Tysiące litrów cuchnących ścieków płynących wprost do urokliwego jeziora Rzuno - taki widok mogli ujrzeć w piątek mieszkańcy Dziemian. Wszystko za sprawą czasowego wyłączenia prądu i związanej z tym awarii pobliskiej przepompowni ścieków.
Jezioro Rzuno w Dziemianach to jeden z najpiękniejszych zbiorników wodnych w powiecie kościerskim. Co roku z kąpieli korzystają tysiące turystów i mieszkańców. Niestety, w piątek do jeziora dostały się tysiące litrów ścieków z znajdującej się przy ulicy Leśnej przepompowni.
Zanieczyszczona woda, wraz z pływającymi w niej odpadami, wartkim strumyczkiem, przez ponad godzinę, płynęła wprost do jeziora, kilkaset metrów od gminnej plaży.
Wszystko to za sprawą potężnej nocnej burzy i ulewy, a co za tym idzie czasowym wyłączeniem prądu. Przepompownie nie posiadają własnego zasilania. Energia do ich pracy pozyskiwana jest więc z tej samej linii, z której korzysta część mieszkańców. Gdy zabrakło prądu w domach, to również te urządzenia nie mogły wykonać swojej pracy, a ścieki zaczęły gromadzić się w rurach. Niestety zasilanie awaryjne nie zostało podłączone na czas i nieczystości wydostały się na powierzchnię.
- Ta przepompownia jest newralgicznym miejscem. Od jakiegoś czasu gdy spływają tam ścieki między innymi z Trzebunia, napełnia się ona bardzo szybko. Posiadamy dwa przenośne agregaty i w chwilach, gdy zabraknie prądu nasi pracownicy jeżdżą i zasilają te obiekty. Tym razem przegraliśmy walkę z czasem i ciśnienie było tak duże, że ścieki wydostały się z pobliskiej studzienki. Jednak sytuacja jest już opanowana, nasi pracownicy, tak szybko jak było to możliwe, pojawili się na miejscu i przywrócili zasilanie - mówi Rafał Dorau, kierownik zakładu komunalnego UG w Dziemianach.
Władze gminy podejrzewają także, że do przelania dojść mogło także przez odprowadzenie przez mieszkańców wód opadowych do kanalizacji.
- Każdy zobowiązany jest do zagospodarowania wód opadowych we własnym zakresie. W żadnym wypadku nie powinna się ona dostać do kanalizacji. Być może deszczówka dostała się do rur, a to spowodowało znaczne zwiększenie ilości przepływającej wody. W związku z dzisiejszym zajściem planujemy sprawdzić co mieszkańcy robią z wodą opadową - zapowiada Rafał Dorau.
Rozwiązaniem problemu mógłby być zakup stacjonarnego agregatu, który wspomagał by pracę przepompowni w awaryjnych sytuacjach. Kierownik zakładu komunalnego zapowiada, że w najbliższym czasie zgłosi się do władz gminy i wystąpi o środki na jego zakup. Jego sfinansowanie wiązałoby się z wydatkiem kilkudziesięciu tysięcy złotych dla władz gminy.
Jak informują mieszkańcy, sytuacja taka jak z piątkowego poranka, nie jest pierwszym tego typu zjawiskiem i powtarza się za każdym razem gdy w wiosce zabraknie prądu.
Miejmy więc nadzieję, że w kasie gminy znajdą się fundusze na zakup koniecznego sprzętu, a ścieki płynące ulicami i wpływające do jeziora zostaną jedynie niemiłym wspomnieniem.
Justyna Marszk
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
@dj:
Borowo Ii :(