Zdrada w powiecie? Chciał być wicestarostą, a wyrzucili go z zarządu

czwartek, 30 listopada 2017 r., 12:49
fot. AL

Dariusz Janta został odwołany z funkcji członka zarządu. Po głosowaniu na jaw wyszło to, jak przebiegały ustalenia co do podziału władzy po wyborach w 2014 roku. Przy okazji nie obyło się też bez oskarżeń, wypominek, wycieczek osobistych, zawiedzionych nadziei i niespełnionych aspiracji.

Podczas wtorkowej sesji pod głosowanie poddano wniosek starosty o odwołanie z funkcji członka zarządu Dariusza Janty.

- Wniosek, który dwa tygodnie złożyłam na ręce przewodniczącego rady, wymagał ode mnie olbrzymiej determinacji, a jednocześnie pokazania, że nie zniosę dłużej hejtu uprawianego przez jednego z kolegów, którego myślałam, że do końca kadencji będę darzyła zaufaniem, że wspólnie będziemy pracować dla dobra powiatu i mieszkańców powiatu kościerskiego - uzasadniała wniosek starosta Alicja Żurawska.

- Aktywność Dariusza Janty na forach internetowych jest niezgodna z podstawowymi zasadami moralności atakowania osoby publicznej, tym bardziej kobiety. Kiedy wyraziłam zgodę na reprezentowanie powiatu kościerskiego na stanowisku starosty zdawałam sobie olbrzymią sprawę z tego, że osoba na takim stanowisku może, a nawet czasami powinna być narażona na krytykę. To jest naturalne. Wpisane w stanowisko. Zgadzam się z tym. Nigdy nie przepuszczałam, że ataki w moją stronę będą miały podłoże takie, że nie będę umiała dalej z tym funkcjonować. Są to wpisy godzące we mnie jako kobietę, matkę i żonę - podsumowała.

D. Janta: "Jestem niewinny. Starosta jest zręczną manipulatorką"

- Chciałbym jednoznacznie stwierdzić, że jest to pomówienie pani starosty. Pomówienie, które wiem, że jest kłamstwem. Szanowne panie i panowie radni, nie wierzcie pani staroście. Jest ona zręczną manipulatorką. Jest to nie tylko moje zdanie, również jej przyjaciółki. Proszę o przemyślenie swojej decyzji, ponieważ następnym może być każdy z was. Jestem niewinny - bronił się Dariusz Janta.

W odpowiedzi na to wystąpienie radnego, starosta zaprezentowała slajd z profilu na facebooku Dariusza Janty. Przedstawiał on zdjęcie ukazujące prezydent Warszawy za kratami z podpisem "Panie Kaczyński, co to ma znaczyć?! Miał być uhlop, a jest piehdel?!" (pisownia oryginalna - przyp. red.) Wszystko opatrzone komentarzem: "To jest zarąbiste do towarzystwa dla niej proponuję Żurawską i niech się zabawiają we dwie tak jak lubią".

Odczytując komentarz, staroście zawiesił się głos.

- Najlepiej pobiec w płacz, jak pani która brała łapówkę - pani posłanka Sawicka. Wiadomo, że małżonek pani starosty pracuje w służbach i to nie jest problem, by zrobić taką prowokację - skomentował Dariusz Janta.

- Dementuję. Mój mąż nie pracuje w żadnych służbach. Dzisiaj jest osobą niezwiązaną z żadnymi służbami. Wynajęłam firmę detektywistyczną. Ustaliłam, gdzie były robione wpisy, z jakich kart, jakich telefonów. Nie udostępniłam tych informacji prokuraturze. Niech prokuratura sami ustali, abym potem nie była posądzona o wpływanie - odpowiadała starosta.

Dariusz Janta nagle zmienił strategię, stwierdzając, że wpis na facebooku przecież nie jest w żaden sposób obraźliwy.

- Nawet gdyby była to prawda, to w jakim miejscu jest tu coś obraźliwego? To nie jest nic takiego - podnosił.

Radni zdecydowali

W głosowaniu wzięło udział 18 radnych. Za odwołaniem Dariusza Janty zagłosowało dziewięciu radnych, czterech było przeciwnych, a pięciu wstrzymało się od głosu.

Zgodnie z przepisami, do odwołania członka zarządów wystarczyła zwykła większość głosów w obecności co najmniej połowy ustawowego składu radnych. Głosowanie było tajne.

Poszło o stanowisko, prestiż, pieniądze?

Po ogłoszeniu wyników głosowania, wywiązała się dyskusja odnośnie ustaleń dotyczących budowania składu zarządu sprzed trzech lat. Jak się okazało właśnie te kuluarowe rozmowy i obietnice stały się zaczątkiem konfliktu na linii Dariusz Janta - Alicja Żurawska.

Konwersację w tym zakresie rozpoczął radny Grzegorz Brzoskowski pytając Dariusza Jantę o to, czy prawdą jest, że Henryk Ossowski miał być wicestarostą maksymalnie przez dwa lata.

- Pan Ossowski mówił, że wicestarostą będzie najwyżej dwa lata. Mnie oczerniono, oszukano, skrzywdzono. Kiedyś była pani Diedrich, naczelnik budownictwa. Teraz jestem ja. Pani starosta wiedziała o tych rozmowach. Była przeciwna. Mówiła, że niektórzy radni nie chcą. Mówiła: Darek, zostaw to na mojej głowie. Przez te dwa lata przekonam ich do ciebie. A jakie są efekty, teraz wszyscy widzimy - odpowiadał Dariusz Janta.

- Panie wicestarosto, jak daliście sobie słowo, to trzeba było słowa dotrzymać - skomentował radny Brzoskowski.

- Niektórzy mimo siwych włosów, czy braku włosów, nie mają honoru. Dla mnie Bóg, honor, Ojczyzna, prawda, lojalność - mają wielkie znaczenie. Można mnie mieć za frajera, który w to wierzy, ale dla mnie wiele to znaczy. Jest mi bardzo przykro. Pan Ossowski został w radzie dzięki mnie. Obsadziłem go na pierwszym miejscu na liście. Zrobiłem go wicestarostą. Tak samo jak Alicję Żurawską starostą - podnosił radny Janta.

Głos w dyskusji postanowiła też zabrać starosta.

- Zaczyna się wylewanie pomyj. Niemniej odniosę się do kuluarowych uzgodnień. Wszyscy wiedzą jakie grupy z kim rozmawiały. Podczas jednego z tych spotkań, spotkało się 12 radnych. Wówczas z klubu PiS padła propozycja, że wicestarostą zostanie pan Dariusz Janta. Przy wszystkich powiedziałam wprost, że nie widzę możliwości współpracy na poziomie starosta-wicestarosta z panem Dariuszem Jantą, znając historię z czwartej kadencji - kto, gdzie chodził, kogo zdradzał. Opozycja o tym doskonale wiedziała. Na półpiętro poszli panowie Henryk Ossowski i Dariusz Janta. Wrócił pan Henryk i oznajmił, że uzgodnili, że to on będzie kandydatem na wicestarostę. W jakim momencie obiecałam panu stanowisko? - pytała starosta Żurawska.

- Panie Darku, jest pan osobą, z którą nie da się współpracować. Musi pan mieć zawsze wroga, którego goni i niszczy. Był kiedyś Piotr Karczewski, poseł Śniadek, Darek Męczykowski, dzisiaj jestem ja. To jest standard. Po mnie będzie ktoś inny. Panie Darku, proszę zacząć od rachunku sumienia od swojej osoby. Ja panu wybaczam. Życzę panu zdrowia. Proszę mi wierzyć, że wytrzymałam naprawdę długo z informacjami, które docierały do mnie od pana kolegów i osób w samorządach, z którymi pan się stykał i którym przekazywał informację - dodawała.

- Jest to stek bzdur i kłamstw. Nie mogę tego słuchać. Kłamstwo, nieprawda - ripostował Dariusz Janta.

- W tym, co powiedział, pan Darek właściwie nie ma kłamstwa. Rozmowy były. Nie wynika z tego jednak to, że po dwóch latach będę popierał go na starostę. Dyskutowaliśmy o tym, kto ma być kim. Poszliśmy na zaplecze. Nie mówiłem nic przez pół godziny. nigdy nie chciałem być ani starostą ani wicestarostą. Nigdy o tym nawet nie marzyłem. To mnie namawiano, abym się zgodził zostać wicestarostą. W końcu się zgodziłem. Powiedziałem, że zgadzam się, ale tylko na dwa lata. Później przyszedł do mnie pan Darek i poprosił, że chce zostać członkiem zarządu. Poszedłem do pani Alicji i zapytałem, czy zgłosi go na członka zarządu. Odpowiedziała, że kategorycznie nie, bo nie widzi współpracy z panem Darkiem. Uprosiłem ją jednak - przytaczał ustalenia sprzed trzech lat Henryk Ossowski.

- By się pan wstydził ze względu na swoje siwe włosy, tak kłamać. Jest to stek bzdur i kłamstw - grzmiał radny Janta.

L. Przewodowska w obronie radnego: "Wstydźcie się. Ani Boga nie macie, ani honoru, a Ojczyznę to już sprzedaliście"

W obronie radnego postanowiła stanąć jego koleżanka, radna poprzedniej kadencji Lucyna Przewodowska.

- Jest to bardzo smutny. Dziękuję byłemu koledze Brzoskowskiemu, że raczył zapytać się odnośnie tych ustaleń. Pani starosto, niech się pani przyzna. Rozumiem, że łzy kobiety są bezcenne. W tej sali wisi tabliczka z hasłem "Bóg, honor, Ojczyzna". Czy nie wstyd wam się tak zachowywać? Osoba publiczna musi mieć twardy kręgosłup. Mnie też wielokrotnie go łamano, ale umieliśmy się dogadać z byłym panem starostą - odwoływałam go trzy razy i mimo to szanujemy się do dziś - mówiła Lucyna Przewodowska.

- Panie wicestarosto prawdą jest to, że jeździliśmy do pana przed wyborami. Był bardzo chory. Nie chciał pan kandydować. Darek mówił mi o ustaleniach wyborczych. Pytałam się go, dlaczego nie zostałeś wicestarostą? Odpowiadał, że pani Żurawska powiedziała, że radni nie chcieli na niego głosować. Dodawał, że po dwóch latach, zgodnie z ustaleniami, zostanie wicestarostą. Czekał, czy starosta dotrzyma słowa. I co? Pani starosto, trzeba było poczekać na ustalenia prokuratury i potem pozwać cywilnie, a nie postępować w taki sposób z człowiekiem i to na parę miesięcy przed wyborami. Panie wicestarosto - nieładnie. Nic pan nie zrobił, nie pomógł. Był pan tylko układny, a ludzie na pana liczyli. Ani Boga nie macie, ani honoru, a Ojczyznę to już sprzedaliście - podsumowała.

AL

DODAJ KOMENTARZ
Zamieszczając tu swój komentarz bierzesz za niego pełną odpowiedzialność. Wyrażając swoje zdanie, uszanuj proszę poglądy innych - komentuj, ale nie obrażaj! Redakcja portalu Koscierski.info zastrzega sobie prawo do ingerowania w treść komentarzy lub ich usuwania, jeżeli nie będą zgodne z tematem, zasadami współżycia społecznego lub będą naruszały normy prawne i obyczajowe. Jeżeli uważasz, że komentarz powinien zostać usunięty - wypełnij formularz, który pokazuje się po kliknięciu na dzwonku pod treścią danego komentarza.