"Królewô" - tak nazywa się nowy teledysk Damroki, promujący płytę "Made in Kaszëbë". Zdjęcia do niego powstawały powstawały w Łączyńskiej Hucie (gmina Chmielno), a odpowiada za nie Marek Zarenkiewicz.
Prawie sześć lat temu ukazał się debiutancki album Damroki "Kaszëbë Joł", na początku tego roku pochodząca z Kartuz piosenkarka nagrała kolejną płytę zatytułowaną "Made in Kaszëbë". Damroka pracowała nad nią z Markiem Romanowskim, który odpowiadał za muzykę, chórki i instrumenty klawiszowe oraz gitarzystą, Krzysztofem Paulem. Jak dotąd ukazał się jeden teledysk promujący tę płytę - Dzëczé dzëwczã, teraz Damroka zrealizowała kolejny - do utworu "Królewô". Skąd taki tytuł?
- Tytuł i charakter piosenki sam mi się nasunął kiedy tylko usłyszałam melodię. Na początku chciałam zrobić z tego pastisz. Tyle mamy naokoło "samozwańczych" królowych, że postanowiłam dla żartu obwieścić się kolejną królową. Jednak w trakcie pisania tekstu urodziło się trochę coś innego. Chodzi o to, że taka "królowa" jest niezależna i wie, że nie musi być taka jak oczekują tego inni. Jeśli nie ma ochoty mieścić się w ramach to tego po prostu nie robi bo zna swoją wartość i nie będzie udawać kogoś kim nie jest - mówi piosenkarka.
- I wiele z nas, kobiet właśnie ma w sobie taką "królową" która jest świadomą Panią siebie, swojego życia, czasu itp. Taką która sama wie i potrafi określić i zdobyć to co jest dla niej najlepsze. I to ona wybiera kogo zaprosić do "swojego świata" - dodaje.
Zdjęcia powstały w Łączyńskiej Hucie (gmina Chmielno). Ich autorem zdjęć jest Marek Zarenkiewicz - człowiek wielu talentów, jeden z najlepszych fotografów przyrody w Polsce oraz perkusista zespołu Wolna Grupa Bukowina.
- Został on zrealizowany w bardzo ważnym dla mnie miejscu, które śmiało nazywam moim drugim domem - legendarnej Chëczy którą opiekuje się równie legendarny Klub Studencki Pomerania. Jeżdżę w to miejsce od czasów, kiedy byłam naprawdę małą dziewczynką a ludzie których tam spotkałam, wydarzenia, rozmowy i przeżycia w bardzo dużym stopniu wpłynęły na to kim jestem i to główny "sprawca" mojej gorącej miłości do kaszubszczyzny i regionalizmu w szerokim tego słowa znaczeniu - mówi Damroka Kwidzińska.
Jak dodaje, pogoda w trakcie realizacji pogoda nie dopisała, a temperatura oscylowała w granicach zera.
- Ekipa i tak świetnie się bawiła i jak na te warunki to udało nam się sporo zrobić. Chociaż trochę żałuję, że przez zachmurzenie i mgłę nie udało się zrealizować więcej ujęć z drona i bardziej spektakularnych, które by w pełni pokazywały urodę tego miejsca, ale trudno - może innym razem - tłumaczy artystka.
MSz
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze