XI Dyktando Kaszubskie "Królewiónka w pałacu" zostało rozstrzygnięte. Tym razem przeprowadzone zostało w Strzepczu, w Zespole Szkół im. Aleksandra Labudy, a tytuł arcymistrza kaszubskiej ortografii wywalczył znany dziennikarz i poeta, Eugeniusz Pryczkowski.
- To dla mnie ogromna radość, zwłaszcza, że tytuł ten zdobyłem w Strzepczu. Tu pochowany jest Labuda, którego teksty pisaliśmy. Twórca ten jest mi szczególnie bliski. Jego teksty czytałem od najmłodszych lat, natomiast w czasach akademickich był dla nas wzorem działalności kaszubskiej. On także był mistrzem kaszubskiej pisowni - mówił nowowyłoniony arcymistrz tuż po ogłoszeniu tytułu w wywiadzie dla mediów.
Na dyktando zgłosiło się niemal 200 uczestników. Jest to liczba ogromna, zważywszy na początki konkursu sprzed lat, którym wówczas towarzyszyły wielkie obawy o jego przyszłość. Te obawy wiązały się z trudnościami organizacyjnymi, zwłaszcza koniecznością pozyskania funduszy na liczne nagrody. Ten aspekt ma duży wpływ na frekwencję, stanowi czynnik motywacyjny dla uczniów. W konsekwencji dyktando stało się ważnym elementem edukacji języka kaszubskiego.
Wreszcie niemałym problemem był wówczas - i po trosze nadal jeszcze jest - proces standaryzacji zasad języka kaszubskiego. Trzeba powiedzieć, że właśnie ogromna praca, którą wykonano w tej kwestii, pozwoliła w ogóle na podjęcie wyzwania. W ciągu ostatniej dekady postęp w zakresie ujednolicenia ortografii jest ogromny, co pozwala na ciągłe podnoszenie poziomu konkursowych tekstów.
- Teksty przygotowane dla szkół podstawowych i gimnazjów są dosyć proste. Znacznie trudniejsze są dla starszych uczestników, a dla zmagających się o tytuł arcymistrza są arcytrudne - podkreślała dr Justyna Pomierska z Uniwersytetu Gdańskiego, córka prof. Jerzego Tredera, który od lat przygotowuje materiały na dyktando.
Te wszystkie aspekty znalazły odzwierciedlenie w Strzepczu. Zmagania przebiegły bardzo sprawnie, sprawdzanie tekstów również, a nagrody były okazałe. Ponadto święto języka kaszubskiego wzbogacone było udaną oprawą kulturową. Znakomicie wystąpił liński chór "Pięciolinia" pod dyrekcją Jan Szulca oraz zespół folklorystyczny "Kaszëbskô Rodzëzna" z gimnazjum w Lini. Bardzo ciekawe były wspomnienia Bogusławy Labuddy - córki Aleksandra "Guczowego Macka". Mówiła o swoim ojcu, jako świetnym pisarzu i humoryście, ale także jako mądrym i lubianym wychowawcy i nauczycielu.
- "Kaszëbsczim jesmë lëdã, nim wiedno chcemë bëc. Niech ten sã pôli wstëdã chto ò tim nie chce czëc". Òd tëch słów Labùdë zaczãła sã mòja kaszëbskô droga - wspomniał wójt gminy Linia, Łukasz Jabłoński, który osobiście bardzo się zaangażował w organizację imprezy. Jest on jednocześnie znanym działaczem kaszubskim, założycielem i pierwszym prezesem partu ZKP w Lini. Jego następcą jest Edmund Szymikowski. Oni, wraz z Danutą Pioch - przewodniczącą komisji konkursowej, Wandą Kiedrowską - główną inicjatorką dyktanda, prezesem ZKP Łukaszem Grzędzickim oraz działaczami samorządowymi z Lini i Wejehrowa, rozdali nagrody licznym laureatom.
Wyniki XI Dyktanda Kaszubskiego
Kategoria - szkoły podstawowe
I miejsce - Dorota Mateja (SP Przodkowo)
II miejsce - Dominika Groth (SP Miszewo)
III miejsce - Paulina Czoska (SP Szemud)
Kategoria - gimnazja
I miejsce - Krystian Kwidziński (ZS Wielki Podleś)
II miejsce - Angelika Grubba (Gimnazjum Szemud)
III miejsce - Robert Wenta (Gimnazjum Przodkowo)
Kategoria - szkoły ponadgimnazjalne
I miejsce - Tomasz Brylowski (ZS Przywidz)
II miejsce - Marta Miszczak (I LO Kościerzyna)
III miejsce - Angelika Orczykowska (ZSP Przodkowo)
Kategoria - dorośli
I miejsce - Karolina Serkowska (Kartuzy)
II miejsce - Alicja Szopińska (Uniwersytet Gdański)
III miejsce - Sławomir Klas (Luzino)
Kategoria - profesjonaliści
I miejsce - Beata Lewandowska (Szemud)
II miejsce - Wojciech Myszk (Wdzydze)
III miejsce - Maria Dradrach (Miechucino)
Kategoria - arcymistrzowie
I miejsce - Eugeniusz Pryczkowski (Banino)
II miejsce - Tomasz Fopke (Chwaszczyno)
III miejsce - Sławomir Formela
AR
Tekst dyktanda dla walczących o tytuł arcymistrza
Belbóg i Czernibóg Òkòma mieńwów Welewit i Czernitra naj przodkòwie corôz czãscy pierszégò zwelë Belbògã, a drëdżégò Czernibògã. Tak jich pòzywelë, czej rëchcanizna dobiwa i òbjima domôcëznë i lëdë Wagrów, Òbòtrëtów i Pòmòrzanów.
W XII stalatim nadpòmikô chrónikôrz Helmhóld, że naj przodkòwie w czas rozgracnëch môltëchów òddôwelë pòczestnotã Belbògù i Czernibògù. Nie bùdowelë jima swiãtnic, le tczëlë jich na grzëpach w swiãtëch gajach, gdze sëjałë wieczné znitë. Kòżderny miôł swòjégò ksydza, co dozérôł i pòdskôcôł swiãté ògniszcze. Przë chabùzach stôwielë òbùma bògóm jejich szlachòtë, mésterno wëkùmóné, a znôwù malinczé szlachòtczi stojałë na widzewnëch môlach we wszëternôsczich chëczach. Bëłë w przeważim z drzewa, jinszé téż z grańtu, a nawetka ze szczernégò złota i strzébra. Na lëdzyńcach, gdze piérwi sztopòrczałe bùwronë Belbòga i Czernibòga, ju òd pòczãtwë rëchcaniznë naj przodkòwie sôdzelë krziże i kapelczi przë chëczi czë na rozestajnëch stedżenkach.
W òstatnëch dwùch stalatach je w cządnikach skòpicą dowòdzëznë na téma Belbòga i Czernibòga. A jesz dzys trójno topògraficznëch pòzwów, jak na przëmiôr Grzëpa Belbòga i Grzëpa Czernibòga, midzë jinyma nad Klãczińsczim Jezorã kòl Pòtãgòwa, dokazywô jejich jistnotã.
Oprac. BG
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze