Ta historia jest kolejnym przykładem na to, że chcieć to móc, a wspólnie można zdziałać wiele. Tym razem udowodnili to mieszkańcy w tym w szczególności członkowie ZKP oddziału w Łubianie, którzy podjęli inicjatywę odnowienia ponad stuletniej figurki Matki Boskiej. Efekty ich przedsięwzięcia można podziwiać już od roku, jednak dopiero w niedzielę odbyło się poświęcenie figury, wspólne nabożeństwo majowe oraz piknik.
W Łubianie znajdują się aż dwie kapliczki z ponad stuletnimi figurkami Matki Boskiej. Kapliczki postawił ówczesny mieszkaniec miejscowości, który powrócił do domu po pobycie w obozie pracy w Niemczech. Figury Matki Boskiej miały być dowodem wdzięczności za ocalone życie. Obie kapliczki dziś znajdują się na posesjach prywatnych.
- Cztery lata temu odnowiliśmy jedną z kapliczek. Drugą, która znajduje się przy tzw. schetynówce, odrestaurowaliśmy w ubiegłym roku. Ze względu na pandemię koronawirusa nie było jednak okazji do poświęcenia kapliczki. Dlatego też dopiero w niedzielę nadarzyła się okazja do takiej uroczystości. Poświęcenia figury Matki Boskiej dokonał ks. proboszcz Mieczysław Gajewski. W nabożeństwie wzięli udział mieszkańcy i członkowie Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego oddziału w Łubianie. Po uroczystości odbył się także piknik zrzeszeniowy - mówi Irena Marszewska, prezes Zrzeszenia Kaszubsko - Pomorskiego oddziału w Łubianie.
Odnowienie ponad stuletniej figury było możliwe dzięki ludziom dobrej woli, którzy z własnych środków i poświęcając swój własny czas i pracę wykonali jej renowację. Szczególnie w inicjatywę zaangażowali się: Bogdan Kleinschmidt Zenon Kinowski, Franciszek Szulist, Mariusz Marszewski, Irena Marszewska, Stefan Worzała, Aleksander Wirkus, Karol Wysiecki. Dodatkowo jeden z mieszkańców Łubiany, który od niedawna jest właścicielem jednego z tamtejszych gospodarstw, przekazał środki na zakup cementu i impregnatów.
- Cieszymy się, że udało się odnowić figurkę. Jako rdzenna mieszkanka Łubiany jestem dumna z tego przedsięwzięcia. Udało się przywrócić blask zaniedbanej przez lata figurce, która teraz może być naszą wizytówką. Dla mnie, jako koordynatorki tej inicjatywy, nie było to łatwe zadanie. Tym bardziej cieszę się, że udało się doprowadzić to przedsięwzięcie do końca i to z takim efektem i pożytkiem dla całej naszej lokalnej społeczności - podsumowuje Irena Marszewska.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze