Najpiękniejszym prezentem jest wspólne spędzanie Świąt Bożego Narodzenia

poniedziałek, 25 grudnia 2017 r., 11:00
fot. Longina Templin

Do wigilijnego stołu zasiadają około godziny 16. Przełamują się opłatkiem. Śpiewają kolędy i degustują świąteczne potrawy. Tak jest od lat. Tak było i w tym roku w rodzinie Danuty i Henryka Drążkowskich. Obok nich miejsce przy stole zajmuje syn Ireneusz z żoną Beatą, córką, synami, synowymi i czwórką wnucząt. Pod choinką zawsze są prezenty dla wszystkich. Wigilię kończą w kościele na pasterce.

Danuta i Henryk Drążkowscy mieszkają w Barwiku (gm. Przodkowo). W tym roku obchodzili Złote Gody. Przez całe wspólne życie zajmowali się gospodarstwem i robią to do tej pory. Mają syna, trójkę wnuków i czwórkę prawnuków.

Senior rodu jest bardzo dokładny, obowiązkowy i wyjątkowo punktualny. Codziennie wstaje o 6 rano. Zaczyna od śniadania, a po nim idzie do chlewa, by zająć się żywym inwentarzem. W Wigilię swoje zajęcia kończy godzinę wcześniej niż zwykle, bo nie do pomyślenia byłoby spóźnić się na świąteczną kolację. Tym bardziej, że to on jako pierwszy dzieli się opłatkiem.

Dania na wigilijny stół co roku przygotowują dwie panie - seniorka rodu i jej synowa Beata. Każda z nich robi swoje potrawy. Pani Danuta jest specjalistką od barszczu, karpi i sernika (jak mówi syn, nikt nie umie upiec takiego ciasta jak jego mama). Synowa zaś specjalizuje się w pierogach, krokietach, ciastach. Nie brakuje też śledzi, grzybów, ryb ze serem, sałatek i innych rarytasów. Obie panie jednogłośnie oświadczyły, że zawsze jest 12 tradycyjnych potraw wigilijnych.

W trakcie rozmowy wracają wspomnienia związane z prezentami. Pani Beata dobrze pamięta swój pierwszy prezent pod choinką. Był to mały niebieski portfel i… szkolny klej. Jej mąż Ireneusz jako dziecko dostawał wiele prezentów, ale najbardziej utkwił mu w pamięci elektryczny biały miś, który grał na perkusji.

- Misia kupowaliśmy w Gdyni. Kosztował wówczas 75 złotych. Ponad 40 lat temu to była spora suma. Dostał też czerwony samochód, też mniej więcej w tej samie kwocie. Wiem, że mój ojciec się jeszcze do tego dołożył. Radość syna była nie do opisania. Warto było wydać te pieniądze. Po świętach koledzy z sąsiedztwa przychodzili te zabawki oglądać. Irek bardzo pilnował, aby nikt ich nie zepsuł - wspomina mama Danuta.

Rok później senior Henryk Drążkowski kupił synowi na święta kolejnego dużego misia i schował go… w stodole w słomie. Problem był taki, że przed Wigilią nie można było pluszaka znaleźć. Co też ojciec szuka, bardzo intrygowało wówczas małego Irka. Na szczęście zguba się znalazła i trafiła na czas pod choinkę.

Beata i Ireneusz Drążkowscy przygotowali prezenty dla swoich wnuków - Zosi, Basi, Nikodema i Igora, a także dla synów i ich żon. Nie zapomnieli też o rodzicach, ale będąc w ich towarzystwie, nie chcieli zdradzić, co znajdą pod choinką. Oni zaś wyznali, że też będą mieli prezenty dla całej rodziny.

- Kiedyś na Święta Bożego Narodzenia się czekało, bo dostawało się rzeczy trudno dostępne, takie jak pomarańcze czy orzechy. Nie dość, że tego w sklepach nie było na co dzień, to jeszcze nie każdego było na to stać. Jednak umieliśmy się z wszystkiego cieszyć. Dzisiaj mamy święta przez cały rok. Teraz ludzie czekają na nie po to, aby odpocząć. Młode pokolenie nie potrafi docenić tego, co ma - uważa pan Ireneusz.

Główną "dyrygentką" w rodzinie jest pani Beata. To ona pamięta i dba o wszystko. W jej gestii są też zakupy, łącznie z choinką i jej dekoracją. Dlaczego właśnie ona? - Bo jej to najlepiej wychodzi -twierdzi teściowa Danuta. Należy dodać, że w przygotowaniach i sprzątaniu pomagają pani Beacie synowe - Paulina i Kornelia.

Ireneusz Drążkowski przez 20 lat był radnym, wiceprzewodniczącym, a w piątej kadencji przewodniczącym przodkowskiej rady. Jest też prezesem OSP w Pomieczynie. Strażakiem był dziadek, jest ojciec i synowie - Mateusz i Adrian.

Pan Ireneusz bardzo cieszy się z tego, że druhowie dostaną nowy bojowy samochód. Dla strażaków będzie to wyjątkowy i upragniony prezent na święta.

Coraz rzadziej można spotykać taką rodzinę, jaką są Drążkowscy. Cztery pokolenia mieszkają pod wspólnym dachem. Mają jedną kuchnię, ale nie mają podziału domowego budżetu. U nich wszystko jest wspólne. Takie zasady są przekazywane z pokolenia na pokolenie. Seniorzy rodu nie martwią się swoją niewielką emeryturą. Jak mówi pani Danuta, nie interesują ją rachunki czy zakupy. O wszystko dbają młodzi.

Pod koniec spotkania do rozmowy włącza się Sandra, najmłodsza wnuczka seniorów Drążkowskich. Na pytanie o jakim prezencie marzy, pada niespotykana odpowiedź: - Najpiękniejszym prezentem jest to, że zawsze spędzamy święta wspólnie w gronie najbliższych. Nie wszyscy przecież mają tyle szczęścia. Czy chciałabym otrzymać coś specjalnego? Umiem się cieszyć z wszystkiego co dostanę.

Longina Templin

DODAJ KOMENTARZ
Zamieszczając tu swój komentarz bierzesz za niego pełną odpowiedzialność. Wyrażając swoje zdanie, uszanuj proszę poglądy innych - komentuj, ale nie obrażaj! Redakcja portalu Koscierski.info zastrzega sobie prawo do ingerowania w treść komentarzy lub ich usuwania, jeżeli nie będą zgodne z tematem, zasadami współżycia społecznego lub będą naruszały normy prawne i obyczajowe. Jeżeli uważasz, że komentarz powinien zostać usunięty - wypełnij formularz, który pokazuje się po kliknięciu na dzwonku pod treścią danego komentarza.