Sędzia Janusz K. miał usłyszeć w piątek kolejne zarzuty. Podejrzany nie stawił się jednak w słupskiej prokuraturze. Sprawa, która ciągnie się już od grudnia ubiegłego roku, została przesunięta.
Przypomnijmy, że pod koniec grudnia ubiegłego roku sędzia Janusz K. został zatrzymany przez funkcjonariuszy z wydziału do walki z korupcją Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku. Tuż przed świętami jeden z kościerskich biznesmenów miał mu wręczyć 10 tys. zł łapówki. W toku śledztwa słupska prokuratura ustaliła, że Janusz K. nie pierwszy raz przyjmował pieniądze. Lokalny przestępca podatkowy w zamian za zwlekanie z wydaniem decyzji o wyroku miał płacić sędziemu "haracz" przez dziesięć lat.
Pierwsze zarzuty Januszowi K. zostały postawione w czerwcu br. Przestępca podatkowy w zamian za zwlekanie z wydaniem decyzji o wyroku miał płacić sędziemu "haracz" przez dziesięć lat. W ten sposób Janusz K. miał przyjąć 100 tys. zł. Podejrzany nie przyznaje się do zarzucanych mu czynów.
W piątek Prokuratura Okręgowa w Słupsku, która prowadzi śledztwo w tej sprawie, miał postawić kościerskiego sędziemu kolejne zarzuty. Ten jednak nie pojawił się w prokuraturze.
- Sędzia Janusz K. nie stawił się w prokuraturze w wyznaczonym terminie - informuje Beata Szafrańska, rzecznik prasowy słupskiej prokuratury. - Wiemy, że odebrał wezwanie. Nie znamy jednak przyczyn jego nieobecności.
Czego będą dotyczyły kolejne zarzuty? Dokładnie nie udało nam się dowiedzieć. - Mogę powiedzieć jedynie, że mają one charakter korupcyjny - mówi Beata Szafrańska. - Kierujemy się zasadą, że najpierw zarzuty musi poznać osoba zainteresowana, a potem można poinformować opinię publiczną.
Warto podkreślić, że sędzia Janusz K. ma wieloletnie doświadczenie zawodowe. Był m.in. przewodniczący II Wydziału Karnego Sądu Rejonowego w Kościerzynie. Prowadził bardzo kontrowersyjne sprawny starostów powiatu kościerskiego.
W ubiegłym roku głośno było o jego wyroku skazującym dyrektorkę jednej z kościerskich szkół ponadgimnazjalnych. Kobieta skazana została za brak pozwolenia na budowę sali gimnastycznej przy szkole. Dyrektorka złożyła apelację do sądu wyższej instancji. Ten ją uniewinnił. Istotne w tej sprawie jest to, że uzyskanie pozwolenia na budowę sali gimnastyczne winno leżeć w gestii organu nadzorującego szkołę, tj. Starostwa Powiatowego w Kościerzynie. Żaden ze starostów nigdy jednak nie zasiadł w tej sprawie na ławie oskarżonych.
dad
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze