu szkoleniowiec Gwiazdy, Andrzej Borowski.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Trener gwiazdy za duże pieniądze dostaje a wyników nie ma. Czwarta liga to za wysokie progi zdecydowanie.a szanowny włodarz gminy trybuny zamknął bo wirusa się boi. Niech siedzi sam w domu a ludziom da zyc.
Tak po prawdzie, to rząd zamknął trybuny.
Trener gwiazdy za duże pieniądze dostaje a wyników nie ma. Czwarta liga to za wysokie progi zdecydowanie.a szanowny włodarz gminy trybuny zamknął bo wirusa się boi. Niech siedzi sam w domu a ludziom da zyc.
Tak po prawdzie, to rząd zamknął trybuny.