Druga strona medalu. Osoby homoseksualne i biseksualne z Kaszub zabrały głos

niedziela, 6 października 2019 r., 09:09
fot. internet/pixabay

W sierpniu przeprowadziliśmy sondę o środowisku LGBT. Zadaliśmy kilka pytań przypadkowo napotkanym osobom. Ten materiał wzbudził wiele kontrowersji. Pod publikacją pojawiło się dużo komentarzy nawołujących do nienawiści skierowanej w osoby homoseksualne, biseksualne i transseksualne. Postanowiliśmy tym razem głos oddać tym, w których hejt był wymierzony.

Są nazywani lewacką propagandą i ideologią. Choć i tak pojawiają się mniej stonowane epitety pod ich adresem. W komentarzach pod tekstem na naszym portalu można było zauważyć, co o nich myślą niektórzy mieszkańcy Kaszub. W pierwszej sondzie podkreśliliśmy, że można było w naszych rozmówcach wyczuć pewien dystans. Ich wypowiedzi były lakoniczne, jakby bali się za dużo powiedzieć. Natomiast w komentarzach ludzie nabrali większej odwagi w wyrażeniu swojej opinii. Spora część komentujących artykuł zwracała uwagę, że homoseksualizm to dewiacja i choroba.

- Zoofilia i pedofilia też będą czymś normalnym? - zastanawiał się jeden z komentujących.

- Nie więżę że nikt nie wypowiedział się że to choroba i że można to leczyć (zachowano oryginalną pisownię) - napisała inna osoba.

Warto pamiętać, że nikt nie jest anonimowy w internecie oraz że nawoływanie do nienawiści jest przestępstwem.

Jak oceniają swoją sytuację w kraju?

Oddaliśmy głos osobom, którzy każdego dnia narażeni są na dyskryminację i nienawiść. Ten temat bezpośrednio ich dotyczy, więc warto wysłuchać tego, co mają do powiedzenia. Zadaliśmy im podobne pytania, które padły w trakcie pierwszej sondy, czyli jak im się żyje w Polsce oraz to, czy jest szansa na poprawę.

- Sytuacja w Polsce jest na pewno lepsza niż w Rosji, niestety przy obecnej władzy cofamy się do podejścia Kremla wobec osób LGBT. Hejt i straszenie osobami LGBT mamy obecnie chyba na każdej konwencji Zjednoczonej Prawicy. Jedyną nadzieją na zmianę widzę w wymianie pokoleń i w edukacji. Na własnym doświadczeniu mogę stwierdzić, że z osobistymi fizycznymi atakami nienawistnymi na moją osobę spotkałem się tylko od osób z wykształceniem podstawowym. Choć nie chcę tu nikogo kategoryzować. Jest mnóstwo osób, które poznały mnie osobiście i zmieniły swój pogląd odnośnie osób LGBT. Cytat jednej z wypowiedzi: "Ty jesteś pedał, ale przecież jesteś spoko chłop" - opowiada Piotr Koszałka.

- Tak naprawdę nie wiem, jak określić tę sytuację. Słowo "źle" wydaje się nie do końca pasować. To nie oddaje tego, jak jest naprawdę, żadne słowo. Ja jeszcze nie spotkałem się z agresją fizyczną, ale myślę, że to tylko kwestia czasu. Z wyzwiskami, obelgami, niezbyt miłymi komentarzami - tak. Najbardziej zabolały mnie te słowa, które mogłyby wydawać się niezbyt agresywne, ale zakuły mnie w serce. Padły z ust osób dla mnie ważnych, na których wsparcie liczyłem. Kiedy ujawniłem się z tym, że jestem gejem, osoby, które zawsze mnie wspierały, nie potrafiły mnie zaakceptować. Pytali: jak to ty jesteś gejem? Albo mówili, że jestem jeszcze młody i to całe gejostwo mi przejdzie. Nie wierzę, że coś w Polsce się zmieni. Jedynie to może być gorzej. Dla Polaków homoseksualizm to wielkie zło. Jesteś gejem, równa się jesteś zdrajcą narodu i pedofilem. Co zrobić, kiedy księża krzyczą, że LGBT trzeba leczyć. Nieważne, jakim człowiekiem jesteś, co dobrego robisz dla innych. Liczy się to z kim sypiasz. Chłopak, dziewczyna, normalna rodzina przecież. Nieważne, że wśród par heteroseksualnych bardzo często są różne patologie - mówi jeden z naszych rozmówców (imię i nazwisko do wiad.red.).

- Wydaje mi się, że sporo zależy od osób, którymi się otaczamy. Ja czuję się bezpiecznie i dość stabilnie. Nie doświadczyłem jak dotąd większego hejtu niż kilka ślepo rzuconych wyzwisk w moją stronę, ale jeśli chodzi o nastawienie do gejów czy lesbijek, to jest raczej słabo. Nawet młodzi, pomyślałbym kiedyś, że inteligentni ludzie, okazują się być niedoinformowani i poglądowo nie odstają od skrajnej prawicy. Znam i widuję osoby homoseksualne, które są bardzo zamknięte w sobie, które boją się wyjść z szafy ze względu na sytuację, jaka aktualnie panuje w kraju. Ja mam to szczęście, że jestem otoczony ludźmi, którzy mnie tolerują i nie muszę nikomu tłumaczyć prostych, podstawowych rzeczy, chociaż padają nieraz denne pytania typu: kto jest mężczyzną a kto kobietą w tym związku. Mam jeszcze to szczęście, że ja i mój partner nie rzucamy się jakoś w oczy, mimo że nie ukrywamy się z emocjami i okazujemy sobie uczucia wszędzie, gdzie mamy na to ochotę. Jednak nie jestem sobie w stanie wyobrazić jak funkcjonują osoby queer albo transseksualne w Polsce - zdradza Artur, niegdyś mieszkaniec Kartuz, który wyemigrował do Wielkiej Brytanii i obecnie tam mieszka.

Co ze związkami partnerskimi, adopcją dzieci?

Poruszyliśmy też kwestię legalizacji związków partnerskich i adopcji dzieci, które są przedmiotem częstej dyskusji. Kontrowersja w dużej mierze wiąże się z adopcją.

- Związki partnerskie jak najbardziej. Jest dużo par hetero, które nie chcą brać ślubu. Ja opowiadam się za małżeństwami. Co do adopcji dzieci, ja osobiście mam tyle bliskich osób, że będę miał komu pozostawić swój majątek. Jeżeli chodzi o to, czy ktoś heteroseksualny, czy homoseksualny, co za różnica dla dziecka, kto dba o jego potrzeby, miłość, troskę, zdrowie, edukację itd. Mam kolegę, który jest hetero, był wychowywany w rodzinie zastępczej przez katechetkę. Jak tylko skończył 18 lat, uciekł z tego domu. Wszyscy jesteśmy ludźmi, orientacja nie decyduje o miłości, jaką oddamy dziecku. Słyszałem ostatnio o modelu rodziny pana posła Kaczyńskiego. Przykro mi i współczuję mu, że ma tak płytkie doświadczenia i będąc starym kawalerem, poucza innych, jak mają żyć. Nie jest to rola państwa, by mówić, jak ma wyglądać rodzina. Państwo jest od tego, by tę rodzinę wspierać, nieważne, jaki jest jej model. Jeżeli chodzi o marsze, to są piękne, wesołe, kolorowe, przepełnione radością - kontynuuje Piotr Koszałka.

- Geje czy lesbijki mogliby stworzyć dom dla niejednego dziecka. Tyle dzieci marzy o tym, aby ktoś je pokochał. Powinno brać się pod uwagę, czy para może temu dziecku zapewnić dobry dom, bezpieczeństwo i troskę, a nie to, czy to dwóch facetów czy pan i pani. Okropne jest to, gdy ktoś mówi, że homosie adoptują dzieci, by potem je gwałcić. To samo można by przecież powiedzieć o parach heteroseksualnych, które decydują się na dziecko. Skąd wiadomo, czy nie zrobili tego, by później je krzywdzić? - mówi nasz drugi rozmówca.

- Związek partnerski to powinno być jedno z podstawowych praw każdego człowieka, norma społeczna, która pozwala na normalne życie każdego, kto na ślub nie ma ochoty i nie rozumiem dlaczego ktoś, kogo to nie dotyczy, miałby się wypowiedzieć na ten temat, tym bardziej że nikt nikomu nie robi tym żadnej krzywdy. Jedynym skutkiem tutaj jest uszczęśliwienie dwóch zakochanych w sobie osób. Oczywiście za adopcją też jestem, wiele dzieci potrzebuje domu, wiele par jest w stanie im ten dom dać, ale myślę, że polskie społeczeństwo nie jest na to gotowe - dodaje Artur.

Marsze równości

Ostatnimi czasy coraz częściej słyszy się o marszach równości, które organizowane są niemal w każdym większym mieście w Polsce. Najbliżej nas takie marsze organizowane są w Trójmieście.

- Marsze organizowane są coraz częściej, bo mówimy: "dość spychania nas w niebyt". Nazywanie nas tęczową zarazą nie pomaga. Człowiek tak mówiący zapomina, ile krzywdy wyrządzili hierarchowie kościoła. Na tych marszach pojawiają się również osoby skrzywdzone, które przerysowują pewne elementy, lecz dla zwrócenia uwagi na problem. Dziwi mnie to, że tak wysocy dostojnicy kościelni tego nie rozumieją - mówi Piotr Koszałka.

- Nie byłem jeszcze na marszu. Chyba brakuje mi odwagi po prostu. Tyle ostatnio się dzieje, że człowiek zastanawia się, czy bezpiecznie jest wyjść z domu, a co dopiero iść na marsz i oberwać butelką czy czymś - opowiada inny z naszych rozmówców.

- Byłem na Marszu Równości w Gdańsku i na dwóch w Anglii, w której teraz mieszkam. Mogę powiedzieć, że są to dwa zupełnie różne przedsięwzięcia. Przede wszystkim, te w Polsce to przemarsz, którego celem jest walka o równe prawa. Czuć w tym bardziej ducha ważnej sprawy, niż dobrej zabawy. Marsze w Wielkiej Brytanii to święto obchodzone przez całe miasto, przypomina raczej karnawał czy jakiś festiwal. A odnosząc się do golizny i do deprawacji dzieci czy osób młodych, o których się tak dużo mówi, to ja osobiście czegoś takiego nie widziałem. Mam wrażenie, że o marszach najwięcej mówią osoby, które nigdy na żadnym nie były. Zastanawiam się, na jakie marsze chodzą wszyscy Ci, co to widzieli - mówi Artur.

Jak z brakiem akceptacji radzą sobie młode osoby?

- Osobom młodym jest bardzo ciężko, zwłaszcza jeżeli mieszkają w małym miasteczku. Tu każdy siebie zna i łatwo o plotki. Może ci się wydawać, że pewnej rzeczy nikt o tobie nie wie, a okazuje się, że wszyscy o tobie gadają. Oczywiście za plecami, bo tak normalnie to się do ciebie uśmiechają. Najgorsze jest wysłuchiwanie, że jesteś młody, przejdzie ci, znajdziesz sobie dziewczynę - opowiada jeden z naszych rozmówców.

- Ja nie spotkałam się z jakimiś niemiłymi sytuacjami, ale to tylko dlatego, że wybieram sobie odpowiednich znajomych, którzy są tolerancyjni. Ludzie w małej społeczności są zamknięci na nowe rzeczy. Homoseksualizm w Polsce jest nowością, można tak powiedzieć, więc trudniej jest żyć w małej miejscowości niż w dużym mieście - mówiła nastolatka, która deklaruje się jako osoba biseksualna.

KK

DODAJ KOMENTARZ
Zamieszczając tu swój komentarz bierzesz za niego pełną odpowiedzialność. Wyrażając swoje zdanie, uszanuj proszę poglądy innych - komentuj, ale nie obrażaj! Redakcja portalu Koscierski.info zastrzega sobie prawo do ingerowania w treść komentarzy lub ich usuwania, jeżeli nie będą zgodne z tematem, zasadami współżycia społecznego lub będą naruszały normy prawne i obyczajowe. Jeżeli uważasz, że komentarz powinien zostać usunięty - wypełnij formularz, który pokazuje się po kliknięciu na dzwonku pod treścią danego komentarza.