Pellet znika ze składów szybciej, niż zdążymy rozpalić w piecach. Puste magazyny, rosnące ceny i brak widoków na szybką poprawę sprawiają, że mieszkańcy regionu z niepokojem patrzą na nadchodzące tygodnie. Czy to dopiero początek opałowego kryzysu?
Na wielu mieszkańców naszego regionu, którzy ogrzewają swoje domy za pomocą pelletu, padł blady strach. Surowiec nie jest dostępny, a składy opału świecą przysłowiowymi pustkami.
- W ubiegłym tygodniu chciałem zamówić pellet, ale odpowiedź jaką usłyszałem w składzie opału praktycznie mnie zmroziła. W regionie go nie ma. Praktycznie w żadnym składzie. Teraz mam poważny problem – powiedział nam jeden z mieszkańców powiatu kościerskiego.
Bardzo trudną sytuację potwierdzają nam właściciele składów opału.
- Od połowy stycznia czekamy na dostawę. Do tej pory nic do nas nie przyjechało i tak naprawdę nie wiadomo, kiedy coś się pojawi. W tym tygodniu na pewno nie – powiedział nam właściciel składu opału z gminy Kościerzyna.
Jednym z powodów barku tego surowca na rynku są z pewnością niskie temperatury, a co za tym idzie, większe spalanie, co skutkuje zwiększonym zapotrzebowaniem klientów na ten rodzaj opału.
- Sezon na sprzedaż pelletu zaczyna się tak naprawdę w maju. Mam wielu klientów, którzy właśnie w tym momencie kupują pellet na cały rok, czyli od maja do maja. Jednak teraz, z powodu niskich temperatur zgromadzony zapas już się powoli kończy, dlatego otrzymuje mnóstwo telefonów z prośbą o dostawę. Wczoraj miałem ich około 800 – wyjaśnia producent pelletu z gminy Nowa Karczma.
Reklama
Jak zaznaczają eksperci, problemy z dostępnością pelletu są wypadkową różnych czynników. Jednym z nich jest zdecydowany wzrost podaży na ten surowiec spowodowany m.in. niskimi temperaturami.
- Takiej zimy nie było od wielu lat. Ona zaskoczyła praktycznie wszystkich, więc popyt na pellet zdecydowanie się zwiększył. Ponadto niska temperatura skutkuje tym, że właściciele gospodarstw domowych zużywają go zdecydowanie więcej. Szacujemy, że może to być wielkość od 30 do nawet 50 procent. To z kolei ma bardzo duży wpływ na proces produkcyjny, ponieważ jak wspomniałem wcześniej, jest większy popyt. Kolejnym czynnikiem jest brak surowca, co również ma bezpośredni związek z warunkami pogodowymi, a dokładniej z temperaturą. Proces wytworzenia pelletu w takich realiach jest zdecydowanie dłuższy i to się przekłada bezpośrednio na sytuację, która ma miejsce na rynku. Reasumując, produkcja pelletu nie jest procesem, który można przyspieszyć w taki sposób, by sprostać okresowym wzrostom popytu. Dlatego ważne jest, by robić zapasy w okresie wiosenno-letnim. To z pewnością pozwoliłoby indywidualnym odbiorcom uniknąć takiej sytuacji, jak ma miejsce obecnie. Dodam jeszcze, że jako producent również musimy się mierzyć z trudnymi sytuacjami, bo na przykład w pierwszej kolejności musimy zaopatrzyć tzw. instytucje publiczne np. szpitale, czy szkoły, które nie mają alternatywnego źródła ogrzewania – wyjaśnia Szymon Karwowski, dyrektor handlowy w Zakładzie Produkcyjnym Sylva w Wielu.
Reklama
Producenci i dystrybutorzy przyznają, że w obecnej sytuacji na pellet trzeba będzie czekać nawet kilka tygodni. Konsumenci podkreślają, że nie jest to jednak jedyny problem, z którym muszą się zmierzyć. Kolejnym są ceny, które szybują ostro w górę. Wzrosły one od 50 do nawet 100 procent za tonę pelletu.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Czy w związku z tą sytuacją jaka jest na rynku z peletem mamy alternatywę , by pokazać UNI , że nasze EKO to nieporozumienie. Trzeba wywalić peleciaka i wrócić do śmieciucha . Nie będę siedział w zimnym domu , bo ktoś chciał Polskę zrobić ECO
Do śmieciucha też trzeba coś włożyć. Ludziom pracować się nie chce. Ja mam piec na zgazowanie drewna ,pali mniej jak śmieciuch. Pozdrawiam myślących.
Super sprawa, lecz nielicznych stać aby założyć tego typu ogrzewanie
Mamy 8 rok kocioł na pelet i już drugi raz są takie problemy z opałem. Sąsiedzi dalej grzeją węglem i się z nas śmieją.Dom 200m2 to wydatek rzędu 12k na sezon a teraz 20k? Ekogroszek to góra 6tyś i jest cały rok! Trzeba mieć kocioł na węgiel i na gaz wtedy masz tanio i spokój.
A ja mam pompę ciepła + agregat na wojne i śpię spokojnie w cieplutkim domku
jest Agencja Rezerw Strategicznych - cała w nich nadzieja ...
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Artykuł miał być o obniżce cen za ogrzewanie a w większości był o plecie. Słaby ten poziom dziennikarstwa.
Czy w związku z tą sytuacją jaka jest na rynku z peletem mamy alternatywę , by pokazać UNI , że nasze EKO to nieporozumienie. Trzeba wywalić peleciaka i wrócić do śmieciucha . Nie będę siedział w zimnym domu , bo ktoś chciał Polskę zrobić ECO
Do śmieciucha też trzeba coś włożyć. Ludziom pracować się nie chce. Ja mam piec na zgazowanie drewna ,pali mniej jak śmieciuch. Pozdrawiam myślących.
Super sprawa, lecz nielicznych stać aby założyć tego typu ogrzewanie