Wicestarosta Alicja Żurawska zdradziła na ostatniej sesji kulisy swoich studiów na Collegium Humanum, czyli uczelni owianej w ostatnich miesiącach złą sławą. Przyznała, że nauka była finansowana ze środków publicznych, czyli budżetu powiatu, a była to kwota 9,5 tys. zł. Jednocześnie zaznaczyła, że oprócz niej na tej uczelni studiowała jeszcze jedna osoba ze Starostwa Powiatowego w Kościerzynie, ale jej nazwiska nie ujawniła.
Warszawska uczelnia Collegium Humanum w ostatnim czasie odmieniana jest przez wszystkie przypadki. Niestety, trudno szukać w przestrzeni medialnej pozytywnych aspektów działalności tej instytucji. Jej temat pojawił się również na sesji Rady Powiatu Kościerskiego, a mówiła o tym wicestarosta Alicja Żurawska, która podobnie jak wielu samorządowców, również studiowała na Collegium Humanum.
Dyplom bez udziału w zajęciach
Przypomnijmy, że afera Collegium Humanum dotyczy nieprawidłowości przy wystawianiu dyplomów MBA, które pozwalały m.in. na zasiadanie w radach nadzorczych. W roku 2022 tygodni Newsweek jako pierwszy opisał kulisy działania tej uczelni. Jak wynikało z doniesień medialnych władze uczelni miały pozwalać w ekspresowym tempie ukończyć studia Master of Business Administration. Część studentów za odpowiednią opłatą miało zdobyć dyplomy w krótkim czasie, bez obowiązku udziału w zajęciach i zdawania egzaminów. W tej sprawie prokuratura zatrzymała już kilkadziesiąt osób, wśród których jest m.in. były rektor tej uczelni, były europoseł PiS Ryszard Czarnecki, czy też prezydent Wrocławia – Jacek Sutryk.
Alicja Żurawska wśród studentów
Jak się okazuje, temat owianej złą sławą uczelni pojawił się na ostatniej sesji Rady Powiatu Kościerskiego, a stało się tak za sprawą wicestarosty Alicji Żurawskiej, która studiowała na Collegium Humanum. Rozpoczynając swoje wystąpienie podkreśliła, że chce aby wszystkie tematy związane z jej osobą były jasne i przejrzyste. Zaznaczyła dość tajemniczo, że do starostwa wpływają w ostatnim czasie wnioski o udostępnienie informacji publicznej, które dotyczą większej liczby pracowników zatrudnionych w tej instytucji.
- W pierwszym przypadku chodziło o zestawienia dni wolnych od pracy 3 pracowników starostwa za lata 2018-24. To wymagało sporo pracy, by wyrobić się w 14 dniach, ale się udało. Następny dotyczy też 6 lat. Mimo, że chodzi o dane prawie wszystkich pracowników, to mam wrażenie, że chodzi tak naprawdę tylko o moją osobę. Autor wniosku domaga się informacji na temat dotacji, refundacji wszelkich innych form wsparcia, uczestnictwa w szkoleniach, a wszystko to jest podzielone na noclegi, wyjazdy samochodem prywatnym do celów służbowych, dyplomy, no cuda wianki. W każdym razie jest tego bardzo dużo. Kiedy ten wniosek został przekazany do działu kadr, to mało dziewczyna się nie popłakała, bo to wymaga ogromu pracy. Mówimy o 90 pracownikach i okresie 6 lat. Mam prośbę do jednego kolegi, który jest tak bardzo zainteresowany moją osobą, niech pisze ile wlezie, ale proszę żeby oszczędzić pracowników. A ja dokładnie państwu powiem o co chodzi – mówiła Alicja Żurawska.
Wyjaśniła, że w latach 2019-20 uczestniczyła w studiach podyplomowych na Collegium Humanum. Zaznaczyła, że nazwa tej szkoły dzisiaj jest najgorszą obelgą jaka może być. Tłumaczyła, że skorzystała z oferty tej placówki, ponieważ chodziło o podwyższenie swoich kwalifikacji, czego nie robiła przez 9 lat. Dodała jednocześnie, że nie sprawdzała, kto jest rektorem, kto ma udziały, i kto przyjeżdża na zjazdy. Stwierdziła, że jest w doborowym towarzystwie, bo Collegium Humanum kończyło wielu samorządowców.
Studia sfinansowało starostwo, a wicestarosta może ujawnić swój numer buta
Alicja Żurawska poinformowała, że na studia otrzymała dofinansowanie ze starostwa w kwocie 9500 zł, i że uczestniczyła we wszystkich, poza jednym, zjazdach w Gdańsku w soboty i niedziele, poza dniami pracy. Dojeżdżała na nie własnym środkiem lokomocji i nie pobierała z tego tytułu żadnych środków finansowych ze starostwa. Pochwaliła się, że wszystkie egzaminy zdawała z wynikiem bardzo pozytywnym, a ocena uzyskana na dyplomie to - bardzo dobry. Wicestarosta dodała, że dofinansowanie ze starostwa nie wpłynęło na jej konto, ale bezpośrednio na konto uczelni.
- Co najważniejsze, nie wykorzystałam dyplomu uczelni do zasiadania w radach nadzorczych i z tego tytułu nie uzyskałam żadnego dochodu. Namówiłam, i z tego się cieszę, że jedna z osób poszła ze mną na tę uczelnię i skończyła ją również z wynikiem pozytywnym. I jak podkreśliłam wcześniej, jestem otwarta, i jeśli ktoś chce znać mój numer buta, oceny na świadectwie maturalnym, to ja zapraszam do mojego gabinetu w godzinach urzędowania i w miarę możliwości udostępnię wszystkie informacje. A jeżeli ktokolwiek powziął informacje, które są niezgodne z prawem, to myślę, że czas najwyższy skierować kroki do prokuratury – podsumowała Alicja Żurawska.
Do wystąpienia odniósł się starosta Grzegorz Zabrocki i zaczepił bezpośrednio radnego Grzegorza Świtałę.
- Kolego Świtała, myślę, że z rozsądkiem należy się wsłuchać w głos pani starosty i informacje w nim przekazane, bo wnioski jakie płyną z tej wypowiedzi mogą być bezcenne. Wydaje mi się, że jeśli funkcje publiczne pani starosty wzbudzają tak wielkie zainteresowanie wśród niektórych radnych, to może warto rozważyć, czy również inni radni np. pani starosta, nie powinna zwrócić się z podobnymi zapytaniami do innych samorządów w kontekście radnych, którzy w nich pełnią określone funkcje publiczne. Ta zasada powinna działać w obie strony. I gorąco polecam pani staroście, by taką możliwość rozważyła – stwierdził starosta.
Warto w tym miejscu wyjaśnić, że Grzegorz Świtała pełni funkcję sekretarza w gminie Nowa Karczma, a wcześniej był wieloletnim zastępcą wójta gminy Kościerzyna.
To są pieniądze publiczne, ale mieszkańcy mają prawo wiedzieć
Wywołany przez starostę radny Świtała odniósł się do jego komentarza.
- Drodzy państwo, mówimy o pieniądzach publicznych. Pracujemy w firmie publicznej, jesteśmy radnymi, dostajemy diety, zarząd dostaje uposażenie w formie wynagrodzeń miesięcznych. Wszelkie dodatki i refundacje studiów to też są środki publiczne. Nie chcę znowu powtarzać, że ta wiedza należy się naszym mieszkańcom, ale nie wiedziałem, że będę musiał tak odpowiadać i tak naprawdę złożyć wniosek w temacie przejrzystości, transparentności. Szanujmy te pieniądze i to, jak one są wydawane – odpowiedział radny Świtała.Reklama
Warto w tym miejscu wspomnieć, że osoba, o której mówiła Alicja Żurawska w kontekście namówienia jej na studia na Collegium Humanum – to wysoki urzędnik kościerskiego starostwa. Trzeba też wspomnieć, że w odróżnieniu od wicestarosty, od kilku lat zasiada w Radzie Nadzorczej Kaszubskiego Centrum Sportowo-Rekreacyjnego, które jest spółką zarządzającą basenem, w której po połowie udziałów ma miasto oraz powiat. Z tego tytułu pobiera wynagrodzenie. Jak wynika z oświadczenia majątkowego w roku 2023 otrzymała za swoją funkcję w Radzie Nadzorczej – 24 743 zł, natomiast ze stosunku pracy w starostwie – 241 614 zł.
W Gdańsku dyplom Collegium Humanum nie upoważni do zasiadania w radach nadzorczych
W kontekście wątku Collegium Humanum, który za sprawą Alicji Żurawskiej pojawił się na sesji, warto przytoczyć informacje, która pojawiły się w mediach wczoraj- 5 grudnia. Prezydent Gdańska – Aleksandra Dulkiewicz, nakazała członkom rad nadzorczych miejskich spółek, którzy legitymują się dyplomami ukończenia wspomnianej uczelni, by zdali państwowy egzamin! Gdy wybuchła afera z Collegium Humanum, dziennikarze Radia Zet zapytali Urząd Miasta w Gdańsku, ile osób z tytułem MBA uzyskanym na tej uczelni zasiada w radach nadzorczych spółek miejskich. Jak poinformowała Izabela Kozicka-Prus z referatu prasowego gdańskiego urzędu miejskiego – „wszystkie osoby zasiadające w radach nadzorczych spółek miejskich spełniają wymogi w niej zawarte, a Urząd Miejski w Gdańsku nie finansował w żadnym stopniu studiów podyplomowych na Collegium Humanum”.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze