Kapitalny mecz rozegrali piłkarze III-ligowej Kaszubii Kościerzyna. Podopieczni Dawida Klawikowskiego wykorzystali atut własnego boiska i pokonali wicelidera tabeli i jednego z głównych pretendentów do awansu Orkan Rumia 2:1 (1:0). Oba gola dla biało-bordowych zdobył Błażej Troka.
Faworytem spotkania byli bez wątpienia goście i to oni zgodnie z przewidywaniami od początku przystąpili do ataków. Już w 7 minucie znakomitą okazję miał Grzegorz Niciński, ale minimalnie przestrzelił. Pięć minut później pierwsza groźniejsza akcja miejscowych dała im zaskakujące prowadzenie. Egzekutorem okazał się Błażej Troka, który nie mógł nie wykorzystać świetnego podania Kwietniewskiego.
Orkan rzucił się natychmiast do odrabiania strat i kilkakrotnie bliski był szczęścia. Zawodnikom gości brakowało jednak albo szczęścia albo cudów między słupkami dokonywał Kafarski. Próbowali kolejno Prinz, Niciński i Siemaszko. Na próżno. Pierwsza połowa zakończyła się prowadzeniem Kaszubii 1:0.
Po zmianie stron znów lepsze wrażenie zdawali się robić goście, ale do siatki trafili kościerzacy! W 54 minucie do roli bohatera wyrósł Troka, który po raz drugi wpisał się na listę strzelców. Tym razem po podaniu Wysieckiego. Radość naszych piłkarzy z dwubramkowego prowadzenia nie trwała jednak długo, bo jeszcze przed upływem godziny gry kontaktowego gola zdobył Siemaszko.
To sprawiło, że Orkan zaatakował z jeszcze większym animuszem. Nerwowość udzieliła się zresztą zawodnikom obu drużyn aż nadto, bo mecz się zaostrzył i posypały się żółte kartki. Pod bramkami także nie brakowało emocji. Po stronie Orkana swoje okazje mieli Siamszko i Manuszewski, zaś nastawiona na kontrę Kaszubia usiłowała zadać decydujący cios po sytuacjach sam na sam Kwietniewskiego. W samej końcówce rumianie pokonali co prawda Kafarskiego, ale sędzia gola nie uznał, dopatrując się pozycji spalonej. W ostatniej akcji meczu uratował nas natomiast słupek.
Mimo, że to Orkan był w tym meczu stroną dominująca, trzy punkty zostały w Kościerzynie.
Komentarze