Śnieg zniknął z ulic, odsłaniając nie tylko pierwsze oznaki wiosny, ale i problem, który co roku wraca ze zdwojoną siłą. W Kościerzynie oraz wielu innych miejscowościach naszego regionu spod zimowej pokrywy wyłoniły się zalegające na chodnikach i trawnikach psie odchody. Mieszkańcy nie kryją swojego oburzenia i apelują o większą odpowiedzialność właścicieli czworonogów.
Szczególnie dotkliwie problem widać przy ulicy Jeziornej w Kościerzynie, choć – jak podkreślają mieszkańcy – podobnie jest w wielu innych częściach miasta. Wzdłuż chodników ciągnie się, jak mówią, „imponująca galeria” nieczystości. Spacer w tej okolicy wymaga dziś nie tylko uwagi, ale i cierpliwości. Wystarczy chwila nieuwagi, by wpaść w nieprzyjemną pułapkę. Co więcej, wraz z topniejącym śniegiem odsłoniły się także zamarznięte jeszcze zimą zanieczyszczenia.
Temat nie jest nowy. Już w poprzedniej kadencji był wielokrotnie podnoszony, również podczas sesji Rady Miasta Kościerzyna. Mimo to mieszkańcy nie kryją rozgoryczenia.
– Tyle mówi się o tym problemie publicznie, a jak widać nie do wszystkich to dociera. To nie jest kwestia jednego sezonu. Zmagamy się z tym od lat, a część właścicieli psów wciąż pozostaje oporna na edukację w tym zakresie – podkreślają.
Przepisy są jednoznaczne: obowiązek sprzątania po zwierzęciu spoczywa na jego właścicielu. Ich lekceważenie może skutkować mandatem w wysokości do 500 zł.
Jak zaznacza Piotr Bruski, komendant Straży Miejskiej w Kościerzynie, w praktyce trudno ustalić, do kogo należy zwierzę, które pozostawiło „niespodziankę” na chodniku czy trawniku – szczególnie wiosną, gdy śnieg topnieje i odsłania nagromadzone przez miesiące zanieczyszczenia. Funkcjonariusze rzadko przyłapują właścicieli na gorącym uczynku.
Problem nie ogranicza się wyłącznie do miasta. Z podobnymi sygnałami mierzy się również Dziemiany. Wójt gminy, Piotr Laska, wystosował do mieszkańców apel o większą troskę o wspólną przestrzeń.
– Choć dla niektórych to drobna sprawa, w rzeczywistości ma ogromne znaczenie dla komfortu życia nas wszystkich. Otrzymuję sygnały o zanieczyszczonych chodnikach, trawnikach i terenach rekreacyjnych, z których korzystają dzieci, seniorzy i całe rodziny. Po stopnieniu śniegu problem stał się szczególnie widoczny – to, co zimą było ukryte, dziś wyraźnie wpływa na estetykę naszej miejscowości. Dlatego właśnie teraz powinniśmy ze szczególną dbałością zadbać o porządek i wspólną przestrzeń. Posprzątajmy teren wokół własnej działki – mówi samorządowiec.Reklama
Jak dodaje, posiadanie psa to nie tylko przyjemność, ale przede wszystkim odpowiedzialność.
– Czystość zaczyna się od każdego z nas. Wystarczy woreczek i chwila uwagi, by nasza gmina była miejscem, z którego wszyscy będziemy dumni – podsumowuje włodarz.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ja zapłaciłem za psią kupe ale nie w Polsce tylko na zachodzie. Podeszdł do mnie pan ubrany po cywilnemu wyją legitymacje tzw. Straży miejskiej. Mówiąc mały pies mała kara tylko 40 Euro. Od tego zdarzenia minęło około 20 lat i cały czas po moim piesku, sprzątam. Jaki z tego wniosek musi być konkretna kara aby ktoś coś zrozumiał. Nasze narzekania / tłumaczenia /pisania i tak nie pomogą. Problem będzie i tak istniał.
100/100 i wszystko w temacie.
Śmierdząca sprawa.
Ojj tak ,jest to duży problem na terenie całego miasta,wszędzie leżą odchody i to nie tylko psie.Mam psa i sprzątam po nim ale tutaj też leży wina trochę po stronie włodarzy. Jest bardzo mało śmietników gdzie można wyrzucić tak zwaną niespodziankę w woreczku. Trzeba z nią iść i iść by znaleźć śmietnik jakikolwiek,szybciej jest z tym dojść do domu i tam wyrzucić,może też dlatego ludzie nie sprzątają po swoich pupilach bo nie mają gdzie tego wyrzucić i nie mówię tutaj aby śmietnik był co 5 metrów ale choćby 2 na jednej krótszej ulicy a np na ul 31stycznia i 66 K.Płk.Piechoty nie ma kompletnie ani jednego śmietnika i wtedy ludzie się dziwią,że leżą odchody na trawniku czy chodniku.
Zlikwidować chodniki i postawić bloki - nie ma chodników, to pies nie ma gdzie na***ć, a deweloper zawsze chętnie przytuli dodatkowy grunt XD
Ja zapłaciłem za psią kupe ale nie w Polsce tylko na zachodzie. Podeszdł do mnie pan ubrany po cywilnemu wyją legitymacje tzw. Straży miejskiej. Mówiąc mały pies mała kara tylko 40 Euro. Od tego zdarzenia minęło około 20 lat i cały czas po moim piesku, sprzątam. Jaki z tego wniosek musi być konkretna kara aby ktoś coś zrozumiał. Nasze narzekania / tłumaczenia /pisania i tak nie pomogą. Problem będzie i tak istniał.
100/100 i wszystko w temacie.
Śmierdząca sprawa.