Kamila Borkowska urodziła się 4 stycznia 1998 roku. Gdy miała sześć lat, zdiagnozowano u niej mukowiscydozę. Nastolatka, mieszkająca w Starej Kiszewie, potrzebuje ogromnych środków finansowych na comiesięczne leczenie. Okazuje się, że pomóc może każdy z nas.
Problemy ze zdrowiem zaczęły się, kiedy Kamila skończyła trzy lata. Wówczas pojawił się m.in. kaszel i duszności. Lekarze podejrzewali astmę, alergię, zapalenie płuc. I tak do szóstego roku życia. Wreszcie wykonano test potowy. Diagnoza: mukowiscydoza.
Od tego czasu życie dziewczyny bardzo się zmieniło. Zaczęły towarzyszyć jej codzienne inhalacje, drenaże, wysokoenergetyczna dieta. Do tego garście leków, a przy zaostrzeniu choroby wielotygodniowe hospitalizacje.
Stan dziewczyny z roku na rok zaczął się pogarszać. W 2013 r. pojawiła się cukrzyca insulinozależna oraz przewlekle problemy z zatokami. Prawie 12 miesięcy później było jeszcze gorzej. Nawracające odmy opłucnowe doprowadziły do konieczności przeprowadzania operacji resekcji części płuca lewego. Dodatkowo zdiagnozowano również niezwykle groźne w przebiegu mukowiscydozy zakażenie-bakterie bulkholderia cepacia.
- W 2014 r. święta również spędziłam w szpitalu z kolejną odmą-tym razem po prawej stronie. Na szczęście nie było konieczności operacji - sama się wchłonęła. Jeszcze koszmarniej rozpoczął się 2016 r. Bóle brzucha, ciągłe wymioty. Dodam, że w walce z mukowiscydozą konieczne jest utrzymanie prawidłowej wagi by być odporniejszym. Niestety przez wymioty znów straciłam kilka kilogramów, co przyczyniło się do powstania kolejnej odmy. Też sama się wchłonęła - mówi Kamila Borkowska.
Okazało się, że dziewczyna cierpi też na żółciowe zapalenie żołądka. Wszystko przez garści leków, które musi codziennie łykać.
- Od tego czasu ciągle mam nudności, wymioty i bóle brzucha. Przez okres 2 lat schudłam 10 kg. Lekarze proponują, bym dała założyć sobie PEGa do żołądka, czyli przezskórną gastrostomię endoskopową. Jak na razie powstrzymuję się od tego. Wolę sama jeść i pić więcej odżywek niż mieliby we mnie wlewać przez dziurę w żołądku - dodaje Kamila.
Leczenie dziewczyny polega na spowolnieniu nieodwracanych zmian jakie w organizmie wyrządza mukowiscydoza. Kamila regularnie przyjmuje leki, które m.in. upłynniają wydzielinę, by usunąć ją z dróg oddechowych,enzymy trzustkowe, które wspomagają trawienie pokarmu, witaminy, leki osłaniające żołądek i wątrobę oraz antybiotyki na stany zapalne w płucach. Stosuje również wysokoenergetyczna dietę, która pomaga utrzymać wagę.
- Mój dzień wygląda następująco. Wstaję, biorę inhalacje, drenaż. Potem pora na śniadanie. Wówczas przychodzą nauczyciele na lekcje. Od pierwszej klasy technikum mam bowiem nauczanie indywidualne w domu. W międzyczasie drugie śniadanie, kolejne inhalacje, obiad. Potem mam trochę wolnego czasu dla siebie, w którym zajmuje się m.in. tworzeniem orgiami. Następnie podwieczorek, odrabianie lekcji, nauka, kolejne inhalacje. Wiosną i latem zamiast tworzenia prac wychodzę więcej na dwór. Zimą i jesienią raczej tego unikam, aby się nie przeziębić i nie złapać infekcji - przyznaje dziewczyna.
Pomimo choroby dziewczyna z nadzieją patrzy w przyszłość. Chce ukończyć technikum ekonomiczne, zdać maturę i pójść na studia. Niestety leczenie, odżywki i dojazdy do specjalistów są bardzo drogie. Koszty rosną wraz z postępem choroby. Na tę chwilę wahają się od 1.500 do 2.000 zł miesięcznie.
Większość kosztów ponoszą rodzice Kamili. Czasami otrzymają pomoc z jakiejś fundacji lub z 1 proc. podatku. Tych środków jest jednak niewiele.
Każdy, kto chciałby pomóc może zrobić to wpłacając pieniądze tutaj. Dodatkowo, zwłaszcza w czasie rozliczeń podatkowych, warto przekazać na nią 1 proc. podatku - KRS 0000064892 koniecznie z dopiskiem dla Kamili Borkowskiej. Środki te pomogą w zakupie niezbędnych lekarstw oraz sprzętu do rehabilitacji.
AK
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze