III-ligowe derby Kaszub dla biało-bordowych! Po długotrwałej niemocy piłkarze Kaszubii zdołali pokonac wreszcie Cartusię Kartuzy. W meczu XXII kolejki zwyciężyli odwiecznego rywala 1:0. Gola na wagę trzech punktów zdobył w 25 minucie Błażej Troka.
Jak to zwykle w derbach bywa, mecz w Kościerzynie był pełen walki, choć od początku to gospodarze posiadali inicjatywę i prowadzili grę. W 16 minucie bezpośrednio z wolnego nieznacznie pomylił się Wysiecki, a pięć minut później tak samo zakończyła się próba Kowalczyka. Goście musieli sobie radzić bez kontuzjowanego Zagórskiego, którego brak w środku pola był bardzo widoczny.
W 25 minucie spotkania biało-bordowi dopięli swego i wyszli na prowadzenie. Dośrodkowywaną przez Wysieckiego z lewej flanki piłkę co prawda zdołali wybić piłkarze Cartusii, ale uczynili to zbyt lekko. Futbolówkę tuż przed polem karnym przejął Troka, natychmiast uderzył mocno po ziemi i umieścił ją tuż przy prawym słupku bramki Tułowieckiego.
Kaszubia poszła za ciosem i niewiele brakowało, a dwie minuty później byłoby już 2:0. Do kolejnego dośrodkowania z lewej strony w tej sytuacji doszedł Formela i "szczupakiem" posłał ją w słupek.
Podopieczni Macieja Kalkowskiego odpowiedzieli dopiero w 35 minucie. Wypuszczony prostopadłym podaniem Rusinek wpadł w pole karne rywali, ale jego strzał z lewej nogi poszybował nad poprzeczką. Sytuacja ta ożywiła nieco niebiesko-biało-czarnych i w końcówce pierwszej połowy to oni stworzyli kilka akcji mogących przynieść im gola wyrównującego. Zza pola karnego strzelał m.in. Dawidowski, ale bardzo niecelnie. O wiele bliżsi szczęścia byli kilka chwil potem Rusinek i Kwasny, ale w obu przypadkach znakomitymi interwencjami popisał się Kafarski.
Jeszcze przed przerwą na próbę wystawiony został też bramkarz Cartusii, gdy po dwójkowej akcji Piotrowskiego i Troki, zakończonej kolejnym mocnym strzałem tego drugiego, Tułowiecki z największym trudem sparował piłkę na rzut rożny.
Po zmianie stron tempo gra wyraźnie "siadło", a im bliżej było końca tym więcej przerw w grze i urywania cennych sekund musieli oglądać kibice. Na uwagę zasługują w zasadzie tylko trzy sytuacje. W 52 minucie na rajd prawą stroną zdecydował się Borkowski, wrzucił w pole karne. Nabiegający na piłkę Kwasny zdołał nawet uprzedzić obrońcę, ale główkował obok. Na kolejne próby było natomiast trzeba czekać aż do samej końcówki. W 84 minucie po rzucie rożnym gola mógł zdobyć Kitowski. Celnie i mocno główkował z pięciu metrów, Kafarski nawet nie drgnął, ale wyręczył go Falkowski wybijając piłkę z linii bramkowej.
Ostatnia ciekawa akcja meczu należała do Kaszubii, który szybkim kontratakiem powinna przypieczętować zwycięstwo nad Cartusią, ale Klawikowski w sytuacji "sam na sam" z bramkarzem nie trafił nawet w światło bramki.
Komentarze