Reklama

Anioły zadały zabójczy cios ekipie z Karsina w doliczonym czasie gry

15/11/2020 11:24

W ostatnim meczu rundy jesiennej, Gwiazda Karsin doznała porażki w starciu z Aniołami Garczegorze. Zespół z Karsina prowadził jednak przez większość meczu, a wygrana wymknęła mu się w końcowej fazie zawodów.

Drużyna Gwiazdy miała tę przewagę, że ostatnie spotkanie piłkarskiej jesieni rozgrywała na własnym terenie. Jednak wystarczyło spojrzeć na układ w tabeli IV ligi, by dojść do wniosku, że faworytem pojedynku są zdecydowanie piłkarze przyjezdnej drużyny, która plasowała się w górnej części IV-ligowej stawki. Podobnie, jak w poprzednich meczach, zespół Andrzeja Borowskiego do walki z Aniołami przystąpił w osłabionym składzie, w którym brakowało kilku podstawowych zawodników. Na szczęście, między słupkami Gwiazdy mógł już stanąć Michał Kartuszyński, który przez kilka tygodni leczył kontuzję.


Mecz od pierwszych minut był niezwykle szybki, ale z biegiem czasu na murawie zaczęła dominować drużyna gospodarzy. Piłkarze Gwiazdy całkowicie zdominowali środek pola, a także bardzo często zapuszczali się pod pole karne Aniołów, co rusz stwarzając niebezpieczne sytuacje pod bramką rywali. Jednak w 11 minucie goście przeprowadzili groźną kontrę lewym sektorem boiska i po dośrodkowaniu w pole karne, jeden z ich piłkarzy umieścił piłkę w bramce Michała Kartuszyńskiego. Na szczęście dla miejscowych, gol nie został uznany, ponieważ jego autor znajdował się na pozycji spalonej. Ta chwilowa niefrasobliwość defensywy Gwiazdy podziałała mobilizująco na cały zespół. W 25 minucie miejscowi przeprowadzili szybką kontrę prawym skrzydłem skąd dośrodkowanie w pole karne wykorzystał Mateusz Kerszk pokonując bramkarza Aniołów. Dokładnie dziesięć minut później, zespół z Karsina prowadził już 2:0. Marek Steinborn uderzył sprzed pola karnego, a piłka odbiła się od słupka i wleciała do bramki przyjezdnej drużyny. Chwilę później mogło być już 3:0, ale piłka po strzale zawodnika Gwiazdy minimalnie minęła słupek. Ostatecznie, pierwsza odsłona zakończyła się prowadzeniem gospodarzy 2:0.

Reklama


Po zmianie stron mecz nabrał jeszcze szybszego tempa. Zespół Aniołów postawił wszystko na jedną kartę i rzucił się do odrabiania strat. Dziesięciominutowa nawałnica przyniosła skutek w postaci bramki. W 55 min. kontaktowego gola strzelił Hubert Syldatk. W kolejnej fazie meczu miejscowi mieli również kilka okazji do podwyższenia wyniki, czego najlepszym przykładem była dwójkowa akcja Mateusza Borowskiego i Marka Steinborna. Pierwszy z nich doskonale dośrodkował swojemu koledze, a ten próbował strzałem głową zaskoczyć golkipera Aniołów. Niestety piłka minimalnie minęła światło bramki. Od tego momentu zaczęła się zarysowywać przewaga przyjezdnych, która została zwieńczona bramką wyrównującą, która padła w 80 min. Michała Kartuszyńskiego ponownie pokonał Hubert Syldatk. Gdy wydawało się, że zawody zakończą się podziałem punktów, już w doliczonym czasie gry Mateusz Słumiński zdobył zwycięską bramkę dla Aniołów i pozbawił piłkarzy Gwiazdy marzeń na utrzymanie korzystnego wyniku.


- Od kilku tygodni borykamy się z problemami kadrowymi i to dało nam się we znaki w dzisiejszym spotkaniu, bo dysponowaliśmy krótką ławką rezerwowych. Zagraliśmy dobry mecz, szczególnie w pierwszej połowie, czego najlepszym dowodem były dwie bramki. Niestety w drugiej odsłonie było już nieco inaczej, nasi rywale zaczęli przeważać i było widać, że są znakomicie przygotowani do meczu pod względem fizycznym. Myślę, że ten właśnie element zadecydował o tym, że ostatecznie musieliśmy przełknąć gorycz porażki - podsumował ostatni mecz "jesieni" trener Gwiazdy Andrzej Borowski.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Koscierski.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości