W czasie pandemii koronawirusa do Szpitala Specjalistycznego w Kościerzynie z powodu zachorowania na Covid-19 trafiło ponad 6 tysięcy osób. W okresie dwóch lat wykonano ponad 34 tysiące testów PCR, a także podano prawie 39 tysięcy dawek szczepionki. W szczycie zachorowań, personel medyczny kościerskiego szpitala musiał udzielać pomocy i ratować życie blisko 200 pacjentów, którzy z powodu Sars-Cov-2 przebywali w tym samym czasie na kilku szpitalnych oddziałach. Jak mówią lekarze, niektórych obrazów z okresu pandemii nie uda się wymazać z pamięci. Będą one im towarzyszyć do końca życia.
Pandemia koronawirusa zmieniła model funkcjonowania wielu szpitali w Polsce, a kościerska placówka medyczna nie była w tym względzie wyjątkiem. Już od marca 2020 roku kościerski szpital był przygotowany na przyjmowanie pacjentów, którzy zachorowali na Sars-Cov-2 i wymagali specjalistycznego leczenia.
- W tym czasie bardzo istotnym elementem naszej działalności było zachowanie możliwości korzystania przez pacjentów z kompleksowych usług, od części ambulatoryjnej, poprzez leczenie szpitalnego, a skończywszy na rehabilitacji. Już w początkowym okresie pandemii nasza placówka potwierdziła gotowość do realizacji zadań wynikających z decyzji wojewody. W maju 2020 roku uruchomione zostało specjalistyczne laboratorium, które zostało wpisane na listę laboratoriów Ministerstwa Zdrowia. W trakcie kolejnych fal pandemii zabezpieczaliśmy blisko 200 łóżek do leczenia pacjentów z Covid-19, którzy wymagali specjalistycznej opieki na różnych poziomach. Przypomnę też, że w Dzierżążnie zostało utworzone izolatorium, które zabezpieczało potrzebę izolacji osób zakażonych SArs-Cov-2 – informuje Marta Hess, pełnomocnik ds. marketingu Szpitala Specjalistycznego w Kościerzynie.Reklama
Gotowi do walki już na początku pandemii
W pierwszym okresie pandemii, kiedy w Europie zbierał on już gigantyczne żniwo, personel kościerskiej placówki był w stanie pełnej gotowości do przyjmowania chorych, a świadczy o tym fakt, że już w marcu 2020 roku uruchomiono tymczasowy oddział zakaźny. To, z czym musieli zmierzyć się w nadchodzącej przyszłości lekarze, pielęgniarki i pozostali pracownicy szpitala, z pewnością było zupełnie nową rzeczywistością w ich codziennej pracy.
- Na początku pandemii nie wiedzieliśmy, jak to się wszystko potoczy, aczkolwiek z niepokojem obserwowaliśmy to, co działo się w tym czasie w innych krajach. Pierwszy pacjent, u którego zdiagnozowano Covid-19, trafił do nas na początku kwietnia 2020 roku. Okres wakacji był w miarę spokojny, ale już od września zaczęliśmy notować coraz większą liczbę pacjentów, których dotknął Sars-Cov-2. Nie ukrywam, że to był dość trudny czas dla nas wszystkich, ponieważ nie było odpowiednich leków, brakowało rąk do pracy, ponieważ Covid-19 nie oszczędzał również naszego personelu. My, jako lekarze, podobnie jak całe społeczeństwo, uczyliśmy się jak postępować z pandemią. Do tego wszystkiego dochodziła dość duża śmiertelność – wspomina Arkadiusz Błaszczyk, koordynator ds. Covid-19 w Szpitalu Specjalistycznym w Kościerzynie.Reklama
O skali pandemii z jaką musiał się mierzyć personel kościerskiego szpitala najlepiej świadczą liczby. W roku 2020 trafiło do niego około 1700 pacjentów z Covid-19. W roku 2021 było ich już zdecydowanie więcej, ponieważ hospitalizowanych było ponad 3800 osób, u których zdiagnozowano Sars-Cov-2. Natomiast w tym roku (dane do końca marca), takich osób było ponad 750.
Mimo opracowania szczepionki do optymizmu było daleko
Ogromną nadzieję na skuteczną walkę z pandemią koronawirusa dała szczepionka, którą zaczęto podawać od grudnia 2020 roku. W naszym regionie, pierwszą osobą, która ją otrzymała był Arkadiusz Błaszczyk.
- Oczywiście to był ważny moment, ale wśród personelu nie było widać huraoptymizmu, ponieważ na efekty działania szczepionki trzeba było poczekać. W pierwszych miesiącach jej przyjmowania przez społeczeństwo, nie mogliśmy powiedzieć, że wirus osłabł, tym bardziej, że pracowaliśmy wszyscy na pełnych obrotach i nadal trafiali do nas pacjenci w bardzo ciężkim stanie – dodaje Arkadiusz Błaszczyk.
Szpital Specjalistyczny szczepienia rozpoczął 27 grudnia 2020 roku. W pierwszej kolejności szczepionkę podawano personelowi medycznemu. Do końca grudnia 2020 zaszczepiono 152 osoby. Warto też wspomnieć, że w maju minionego roku uruchomiono Punkt Szczepień Powszechnych, zlokalizowany w Aqua Centrum w Kościerzynie (basen), który był administrowany przez kościerski szpital. Jak podkreśla Marta Hess, od początku realizacji Narodowego Programu Szczepień, w punktach prowadzonych przez Szpital Specjalistyczny w Kościerzynie, podano prawie 39 tysięcy dawek szczepionki.
O tym, że sytuacja w czasie pandemii zmieniała się jak w przysłowiowym kalejdoskopie, świadczą również dane liczbowe dotyczące testów PCR w kierunku Covid-19, które były wykonywane przez Zakład Diagnostyki Laboratoryjnej i Mikrobiologicznej kościerskiego szpitala. Rok 2020 zakończył się 1335 wynikami pozytywnymi. Największą liczbę testów wykonano wówczas w sierpniu, natomiast największą liczbę pozytywnych wyników zanotowano w grudniu. Z kolei rok 2021 – zakończył się liczbą 3272 pozytywnych testów. Najwięcej przeprowadzono w marcu oraz od października do grudnia. Z kolei największą liczbę pozytywnych we wspomnianym okresie, odnotowano w marcu oraz grudniu. Łącznie, w czasie pandemii wykonano blisko 34,5 tysiąca badań PCR.
Obrazy, które pozostaną w pamięci pracowników szpitala na zawsze
Pandemia koronawirusa to jednak nie tylko twarde dane statystyczne. To czas wytężonej pracy personelu medycznego oraz ludzkich dramatów, o których trudno będzie zapomnieć. Także lekarzom.
- Początkowo, w takich normalnych międzyludzkich rozmowach, wydawało się, że Covid-19 jest gdzieś daleko. Z czasem zaczęły się pojawiać informacje, że dotknął jakiegoś znajomego, kogoś z rodziny. Później, było już tylko gorzej, bo Sars-Cov-2 zaczął zbierać żniwo bezpośrednio w naszym otoczeniu. To są sytuacje, których nie da się zapomnieć i myślę, że trwale zapiszą się w pamięci. Ja z pewnością nie zapomnę pacjenta, który trafił na oddział wewnętrzny z Covid-19, a także innymi schorzeniami. Mimo naszych wysiłków, po 8 godzinach walki zmarł. Dodatkowej dramaturgii całej sytuacji dodawał fakt, że był to ojciec jednej z naszych pracownic. Ciężko było też w naszym hospicjum, gdzie również traciliśmy naszych podopiecznych. Ale zdarzały się i takie sytuacje, kiedy zajmowaliśmy się pacjentami obciążonymi nowotworami, których także dotknął Covid-19. Mimo bardzo ciężkiego przebiegu choroby, udało się ich uratować. Niektórych obrazów z czasu pandemii po prostu nie da się wymazać z pamięci. Te doświadczenia z pewnością zostaną ze mną końca życia…. – podsumowuje Arkadiusz Błaszczyk.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze