Piłkarze Kaszubii Kościerzyna zrehabilitowali się za ostatnią porażkę z Błękitnymi i w sobotę ograli na wyjeździe Chemika Police aż 3:0. Początek meczu wcale nie zapowiadał jednak tak wysokiej wygranej, a wszystkie bramki dla biało-bordowych padły dopiero w drugiej części meczu.
Wbrew temu co może sugerować wynik, spotkanie to wcale nie był widowiskiem jednostronnym. Szczególnie pierwsza połowa upłynęła głównie na walce w środku. Zawodnicy obu ekip nie rozpieścili miejscowych kibiców racząc ich zaledwie kilkoma składnymi akcjami ofensywnymi. Być może nie bez znaczenia dla poczynań zawodników był stan murawy, który pozostawiał wiele do życzenia.
Nieznaczną optyczną przewagę w tych trudnych warunkach posiadała Kaszubia, choć niewiele z niej wynikało. Co prawda swoich sił pod polem karnym rywali próbowali Kwietniewski i Wysiecki, ale ich sytuacje trudno nazwać dogodnymi. Także gospodarze poza dwiema kontrami nie pokazali nic nadzwyczajnego. Najpierw Janicki trafił jednak w plecy naszego obrońcy, a potem z dystansu huknął Baranowski. Najbliższy szczęścia był Szmit, który w 40 minucie uderzył z 12 metrów minimalnie nad poprzeczką bramki Kafarskiego.
Po zmianie stron podopieczni Dawida Klawikowskiego byli zdecydowanie bardziej skuteczni. Już pierwsza akcja drugiej połowy przyniosła bowiem upragnionego gola. W 47 minucie, po wrzutce z prawej strony najprzytomniej w polu karnym Chemika zachował się Tomasz Lewosz, który efektownym wolejem pokonał Strzelca. Dla naszego pomocnika było to pierwsze trafienie w barwach Kaszubii.
Prowadzenie rozluźniło kościerzynian, zaczęliśmy atakować z większą swobodą i 10 minut później prowadziliśmy już 2:0. Po raz kolejny w pole karne rywali posłane zostało dośrodkowanie, choć tym razem z rzutu rożnego. Do opadającej przy krótkim słupku piłki dopadł Piotr Kwietniewski i ledwo ją trącając umieścił w siatce Chemika.
Nie mający nic do stracenia gospodarze ruszyli do odważniejszego natarcia. Jedyną groźną sytuację stworzyli jednak w 75 minucie, gdy znakomitym wyjściem przed utratą bramki uratował nas Kafarski. Chwilę później losy spotkania rozstrzygnął ostatecznie kolejny rzut rożny po drugiej stronie boiska. Dośrodkowywał Banaczek, a precyzyjną główkę zaliczył Kwietniewski, zdobywając tym samym swoją drugą w tym meczu oraz 13 w sezonie bramkę. W klasyfikacji najskuteczniejszych snajperów III ligi Piotrek ustępuje jedynie Adamowi Frączczakowi z Kotwicy Kołobrzeg.
W ostatnich fragmentach meczu raz jeszcze błysnął Kafarski, odbijając strzał dążącego do honorowego trafienia Jóźwiaka. Kaszubia zwyciężyła 3:0 i choć wciąż zajmuje szóste miejsce w tabeli, jej strata do Orkana Rumia zmalała już do zaledwie 4 punktów. Końcówka sezonu zapowiada się więc bardzo emocjonująco.
Komentarze