63-latek przewrócił się. Jego 55-letnia żona wezwała pogotowie. Okazało się, że mało brakowało a mogło dojść do tragedii. Stężenie tlenku węgla w ich domu kilkukrotnie przewyższało dozwolone normy, a w niektórych pomieszczeniach zagrażało już życiu. Małżonkowie trafili do Instytutu Medycyny Morskiej i Tropikalnej w Gdyni, gdzie poddani zostaną tlenoterapii hiperbarycznej.
W środę około godziny 22. dyżurny Komendy Powiatowej Policji w Kościerzynie otrzymał zgłoszenie, że w domku jednorodzinnym w Konarzynach doszło do potrucia tlenkiem węgla.
- Na miejsce przyjechali policjanci i ustalili, że małżeństwo poczuło się źle, więc wezwało pogotowie oraz policję. Zespół ratownictwa medycznego potwierdził, że mogło dojść do podtrucia tlenkiem węgla - informuje rzecznik kościerskiej policji, Piotr Kwidziński.
Małżeństwo początkowo trafiło do szpitala w Kościerzynie, po czym przetransportowano ich do Instytutu Medycyny Morskiej i Tropikalnej w Gdyni, gdzie poddani mają zostać tlenoterapii hiperbarycznej.
Wezwano też straż pożarną, która sprawdziła stężenie tlenku węgla w pomieszczeniu.
- Strażacy weszli do domu przy użyciu sprzętu ochrony dróg oddechowych. Urządzeniem wielogazowym sprawdzili stężenie tlenku węgla. Okazało się, że poziom czadu przewyższał kilkukrotnie dopuszczalne normy, a w niektórych miejscach zagrażał życiu - podaje rzecznik KP PSP w Kościerzynie, mł. bryg. Wiesław Kiedrowicz.
Przyczyną ulatniania się tlenku węgla był najpewniej uszkodzony piec.
Strażacy po raz kolejny apelują do właścicieli domów, aby systematycznie dokonywać kontroli urządzeń grzewczych. Przypomnijmy, że jeżeli budynek mieszkalny ogrzewany jest za pomocą węgla i drewna, to kontrola powinna odbywać się cztery razy do roku, z kolei dwa razy do roku w przypadku używania gazu ziemnego lub oleju opałowego. Jeżeli chodzi o instalację wentylacyjną, to ją powinniśmy kontrolować raz do roku.
- Aby zapobiec zatruciu czadem, a w konsekwencji nawet i śmierci warto zaopatrzyć się w czujki, które w porę wykryją tlenek węgla w pomieszczeniu. Ustawione na pewne parametry umieszczonym w instrukcji obsługi głośno piszczą. Nie kosztują dużo, a dzięki nim możemy uratować życie sobie i swoim bliskim - przypomina mł. bryg. Wiesław Kiedrowicz.
AL
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze