Reklama

Rakiety do squasha - dlaczego doświadczeni gracze zawsze mają co najmniej dwie?

Reklama w INFO
13/05/2026 08:00

Pamiętam swój pierwszy poważniejszy mecz w squasha. Wszystko szło świetnie - tempo, kontrola, pewność uderzeń… aż nagle strzał. Struna pękła. Koniec gry, emocji, wszystkiego. Stoisz na korcie i myślisz: „serio, teraz?”. No właśnie. I wtedy dociera do człowieka, dlaczego zawodnicy (i coraz częściej amatorzy) mają przy sobie nie jedną, a co najmniej dwie rakiety do squasha. I to nie jest żaden snobizm. To czysta praktyka.

Dlaczego jedna rakieta do squasha to często za mało?

Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że jedna rakieta wystarczy. W końcu to tylko sprzęt, prawda? Grasz, odkładasz, wracasz następnego dnia. Proste.

Ale squash to sport dynamiczny, intensywny i… bezlitosny dla sprzętu.

Rakiety do squasha pracują naprawdę ciężko - szybkie wymiany, uderzenia przy ścianach, czasem kontakt z podłogą (no dobra, zdarza się każdemu). Do tego dochodzi napięcie naciągu, które z czasem się zmienia. I nagle okazuje się, że ta „jedna jedyna” rakieta może cię zawieść w najmniej odpowiednim momencie.

Reklama

I tu pojawia się temat drugiej rakiety. A właściwie - standardu.

Bezpieczeństwo podczas meczu

Najbardziej oczywisty, ale też najważniejszy.

Struny w rakiecie do squasha mogą pęknąć. I to bez ostrzeżenia. Nawet jeśli dbasz o sprzęt, nawet jeśli grasz „czysto”. Czasem wystarczy jedno mocniejsze uderzenie albo mikro-uszkodzenie, którego wcześniej nie zauważyłeś.

I co wtedy?

Kończysz grę. Albo grasz dalej… ale pożyczoną rakietą. A to już zupełnie inna historia.

Bo wiesz, o czym mówię? Bierzesz cudzą rakietę i nagle wszystko jest „nie tak”. Inny balans, inne czucie, inny naciąg. Niby detal, ale na korcie robi ogromną różnicę.

Reklama

Druga rakieta oznacza spokój głowy.

Różne warunki gry

To jest coś, o czym często się zapomina, a potem nagle - klik.

Warunki na korcie się zmieniają. Temperatura, wilgotność, intensywność gry… nawet poziom zmęczenia zawodnika.

I tak sobie myślę - dobrze mieć możliwość zmiany rakiety w trakcie meczu. Na przykład:

  • jedna rakieta z mocniejszym naciągiem (więcej kontroli),
  • druga z luźniejszym (więcej mocy).

Brzmi jak detal? Może. Ale jeśli grasz regularnie, to naprawdę czuć różnicę.

Czasem zaczynasz mecz jedną rakietą, ale w połowie czujesz, że potrzebujesz czegoś innego. I wtedy… masz wybór.

Zużycie sprzętu

Rakiety do squasha, nawet te z wyższej półki, zużywają się.

Reklama

Nie od razu, jasne. To proces. Ale:

  • naciąg traci napięcie,
  • rama łapie mikrouszkodzenia,
  • grip się wyciera (to akurat najłatwiej ogarnąć, ale jednak).

I nagle okazuje się, że druga rakieta nie jest „zapasowa”. Ona jest po prostu świeższa.

Zawodnicy rotują sprzętem. Grają raz jedną, raz drugą. Dzięki temu obie zużywają się równomiernie.

Sprytne, prawda?

Komfort psychiczny

To może zabrzmieć banalnie, ale psychika w squashu robi ogromną robotę.

Masz jedną rakietę - boisz się, że coś się stanie. Każde mocniejsze uderzenie, każdy kontakt ze ścianą… gdzieś z tyłu głowy masz myśl: „oby nie pękła”.

Masz dwie - grasz swobodniej.

Bez kalkulowania. Bez stresu.

Reklama

I to naprawdę przekłada się na jakość gry.

Dopasowanie do stylu gry

Tu robi się ciekawie.

Niektórzy zawodnicy mają dwie bardzo podobne rakiety do squasha. Inni celowo wybierają różne modele.

Na przykład:

  • jedna bardziej kontrolna (np. klasyczny kształt główki),
  • druga bardziej ofensywna (większa powierzchnia, więcej mocy).

I teraz - zależnie od przeciwnika albo stylu gry - mogą się dostosować.

To trochę jak zmiana butów w bieganiu. Niby nadal biegniesz, ale odczucia są inne.

Jakie rakiety do squasha warto mieć w zestawie?

Tu nie ma jednej odpowiedzi, ale z doświadczenia możemy wróżnić trzy warianty,

Najczęściej gracze wybierają:

  • ten sam model x2 - żeby mieć identyczne odczucia,
  • ten sam model, ale różne naciągi - dla większej elastyczności,
  • dwa różne modele - dla testów i dopasowania stylu.

Ja osobiście zaczynałem od jednej rakiety, potem dokupiłem drugą - identyczną. I powiem wprost: to był jeden z lepszych „upgrade’ów”, jakie zrobiłem.

Reklama

Bo nagle wszystko stało się prostsze. Bez kombinowania.

A jak to wygląda w praktyce?

Wyobraź sobie sytuację.

Grasz intensywny mecz. Tempo wysokie, pot leci, ręka już trochę zmęczona  i czujesz, że coś nie gra. Rakieta jakby „martwa”. Naciąg już nie oddaje tak energii jak na początku.

Zmiana rakiety. I nagle - bam. Wszystko wraca. Kontrola, czucie, pewność. To nie magia. To sprzęt.

Czy początkujący też powinni mieć dwie rakiety?

Krótka odpowiedź: tak.

Dłuższa- to zależy.

Jeśli grasz raz w tygodniu rekreacyjnie - jedna rakieta wystarczy. Na start. Ale jeśli:

  • grasz częściej,
  • zaczynasz brać squash trochę bardziej „na serio”,
  • bierzesz udział w ligach lub turniejach,

to druga rakieta przestaje być luksusem. Staje się standardem.

Reklama

Rakiety do squasha - inwestycja, która się zwraca

Wiem, co myślisz. „Dwie rakiety? To spory wydatek”.

Zgadza się. Ale…

  • unikasz przerw w grze,
  • masz większy komfort,
  • sprzęt służy dłużej,
  • rozwijasz się szybciej (bo nie walczysz ze sprzętem).

Więc tak sobie myślę - to bardziej inwestycja niż koszt.

Dodatkowy bonus: rabat na „wielosztuki” w squashtime.pl

I teraz ciekawostka, która może ci się spodobać.

Na stronie squashtime.pl trwa akcja promocyjna - jeśli kupisz co najmniej dwie rakiety do squasha, możesz liczyć na dodatkowy rabat tzw. „wielosztuki”.

Czyli dokładnie to, o czym mówimy od początku… tylko taniej.

Sprytne rozwiązanie, bo i tak wielu graczy planuje zakup drugiej rakiety. A tu - od razu bonus.

FAQ - najczęstsze pytania o rakiety do squasha

Czy naprawdę potrzebne są dwie rakiety do squasha?

Tak, szczególnie jeśli grasz regularnie. Druga rakieta zabezpiecza cię na wypadek pęknięcia naciągu i daje większy komfort gry.

Reklama

Czy rakiety do squasha powinny być identyczne?

Najczęściej tak - to zapewnia spójne odczucia. Ale niektórzy gracze celowo wybierają różne modele, żeby dopasować sprzęt do sytuacji.

Jak często pękają struny w rakiecie do squasha?

To zależy od intensywności gry i jakości naciągu, ale przy regularnym graniu może się to zdarzyć co kilka tygodni lub miesięcy.

Czy początkujący powinni inwestować w dwie rakiety?

Na sam start niekoniecznie, ale jeśli zaczynasz grać częściej - zdecydowanie warto.

Czy promocja „wielosztuki” na squashtime.pl obejmuje wszystkie rakiety?

Zazwyczaj dotyczy wybranych modeli, więc warto sprawdzić aktualną ofertę na stronie.

Podsumowanie

Rakiety do squasha to nie tylko sprzęt - to realny wpływ na twoją grę.

Jedna rakieta? OK na początek. Ale dwie… to już zupełnie inny poziom komfortu. Większy spokój, większa elastyczność, lepsze wyniki.

Reklama

I wiesz co? Po czasie przestajesz myśleć o drugiej rakiecie jako „zapasowej”. Ona po prostu staje się częścią twojego standardowego zestawu.

Tak jak buty czy ręcznik. A jeśli możesz jeszcze złapać rabat na „wielosztuki”… no cóż. Tym bardziej warto.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 27/05/2026 15:24
Reklama


Reklama

Wideo Koscierski.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości