Żona oskarża Waldemara Bonkowskiego o przemoc. Wstrząsające doniesienia Gazety Wyborczej

wtorek, 31 października 2017 r., 14:02
fot. AL

Miał znęcać się nad nią psychicznie, a podczas jednej z uroczystości rodzinnych przystawić pistolet do głowy jej siostry i grozić śmiercią. Nie wytrzymała. Gdy mąż wyjechał na miesięcznicę do Warszawy, uciekła z domu. Po latach gehenny przerywa milczenie. Hanna, żona Waldemara Bonkowskiego, opowiedziała reporterce Gazety Wyborczej o drugim obliczu senatora z Kaszub.

Senator Bonkowski znów pojawił się na pierwszych stronach gazet i ponownie nie jest to powód do dumy. Jego żona po latach milczenia i przeżywania gehenny, zdecydowała się opowiedzieć o życiu z Waldemarem Bonkowskim i rozpadzie ich małżeństwa.

- Mój mąż ma dwa oblicza. Głosi swoje piękne hasła "Bóg, Honor, Ojczyzna i Rodzina". Tą rodziną miałam być ja, ale on uczynił z partii rodzinę. A potem pojawiła się ona, M. - znajoma spod smoleńskiego krzyża - opowiada reporterce Gazety Wyborczej, Hanna Bonkowska.

Do najpoważniejszej sytuacji doszło w grudniu 2013 roku.

- W drugi dzień świąt Bożego Narodzenia wyprawiałam urodziny. Byli znajomi, kuzynka z mężem, moja siostra Basia, brat, obie mamy: moja i Waldka, którą się opiekowaliśmy. Nie minęły dwie godziny i coś go ugryzło (...) - wspomina Hanna.

- Czułam się, jakbym była w środku filmu. Gdy przystawił Basi do serca pistolet, moja 76-letnia mama rzuciła się w jej stronę. "Zabij mnie zamiast niej" - prosiła. Wtedy Waldek przyłożył pistolet do mojego bratanka, 17-letniego Kuby. Ojciec zasłonił syna. Wykręciłam 112 i powiedziałam, że mąż grozi gościom pistoletem. Wtedy on gdzieś pobiegł - dodaje.

Na pierwszym miejscu, jak przyznaje, Waldemar Bonkowski zawsze stawiał politykę.

- Dla PiS-u zrobiłby wszystko. Z naszych wspólnych pieniędzy finansował wyjazdy, bannery, biesiady. Płacił za autobusy, które woziły ludzi do Torunia, na msze do ojca Rydzyka. On na PiS zawsze miał pieniądze. Gdy w Kościerzynie jeszcze w latach 90. otworzył biuro PC, poszły na to nasze pieniądze, a wtedy nam się nie przelewało i paliłam w domu chrustem, który zbierałam w lesie - opowiada żona senatora.

Przez lata Waldemar Bonkowski miał znęcać się nad żoną psychicznie i grozić, że zamknie ją w szpitalu psychiatrycznym i ubezwłasnowolni. Pewnego razu Hanna w komputerze odkryła korespondencję swojego męża z inną kobietą.

- Gdy chciałam rozmawiać, mówił, żebym się uspokoiła, bo mnie wywiezie w kaftanie. Zaczęłam się bać. Zgłosiłam na policję, że mi grozi - wspomina Hanna.

- Przestałam jeść i spać. Ważyłam nieco ponad 40 kilogramów, wszyscy myśleli, że mam raka. Lekarz zlecił mi badania - byłam zdrowa. Poszłam do lekarki, która była neurologiem i psychiatrą. To był czerwiec 2013. Stwierdziła depresję - dodaje.

W końcu nie wytrzymała. Gdy senator Bonkowski uczestniczył w miesięcznicy w Warszawie uciekła z domi.

- Wyprowadziłam się w nocy. Od razu pojechałam na policję podać nowy adres i poinformować, że nie zaginęłam, jeśli mąż chciałby zgłosić zaginięcie. Policjant pogratulował mi odwagi. W poniedziałek zadzwonił Waldek, krzyczał i straszył mnie prokuratorem. "Ja już jestem u siebie i nie boję się" - odparłam spokojnie. - opowiada żona Waldemara Bonkowskiego.

Cały wstrząsający reportaż można przeczytać w Dużym Formacie Gazety Wyborczej .

AL

DODAJ KOMENTARZ
Zamieszczając tu swój komentarz bierzesz za niego pełną odpowiedzialność. Wyrażając swoje zdanie, uszanuj proszę poglądy innych - komentuj, ale nie obrażaj! Redakcja portalu Koscierski.info zastrzega sobie prawo do ingerowania w treść komentarzy lub ich usuwania, jeżeli nie będą zgodne z tematem, zasadami współżycia społecznego lub będą naruszały normy prawne i obyczajowe. Jeżeli uważasz, że komentarz powinien zostać usunięty - wypełnij formularz, który pokazuje się po kliknięciu na dzwonku pod treścią danego komentarza.