T. Klinkosz: W najtrudniejszych sierpniowych dniach to ochotnicy stanowili trzon naszych sił

niedziela, 18 lutego 2018 r., 11:23
fot. AL

W 2017 roku kościerscy strażacy wyjeżdżali do akcji 1.846 razy, a więc o 70,9 proc. więcej niż rok wcześniej. Znaczący wpływ na ubiegłoroczne statystyki miała sierpniowa nawałnica, w związku z którą odnotowano ponad 700 interwencji. O tej najtrudniejszej i najdłuższej akcji, reaktywacji ratowniczej OSP Kościerzyna oraz funduszach dla ochotniczych straży pożarnych rozmawialiśmy z Komendantem Powiatowym PSP w Kościerzynie, bryg. Tomaszem Klinkoszem.

Podsumowując minione 12 miesięcy nie sposób nie zacząć od sierpniowej nawałnicy, która zdecydowanie zdominowała 2017 rok.

Tak. Było to zjawisko, z którym w tej części Polski nikt wcześniej nie miał do czynienia. Nikt nawet nie był w stanie sobie wyobrazić, że coś takiego, w takim krótkim czasie, tak niespodziewanie może się pojawić i poczynić tyle szkód, wyłączyć z funkcjonowania część powiatu i zniszczyć infrastrukturę.

Jak nawałnica wpłynęła na ubiegłoroczne statystyki strażackich interwencji?
Znacząco. Zazwyczaj w ciągu miesiąca obsługujemy średnio kilkadziesiąt zdarzeń. Tylko w związku z nawałnicą, w sierpniu odnotowaliśmy ponad 700 interwencji. Jest to dużo, biorąc pod uwagę, że w ostatnich latach rocznie obsługiwaliśmy średnio 800-900 zdarzeń.

Czy usuwanie skutków nawałnicy już się zakończyło?
Początkowo działaliśmy w trybie ratowniczym. Udrażnialiśmy drogi, by służby ratownicze mogły dotrzeć w każdy zakątek powiatu, pomagaliśmy instytucjom i przedsiębiorstwom odpowiedzialnym m.in. za dostarczanie wody, zasilanie w energię elektryczną pompowni, hydroforni, oczyszczalni ścieków, a także dostarczającym energie w odbudowie całej infrastruktury. Gdyby nie pomoc strażaków, odbudowa linii energetycznych byłaby nie kwestią dni czy tygodni, ale miesięcy.

Skutki nawałnicy wciąż są widoczne. Spacerując przez las zauważymy mnóstwo pochylonych drzew. Gdy pojawił się mróz, spadł śnieg, gałęzie zaczęły się łamać, uszkadzać linie energetyczne, blokować drogi. Usuwanie wtórnych skutków nawałnicy potrwa jeszcze długo.

Niewątpliwie sierpniowa nawałnica była kolejnym egzaminem dla strażaków.
Jesteśmy nieustannie egzaminowani. Pożarnictwo jest czymś nieprzewidywalnym. Nie znamy pory dnia i nocy, charakteru tego, co się może wydarzyć. Oczekiwanie i nieprzewidywalność są dla nas czymś naturalnym. Prowadząc analizy i szkolenia tworzymy różne scenariusze, próbując przewidzieć z czym będziemy musieli się mierzyć, by być na to przygotowanym zarówno pod względem sprzętu, jak i wyszkolenia ratowników. Skala sierpniowego zjawiska przerosła nasze najśmielsze przypuszczenia.

Czy oceniając sierpniowe działania z perspektywy czasu można było zrobić coś lepiej?
Trudno być sędzią we własnej sprawie, ale mogę zapewnić, że sumienie mam czyste i jestem pewien, że może to powtórzyć każdy z moich ludzi. Każdy dał się z siebie wszystko, a nawet jeszcze więcej. Gdybym sam nie widział tego zaangażowania strażaków, poświęcenia, tego, ile dawali z siebie energii, ale też i pomysłowości, to chyba bym w to nie uwierzył. Widziałem to jednak, byłem tego świadkiem i uczestnikiem.

Sierpniowa nawałnica była zdarzeniem, które w największej sali pokazało siłę pożarnictwa. To, że jesteśmy w stanie się zjednoczyć i działać wtedy, kiedy nic nie funkcjonuje i nie działa. Potrafiliśmy zapanować nad tym organizacyjne, ściągnąć z kilku województw sprzęt i ludzi. Ci, zastępowali działających przez kilka dni ochotników, którzy musieli wracać do swoich prac i obowiązków. Było to przedsięwzięcie, które wymagało nieszablonowych rozwiązań. Nikt wcześniej nie planował działań na tak wielkim obszarze, przy niedziałającej infrastrukturze. Wszystko trzeba było budować od początku. My, jako strażacy, musieliśmy też myśleć o tym, żeby zapewnić ludziom jedzenie, energię elektryczną z agregatów, zawłaszcza do zasilania urządzeń podtrzymujących życie, wodę dla ludzi i zwierząt, nie mówiąc już o udrożnieniu dróg i zabezpieczaniu dachów.

To strażacy jako pierwsi docierali do uwiezionych w swoich domach i na posesjach mieszkańców. Jak ludzie reagowali na Was?
Były nerwowe momenty, ale staraliśmy się zrozumieć tych ludzi. Zdarzały się sytuacje, że na podwórku leżała gałązka, która urastała do rangi drzewa. Ludzie poruszali niebo i ziemię, by natychmiast im to uprzątnąć, nie chcąc zrozumieć, że są miejsca, w których strażacy i sprzęt są bardziej potrzebni. Na szczęście takich sytuacji nie było zbyt wiele. Częściej strażacy spotykali się z życzliwością i pomocą. Bardzo pozytywnym przykładem jest firma Complex z Dziemian, która udostępniła nam swój ciężki sprzęt do torowania dróg, czy dh Marek Chwarszczyński z Lipusza, który skierował do działań także swój sprzęt budowlany.

Na 1846 ubiegłorocznych zdarzeń ogółem, w ponad tysiącu przypadkach przyczyną ich wystąpienia były warunki atmosferyczne. Poza nawałnicą, strażacy odnotowali też niemal 200 zdarzeń związanych z gwałtownymi opadami deszczu.
Od miesięcy letnich, obserwujemy, że przybyło nam wody i to w takich miejscach, gdzie nie występowała. Mieliśmy też problem z podnoszącym się poziomem wód w jeziorach, przydomowych stawach, czy kanale Wdy. Poziom wody w kanale był tak wysoki, że miejscami doszło do rozmiękczenia wałów. Odnotowaliśmy dużo pompowań. Uwidoczniły się kilkuletnie zaniedbania. Zdarzały się takie sytuacje, że woda gromadziła się dlatego, że rowy melioracyjne nie były czyszczone od wielu lat, a niekiedy nawet zasypywane. Teraz przyroda upomina się o swoje.

No właśnie. To na właścicielu gruntu spoczywa obowiązek utrzymania rowów melioracyjnych. Czy strażacy powinni więc reagować w przypadku zalań?
Interweniujemy wówczas, gdy sytuacja zagraża życiu lub mieniu. Staramy się jednak równolegle za pośrednictwem różnych instytucji egzekwować to, by właściciele gruntów wywiązywali się ze swoich obowiązków.

Nie sposób też nie zapytać o OSP, które w Kościerskiem przeżywa rozkwit. Najpierw reaktywacja OSP Kalisz, powstanie OSP w Osadzie Burego Misia, a teraz reaktywacja ratownicza OSP Kościerzyna. Czy ochotnicy w mieście są potrzebni?
Rok 2017 pokazał, że tak. Podczas walki z usuwaniem skutków nawałnicy wszystkie siły skierowano w zachodnią część powiatu. Rano 12 sierpnia okazało się, że silny wiatr wyrządził także szkody w mieście. Gdybyśmy wówczas mieli mobilną OSP, to ona zajęłaby się działaniami na terenie miasta i nie byłoby problemu. Wydarzenia z 11 na 12 sierpnia były impulsem, który zmotywował nas do reaktywacji ratowniczej Ochotniczej Straży Pożarnej w Kościerzynie. Poza tym, że jestem strażakiem zawodowym, od wielu lat jestem też ochotnikiem i w ostatnim czasie też jako ochotnik brałem udział w wielu działaniach.

Na jakim etapie jest więc reaktywacja ratownicza OSP Kościerzyna?
Reaktywacja straży nie jest procesem prostym ani szybkim. Miasto zabezpieczyło środki na sprzęt i szkolenie strażaków. Obecnie kompletujemy sprzęt. Pozyskaliśmy adeptów, których teraz musimy przeszkolić. Myślę, że na jesień będziemy mieli ekipę, która spełni wymogi formalne uprawniające do udziału w zdarzeniach. To, że poziom ratowniczy osiągniemy na jesień, nie oznacza jednak, że przez najbliższe miesiące nie będziemy działać. OSP to nie tylko działania ratownicze, ale też prewencja czy udział w wydarzeniach kulturalno-patriotycznych. Zaczęliśmy od udziału w uroczystościach 98. rocznicy Wkroczenia Wojsk Polskich do Kościerzyny. Po raz pierwszy od kilkudziesięciu lat, wśród kilkunastu innych, pojawił się poczet sztandarowy OSP Kościerzyna.

Do działań ratowniczych z pewnością przydałby się nowy samochód.
Tak, samochodu brakuje. Myślę, że niedługo wystąpimy do burmistrza i przewodniczącej Rady Miasta Kościerzyna z prośbą o pomoc w zakupie samochodu. Nie musi to być nowy wóz, ale taki, który umożliwi nam samodzielne działanie.

Od niedawna zmienił się sposób finansowania OSP. Czy z tego powodu ochotnicy mają powody do zmartwień czy zadowolenia?
W ubiegłym roku po raz pierwszy w tak dużej mierze decydowaliśmy o pieniądzach, które trafiły do jednostek OSP będących poza systemem KSRG. Jak widać po zestawieniach, ochotnicy mają pole do popisu i powód do zadowolenia, bo pieniędzy do podziału wcale nie jest mało. Do KSRG - z samej dotacji resortowej trafiło w ubiegłym roku 100.000 zł, do jednostek spoza KSRG - blisko 150.000 zł. Z tych pieniędzy zrealizowano wiele rzeczy, w tym remonty. Nigdy wcześniej jednostki pozasystemowe, te mniejsze, ale niekoniecznie mniej aktywne nie były w takim zakresie wspierane.

A w tym roku, na jakie środki mogą liczyć OSP?
Nie ma jeszcze przydzielonych funduszy, ale myślę, że podział środków będzie obywać się na podobnych zasadach i będziemy mieli do dyspozycji jeszcze większe pieniądze. Weszła w życie ustawa modernizacyjna, która dotyczy wszystkich służb resortowych MSWiA, ale też OSP. Tym samym ochotnicze straże pożarne i to zarówno te będące w KSRG, jak i te poza systemem mogą liczyć na dotacje na utrzymanie gotowości operacyjnej. Na pewno pojawią się niemałe środki na zakup nowych samochodów ratowniczo-gaśniczych. Dodatkowe wsparcie na odbudowę potencjału ratowniczego otrzymają też jednostki z gmin dotkniętych przez nawałnicę.

Do jakich jednostek trafią nowe pojazdy?
Będziemy robili wszystko, aby nowe samochody pojawiły się w Dziemianach i Lipuszu.

Jeszcze kilka lat temu ochotnicze straże pożarne w powiecie kościerskim w większości posiadały ponad 30/40-letnie pojazdy. Jak sytuacja przedstawia się obecnie?
Tabor się odmładza. Tylko w 2017 roku aż w kilku jednostkach dokonano wymiany taboru na nowszy, między innymi Karsin pozbył się ponad 40-letniego Steyra. W zamian otrzymał znacznie nowszego Jelcza. OSP Wąglikowice starego Stara zastąpiło Mercedesem, w Lubieszynie ochotnicy wymienili mercedesa z lat 70-tych na nowszego i sprawnego Jelcza. Młodsze pojazdy pojawiły się też w Konarzynach, Lipuszu i Starej Kiszewie. Już w tym roku w garażu OSP Nowe Polaszki mercedesa z lat 70-tych zastąpiła piękna Scania z lat 90-tych.

Na chwilę obecną która jednostka posiada najstarszy samochód?
Najstarszym samochodem jest ponad 40-letni Żuk OSP Kościerzyna. Mam jednak nadzieję, że jeszcze w tym roku, dzięki wsparciu miasta, stanie obok niego wóz młodszy i bardziej funkcjonalny.

Rok 2017 to także wymiana samochodu w Komendzie Powiatowej PSP
Jest to pokłosie ustawy modernizacyjnej. Od listopada mamy na wyposażeniu nowy średni samochód ratowniczo-gaśniczy marki Renault. Jest to pokłosie ustawy modernizacyjnej, z której na zakup tego samochodu otrzymaliśmy ponad pół miliona złotych. Obecnie znajdujemy się w bardzo dobrej kondycji sprzętowej. Pewnie niewiele komend ma taki tabor. Najstarszym naszym sprzętem jest podnośnik. Dzięki wsparciu Komendy Głównej PSP w ubiegłym roku przeszedł on kapitalny remont, dzięki czemu parametrami i sprawnościom nie ustępuje nowym podnośnikom.

A jak przedstawia się sytuacja kadrowa?
Pod względem liczby strażaków nic się nie zmieniło od kilku lat. W tym roku otrzymamy nowy etat. Dodatkowa osoba zasili komórkę kontrolno-rozpoznawczą i zajmie się kontrolami na terenie powiatu i edukacją społeczną. Powiększeniu ulegnie też nasza Specjalistyczna Grupa Ratownictwa Wodno-Nurkowego. Dwaj płetwonurkowie zostaną skierowani na szkolenie, po zakończeniu którego uzyskają uprawnienia nurka-ratownika.

Czego więc życzyć kościerskiej straży w 2018 roku?
Nigdy nie jest tak dobrze, aby nie mogło być lepiej. Pewnie każdy z nas chciałby, aby ten rok nie był gorszy od poprzedniego. Rok 2017 był trudny, ale wyszliśmy z niego obronną ręką. I nawet ten sierpniowy wysiłek nie przerósł nas - strażaków zawodowych i ochotników. Życzmy więc sobie, aby ten system dalej funkcjonował tak, jak zadziałał wspaniale w sierpniu 2017 roku. Skala podziękowań i wyróżnień, jaka nas dotknęła z różnych źródeł świadczy o tym, że dobrze oceniono to, co zrobiliśmy. Na zakończenie po raz kolejny, ale nie po raz pierwszy i na pewno nie ostatni, chciałbym podziękować głównie ochotnikom, bo w najtrudniejszych sierpniowych dniach to oni stanowili trzon naszych sił.

Dziękuję za rozmowę

Rozmawiała: AL

DODAJ KOMENTARZ
Zamieszczając tu swój komentarz bierzesz za niego pełną odpowiedzialność. Wyrażając swoje zdanie, uszanuj proszę poglądy innych - komentuj, ale nie obrażaj! Redakcja portalu Koscierski.info zastrzega sobie prawo do ingerowania w treść komentarzy lub ich usuwania, jeżeli nie będą zgodne z tematem, zasadami współżycia społecznego lub będą naruszały normy prawne i obyczajowe. Jeżeli uważasz, że komentarz powinien zostać usunięty - wypełnij formularz, który pokazuje się po kliknięciu na dzwonku pod treścią danego komentarza.