"Padasz powalony na ziemię albo szykujesz się do następnego starcia" - Maciej Naczk o swojej niezwykłej pasji

środa, 12 lipca 2017 r., 15:56
fot. nadesłane/archiwum prywatne MN

To sport wymagający, niebezpieczny i kontuzyjny, jednak pasjonujący i niezwykle ciekawy. Cieszy się rosnącą popularnością na całym świecie. W Polsce tę dyscyplinę uprawia zaledwie 180 osób. Wśród nich jest Maciek Naczk z Sierakowic. Trenuje sportowe walki rycerskie. To współczesny rycerz i podwójny medalista Mistrzostw Świata.

Sportowe walki rycerskie to nowa, ciesząca się rosnącą popularnością dyscyplina sportów walki. Jest ona ściśle związana z tradycją pojedynków rycerskich i posługiwania się średniowieczną bronią białą. Zawodnicy to rycerze w zbrojach, które są kopiami ich średniowiecznych odpowiedników. Broń, jakiej używają różni się jedynie tym, że ma stępione ostrza.

W Polsce aktywnie uprawia ją około 180 zawodników (dla porównania w Rosji, gdzie cieszy się największym powodzeniem, jest ich około dwóch tysięcy). Jednym z takich współczesnych rycerzy jest 22-letni Maciej Naczk z Sierakowic. Młody Kaszub skończył technikum informatyczne w Zespole Szkół Zawodowych i Ogólnokształcących na Wzgórzu w Kartuzach. Jest na drugim roku studiów tworzenia gier na Warszawskiej Szkole Filmowej. To właśnie w stolicy trenuje na co dzień i rozwija swoją pasję.

W maju tego roku Maciej wystartował w Mistrzostwach Świata federacji IMCF w Danii. Ze zmagań przywiózł aż dwa medale - srebrny i brązowy. Jego marzeniem jest zostać najlepszym zawodnikiem na świecie i konsekwentnie dąży do tego celu.

- Wszystko zaczęło się od tego, że obejrzałem w internecie film, na którym mój obecny trener i kapitan naszej reprezentacji, Krzysztof Szatecki, wygrał wszystkie pojedynki na zawodach w Rosji. Zrobiło to na mnie ogromne wrażenie. Potem pojechałem na Mistrzostwa Świata do Malborka, kibicowałem na turniejach ligowych i na Mistrzostwach Świata do Portugalii. Gdy zacząłem studia w Warszawie zapisałem się do Centrum Dawnych Sztuk Walk, gdzie rozpocząłem treningi pod okiem braci Szateckich. Jej założycielem jest Robert Szatecki i to druga na świecie po Moskwie szkoła, która zajmuje się tylko i wyłącznie trenowaniem sztuk rycerskich - opowiada młody rycerz.

- Dlaczego zdecydowałem się na tę dyscyplinę sportu? Bo jest wyjątkowa, mało osób ją uprawia i ma w sobie coś, czego nie ma żaden inny sport. Jest ogromnie brutalny, ale przy tym oparty na prawdziwym rycerskim kodeksie. Ciężko to porównać do czegokolwiek innego i wyzwala potężne dawki adrenaliny. A wygrana daje olbrzymią satysfakcję - dodaje.

Spartańskie treningi

Obecnie Maciej jest oficjalnym zawodnikiem drużyny Dies Irae. Jeździ na pojedynki ligowe i zawody w całej Polsce, uczestniczy w pokazach, asystuje swoim nauczycielom i trenuje, by być najlepszym.

- Trenuję regularnie pięć dni w tygodniu. Staram się jak mogę i cały czas pracuję nad doskonaleniem swoich umiejętności. W centrum walk spędzam dwie godziny dziennie, kolejną poświęcam na ćwiczenia w domu, pracując nad poprawą wytrzymałości mięśni - opowiada Maciek.

Na treningach w CDSW zawodnicy uczą się nie tylko tego jak władać bronią, ale też pracują nad ogólnym rozwojem ciała, by lepiej radzić sobie w szrankach.

- Na treningach mamy podstawy szermierki, gdzie uczymy się prawidłowego posługiwania się mieczem i wyprowadzania mocnych ciosów. Odbywamy też tzw. treningi bohurtowe, na których ćwiczymy na sprzęcie miękkim walki w formule pięć na pięć. Do tego dochodzą treningi w zbrojach, gdzie trenujemy wytrzymałość, pracujemy nad oddechem w hełmie i przyzwyczajamy się do ciężaru zbroi i sprawnego poruszania się w niej. Na treningach uczymy się walki mieczem jak i innymi rodzajami broni - halabardami, toporami, młotami, glewiami czy berdyszami. Rycerz sportowy musi też pracować nad budowaniem wytrzymałości mięśni. Nasze treningi są trudne, wręcz spartańskie, wszystko po to, by być potem jak najlepszym w walce - wyjaśnia zawodnik.

W boju

Walki w rycerstwie sportowym tym różnią się od pokazów rekonstrukcji historycznych, że wszystkie pojedynki są w stu procentach prawdziwe. Rycerze otrzymują mocne ciosy i takie też oddają. Jak obliczono, uderzenie bronią wywiera nacisk taki jak ciężar o wadze 650 kg bądź większej.

- Bijemy z całych sił. Uderzenie można zobrazować w ten sposób, jakby ktoś założył sobie na głowę garnek, wyłożył go wełnianym swetrem, a druga osoba np. szpadlem uderza z całą mocą. W walce działa też adrenalina, w hełmie odcinamy się od świata i koncentrujemy się na tym, by walczyć o zwycięstwo do samego końca - mówi Maciej.

- Gdy wkładasz hełm i wchodzisz w szranki wszystko się zmienia. Przez wąskie otwory widzisz tylko przeciwnika. Myślisz tylko o nim, czekającym cię pojedynku. Działa adrenalina. Zbierasz się w sobie i ani się obejrzysz i jest po wszystkim. Albo leżysz na ziemi powalony ciosem albo zwyciężasz i szykujesz się do następnego starcia - dodaje.

Złamania, zwichnięcia, omdlenia, rozcięcia, połamane palce, żebra, guzy, rozcięcia twarzy - tak mogą kończyć się walki, jednak najczęstszą przyczyną kontuzji jest źle dopasowana zbroja.

Zbroja, w której walczą współcześni rycerze jest niemal identyczna, jak te, których używali rycerze przed kilkuset laty.

- W rycerstwie sportowym mamy trochę większą dowolność przy kompletowaniu zbroi niż w przypadku rekonstruktorów. Nie ma tak dużych restrykcji, by wszystko musiało się zgadzać w stu procentach, ale dbamy o to, by kompletna zbroja trzymała się ram czasowych i wszystko było spójne. Jedyne czym różni się zbroja rycerza sportowego od tego przed wieków to odporność metalu, jest bardziej wytrzymały na uderzenia. Przeszywanice, czyli miękki pancerz pod zbroją, jest wykonana z lnu i wełny. Jednym współczesnym elementem są suspensory , poza tym wszystko jest tak samo jak w średniowieczu. Moja zbroja jest jeszcze w trakcie powstawania. Odwzorowuje okres grunwaldzki, czasy z przełomu XIV i XV wieku - mówi sierakowiczanin.

Zbroja z okresu grunwaldzkiego waży około 25 kg, natomiast wraz z tarczą i tasakiem lub halabardą około 30 kg.

Walki toczą się w formule jeden na jeden, parami bądź w większych grupach: 5 na 5, 10 na 10, 16 na 16 lub 21 na 21. Tzw. "piątki" są najbardziej prestiżowymi. Do pojedynków w nich stają najlepsi z najlepszych, najbardziej doświadczeni. Maciej na MŚ w Dani walczył w reprezentacji w dziesiątkach i szesnastkach.

W starciu na Mistrzostwach Świata

Polska reprezentacja jest bardzo silna i osiąga świetnie wyniki na arenie międzynarodowej. To ścisła światowa czołówka. Do grupy tej udało się dołączyć mieszkańcowi Sierakowic.

- Niektórzy mówią, że to zasługa tego, że mało osób trenuje lub szczęście, bo kilku zawodników nie mogło jechać, jednak byli też inni. Wybrano mnie, z czego ogromnie się cieszę, bo ciężko na to pracowałem. Trenuję codziennie, staram się jak mogę i to zostało docenione - opowiada młody rycerz.

- Stając w szrankach na mistrzostwach czułem wielką presję. Jestem młody, trenuję stosunkowo krótko i był to mój pierwszy start w tak dużej prestiżowej imprezie. Wiedziałem, że zwycięstwo całej drużyny zależy też od tego, jak sobie poradzę. Udało się - dodaje.

Podczas walk samodzielnie rozłożył na łopatki siedmioro przeciwników.

Honor rycerza

Rycerze sportowi, tak jak ci sprzed wieków swoje postępowanie opierają na kodeksie rycerskim. Jak podkreśla Maciek, dyscyplina, którą trenuje bardzo go zmieniła.

- Wpływ rycerstwa na moje życie idealnie oddają trzy słowa Bóg, Honor, Ojczyzna. To dla mnie niezwykle istotne wartości, nimi staram się kierować w życiu. Zasady fair play wzięły się z kodeksu rycerskiego. My również się na nim opieramy. Trzymamy się zasad, nie bijemy w miejsca, które są niedozwolone. Myślę, że ten sport zmienił mnie też jako człowieka. Jestem bardziej honorowy, kieruję się zasadami rycerskimi. Traktuję to co robię bardzo poważnie. I poświęcam temu mnóstwo czasu. I trzeba się zachowywać inaczej, bycie rycerzem zobowiązuje - zaznacza.

- Każdy chłopiec chciał być kiedyś rycerzem. Ja też o tym marzyłem. Z moją pasją wiążą się też inne zainteresowania, zawsze lubiłem historię, zwłaszcza okres średniowieczny, jeździłem na różnego typu wydarzenia z tym związane - opowiada.

Młodego zawodnika bardzo wspiera rodzina.

- Męska część mojej rodziny jest zachwycona moim hobby, bardzo mnie wspierają i robią wszystko, bym mógł się rozwijać. Mama, podobnie jak moja dziewczyna, też jest ze mnie dumna, jednak u niej przeważają jednak obawy o to, by nic mi się nie stało i bym cało wrócił - przyznaje.

Walka o marzenia

Rycerstwo sportowe to dyscyplina nie tylko niebezpieczna i kontuzyjna, ale też bardzo kosztowna. W związku z tym, że cały czas się rozwija, zawodnicy nie mają jeszcze sponsorów i wszystko finansują sami, począwszy od wyposażania, na wyjazdach na mistrzostwa skończywszy. Tymczasem sam koszt podstawowej zbroi to około 8 tys. zł.

Maciej o swojej pasji myśli bardzo poważnie i chciałby zmienić ją w sposób na życie.

- Moim marzeniem jest być najlepszym zawodnikiem w Polsce i na świecie. Chciałbym rozpropagować ten sport i nadać mu rangę zawodową. Na razie nie ma zawodników, którzy zajmowaliby się tylko walką i treningami. Chciałbym zająć się tym profesjonalnie i znaleźć sponsorów, którzy mogliby mnie w tym wesprzeć. Chcę z dumą reprezentować moją gminę Sierakowice, Kaszuby i Polskę. Zawsze chwalę się, że Kaszuby to zielona wyspa Polski, gdzie dzieją się niezwykłe rzeczy. Chciałbym, by człowiek stąd był też prekursorem rycerstwa zawodowego. Wiem, że mam predyspozycje, tylko nie mam funduszy, by się temu oddać w pełni - podkreśla.

Młody zawodnik poszukuje sponsorów, którzy będą chcieli wesprzeć jego walkę o marzenia. Można się z nim skontaktować mailowo na adres infnaczk@gmail.com.

MD-Z

DODAJ KOMENTARZ
Zamieszczając tu swój komentarz bierzesz za niego pełną odpowiedzialność. Wyrażając swoje zdanie, uszanuj proszę poglądy innych - komentuj, ale nie obrażaj! Redakcja portalu Koscierski.info zastrzega sobie prawo do ingerowania w treść komentarzy lub ich usuwania, jeżeli nie będą zgodne z tematem, zasadami współżycia społecznego lub będą naruszały normy prawne i obyczajowe. Jeżeli uważasz, że komentarz powinien zostać usunięty - wypełnij formularz, który pokazuje się po kliknięciu na dzwonku pod treścią danego komentarza.