Czwarty remis z rzędu (nie uwzględniając walkowera przyznanego za mecz z Energetykiem) zanotowali piłkarze Kaszubii Kościerzyna. W sobotę zremisowali na wyjeździe z przedostatnią w tabeli Regą Trzebiatów 1:1 (0:0). Gola na wagę punktu zdobył dla biało-bordowych Piotrowski w 50 minucie spotkania.
Kaszubia należy obok Gryfu Słupsk do najbardziej kompromisowo grających ekip w całej stawce "bałtyckiej" grupy III ligi. Z 26 rozegranych do tej pory kolejek remis notowali aż dziesięciokrotnie. Gdyby nie korzystna dla nas decyzja pomorskiego Związku Piłki Nożnej i przyznanie kościerzynianom walkowera za pojedynek z Energetykiem (na boisku 0:0), remisów było by jedenaście.
W sobotnim meczu z mającą już wyłącznie matematyczne szanse na utrzymanie Regą Trzebiatów podopieczni Jerzego Jastrzębowskiego byli mimo wszystko faworytem. Gospodarze grali jednak wyjątkowo ambitnie i za sprawą walki o każdy centymetr boiska, postawili rywalom wyjątkowo zacięty opór.
Spotkanie to z całą pewnością nie mogło rozpieścić kibiców. Sytuacji podbramkowych było niewiele, ale gole padły, choć dopiero po przerwie. W pierwszej odsłonie nieudane próby po stronie miejscowych zaliczyli Bogusz i Zaręba, ale żaden z nich nie trafił nawet w światło bramki. W odpowiedzi gola zdobył Piotrowski, ale arbiter dopatrzył się w tej sytuacji spalonego i bramki nie uznał.
Początek drugiej połowy przyniósł wreszcie zmianę rezultatu. I to dwukrotnie. Już w 50 minucie wynik otworzył Piotrowski, który zdołał uwolnić się spod opieki obrońcy i uderzył zza pola karnego tuż przy słupku. Z prowadzenia Kaszubia nie cieszyła się jednak zbyt długo. Już pięć minut później znów był bowiem remis. Z rzutu rożnego dośrodkowywał Jarecki, którego podanie na gola zamienił głową Bogusz.
Zdobycz bramkowa podziałała na miejscowych mobilizująco i przy odrobinie szczęścia mogli oni przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Piłkarze z Kościerzyny nie zrobili praktycznie nic by odzyskać korzystny rezultat, co o mały włos przypłaciliby porażką. Rega przeprowadziła dwie kontry, po których w sytuacji "sam na sam" znalazł się najpierw Szustek, a 20 minut później Haba. Pierwszy przegrał jednak bezpośredni pojedynek z Kafarskim, a drugi nie trafił czysto w piłkę i uderzył bardzo niecelnie.
Ostatecznie mecz zakończył się remisem 1:1, co oznacza, że na cztery kolejki przed końcem biało-bordowi odrobili większość strat do poprzedzającej ją Cartusii. Oba zespoły dzieli w tej chwili zaledwie punkt, a szansa na wyprzedzenie rywali zza miedzy nadarzy się już w najbliższy weekend. Wyjątkowo słaba na wiosnę Cartusia podejmie u siebie piątą w tabeli Lechię II Gdańsk, zaś Kaszubię czeka pojedynek z usiłującym wydostać się ze strefy spadkowej Gryfem Słupsk.
Komentarze