Hubert Lewna ubiega się o mandat radnego wojewódzkiego z pierwszego miejsca KW PSL. Mieszkańcom znany jest przede wszystkim ze swojej dwunastoletniej działalności w Radzie Powiatu Kartuskiego. Tutaj opowiada, dlaczego warto na niego zagłosować. Mówi o swoim doświadczeniu politycznym, pracy na roli i problemach, którymi zamierza się zająć.
* W Pańskim programie wyborczym sporo mówi się o równych szansach dla wszystkich mieszkańców. Proszę opowiedzieć, o co dokładnie będzie Pan walczył, gdy już znajdzie się Pan w sejmiku wojewódzkim.
- Działając w powiecie kartuskim, często odnosiłem wrażenie, że nie ma dostatecznego powiązania pomiędzy gminami i powiatami a województwem. Wydaje mi się, że dominującą rolę na Pomorzu odgrywa Trójmiasto, a o okolicznych regionach nieco się zapomina. Tymczasem każdy powiat ma ogromne potrzeby. Nie potrzebujemy wprawdzie wielkich stadionów sportowych, ale potrzebujemy inwestycji w infrastrukturę drogową, w turystykę, w pomoc socjalną.
Istotna jest zwłaszcza skuteczna polityka prorodzinna. Rodziny wielodzietne powinny otrzymywać znaczne wsparcie finansowe. Gminy powiatu kartuskiego są jedne z lepszych w Polsce pod względem dodatniego przyrostu naturalnego. Należy się z tego cieszyć i wspierać takie rodziny w ich codziennych potrzebach. Wiąże się to również z powstawaniem przedszkoli. Niestety, jest ich wciąż bardzo mało. Na wsiach opieką przedszkolną objętych jest zaledwie około dwudziestu procent dzieci.
Nie mniej ważne jest wyrównywanie szans edukacyjnych i zapewnienie równego startu w dorosłe życie dzieciom z małych wiosek. Nie trzeba nikogo przekonywać, że dzieci i młodzież szkolna ze wsi ma do pokonania więcej przeciwności niż ich rówieśnicy mieszkający w miastach. Nieraz muszą daleko dojeżdżać do szkoły. Po uczniów ze szkół podstawowych i gimnazjów podjeżdża gimbus, ale uczniowie szkół ponadgimnazjalnych zmuszeni są często na piesze pokonywanie kilkukilometrowych tras, by następnie jeszcze przejechać kilkanaście przystanków autobusem. Do wielu małych miejscowości komunikacja publiczna nie dociera, bądź jest bardzo ograniczona. Ten problem także należy rozwiązać. Warto chociażby wesprzeć dojeżdżających uczniów stypendiami.
Bardzo ważną sprawą jest infrastruktura drogowa. Nie można zapomnieć o tym, że dobre drogi to zwiększone bezpieczeństwo kierowców i pieszych. Poza tym drogi łączą ze sobą wszystkie gałęzie gospodarki. To "krwiobieg gospodarczy" i powinny być nadrzędnym celem każdego samorządu.
Jako cel wyznaczyłem sobie również aktywizację rynku pracy. Nie sposób zrealizować tego inaczej niż poprzez powstawanie zakładów pracy, jak najwięcej w każdej gminie. Stawiałbym tutaj raczej na małe, rodzinne firmy niż na wielkie koncerny. Niewielkie przedsiębiorstwa mogą niezwykle dobrze prosperować i być bardzo efektywne. Zakładanie firm umożliwiłoby mieszkańcom własny rozwój. Dzięki temu powstawałaby jedna wielka klasa średnia, bez podziału na ludzi biednych i bogatych.
Jest jeszcze sporo rzeczy do zrobienia. Pozwolę sobie wymienić kilka punktów: ochrona zdrowia, edukacja, turystyka... Ot, chociażby turystyka. Ta dziedzina gospodarki również wymaga wielu inwestycji. Kaszuby są niebywale pięknym rejonem o wspaniałych krajobrazach. Dodatkowym atutem naszego regionu jest bliskie sąsiedztwo z Trójmiastem. Warto zachęcić mieszkańców miast, by przyjeżdżali do nas na odpoczynek. Wypady weekendowe, spotkania integracyjne, konferencje - pole do popisu jest spore.
* Jako rolnik z wieloletnim doświadczeniem ma Pan z pewnością kilka pomysłów na wsparcie rolnictwa.
- Oczywiście. Przede wszystkim chciałbym wyrównać dotacje unijne dla rolników. W Polsce są one znacznie niższe niż na przykład w Niemczech. Dziś polscy rolnicy mają nierówne szanse w porównaniu z rolnikami z niektórych krajów Unii Europejskiej. My nie chcemy być uprzywilejowani w stosunku do innych, ale chcemy mieć taką samą szansę na rozwój jak rolnicy unijni. W UE dużo środków finansowych przeznacza się na rolnictwo. Przed wstąpieniem do Unii obawiano się, że te pieniądze zostaną źle wykorzystane, że rolnicy nie będą potrafili ich odpowiednio zagospodarować. Okazało się jednak, że są to jedne z najlepiej zainwestowanych pieniędzy.
Na poziomie sejmiku mogę pośrednio zawalczyć o to, by dotacje zostały wyrównane. Unijne pieniądze przechodzą przecież przez województwo i to tutaj decyduje się, na co je przeznaczyć.
Ponadto zależy mi na zwiększeniu znaczenia polskiej wsi. Nie można dopuścić do tego, by małe wioski upadały, ale trzeba wspierać ich rozwój. Podtrzymywane też muszą być pewne długoletnie zwyczaje: regionalne tradycje, przywiązanie do rodziny, uczestniczenie w życiu kościoła i parafii... Dzięki operatywności samorządów rzeczywiście dużo się robi na wsiach. Powstają kolejne inwestycje, mają miejsce wydarzenia kulturalne. Dzięki temu nie dochodzi u nas do takiego zjawiska, że rozwija się wyłącznie miasto, a wieś popada w stagnację.
Pragnąłbym jednak, by nasi rolnicy odczuwali pewną stabilizację. By nie musieli martwić się o jutro, ale by plony czy hodowla przynosiły podobne dochody każdego roku. Aby jednak tak się stało, należy inwestować w gospodarstwa rolne. Powinny być nowoczesne i prężnie działające.
* Ze wszystkich zadań, które Pan wymienił, które z nich uznałby Pan za najważniejsze?
- Priorytetem zdecydowanie jest infrastruktura drogowa. Dobre drogi ważne są nie tylko dla kierowców. To przy nich chętniej budują się firmy, one ułatwiają dojazd turystom, poruszają się nimi gimbusy dowożące uczniów i autobusy komunikacji publicznej. Jak już wspomniałem, drogi łączą szereg różnych dziedzin gospodarki. Warto też pamiętać, że nie ma lepszej inwestycji niż inwestycja w dzieci i młodzież, a zatem inwestowanie w edukację i oświatę.
* Jest Pan radnym powiatowym od samego początku, czyli od dwunastu lat. Jak podsumowałby Pan swoją działalność w Radzie Powiatu Kartuskiego?
- Samorządy powiatowe istnieją od dwunastu lat. Sądzę, że przez ten czas udowodniły, że są potrzebne. Jest wiele spraw, których na poziomie gminnym nie sposób załatwić. Myślę, że najlepiej widać to na przykładzie szkół ponadgimnazjalnych. Przez ostatnią dekadę udało się zrobić więcej niż przez dziesiątki lat. Szkoły zostały wyremontowane, powiększone, wyposażone w nowoczesny sprzęt.
Podobnie jest w wielu innych aspektach. Udało się chociażby wyremontować wiele dróg. Ważne jest, że gminy współpracują z powiatem, często wspólnie podejmujemy inwestycje. Najlepsze efekty uzyskuje się właśnie przez współpracę.
Dużo zrobiliśmy dla ochrony zdrowia, zwłaszcza dla kartuskiego szpitala. Mimo to mogło być jeszcze lepiej, szpital w Kartuzach powinien być "perełką" funkcjonującą bardzo prężnie. Istotne jest, że powiat kartuski jest powiatem, z którym mieszkańcy czują się związani, czują przynależność do swojego rejonu.
* Proszę w kilku słowach przekonać wyborców, że właśnie na Pana warto zagłosować.
- Myślę, że to, o czym mówiłem, jest wystarczająco przekonujące. Reprezentuję interesy lokalnego społeczeństwa. Chciałbym zająć się sprawami, które na "górze" są pomijane i o których często się zapomina. Jestem radnym już od wielu lat i znam problemy mieszkańców. Najważniejsza jest inwestycja w człowieka. Trzeba wydobyć z niego potencjał i energię, aby chciał się rozwijać i działać. Nie można pomijać nikogo, także ludzi niezaradnych życiowo. Ważny jest każdy człowiek.
* Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiała: Daria Kaszubowska
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze