Dzień Kobiet - jak świętowano w czasach słusznie minionych

środa, 8 marca 2017 r., 07:37
Maria Baranowska (z lewej) i Krystyna Cirocka Maria Baranowska (z lewej) i Krystyna Cirocka fot. Longina Templin

Goździki, tulipany, paczka kawy, rajstopy, ciasto i czekolady - to były prezenty, które przez lata dostawały panie z okazji Dnia Kobiet. Święto obchodzono w zakładach pracy i szkołach, a w domach wieczorami spotykano się w gronie przyjaciół i znajomych. Od tamtej epoki wiele wody już upłynęło, ale nasze rozmówczynie wspominają coroczną uroczystość z sentymentem. Zgodne orzekły też, że tradycję tę należy zachować.

Kazimiera Toporek z tamtych czasów zapamiętała takie oto wydarzenie. - Mąż pracował w elektrowni, w której zatrudnionych było dużo kobiet, więc święto obchodzono hucznie. Do domu wrócił ze zmiętolonym goździkiem, bo… schował go do torby. Sam był, jak to się kiedyś mówiło, nieźle pod muchą. No bo przecież bez względu na płeć wszyscy to święto obchodzili.

Nasza rozmówczyni uważa, że Dzień Kobiet jest potrzebny, bo dzięki niemu mężczyźni czują się zobowiązani, aby swoją żonę, córkę czy synową obdarować prezentem.

Teresa Ziemann w peerelowskich czasach zajmowała się wychowywaniem dzieci, dlatego w tym dniu świętowała na spotkaniach sąsiedzkich. - U nas, jak wszędzie wówczas, trafiał się tradycyjny tulipan i czekolada. W całej gamie świąt, to jedyne jest tylko dla kobiet, więc powinno się je obchodzić. PRL minął, ale tradycja została. W tej chwili dostaję prezenty od dzieci i zięciów, a bukiety kwiatów otrzymuje w koszykach.

Krystyna Cirocka: - Uważam, że kobiety powinno się szanować przez cały rok, ale szczególnie w dniu ich święta. Dzień Kobiet w czasach mojej mamy, będzie się zawsze kojarzyć z goździkami i paczką rajstop. Teraz mieszkam w domu wielopokoleniowym, w którym pamięta się o wszystkich paniach, bez względu na wiek, a w mojej pracy panowie nie zapominają o tym święcie po dziś dzień.

Maria Baranowska: - Pierwszy Dzień Kobiet, który zapamiętałam, odbył się w czasie mojej praktyki w przedszkolu. Tam podczas akademii otrzymałam tulipana. W domu ojciec obdarowywał nas słodkościami, a od męża dostaje kwiaty.

Maria Baranowska i Krystyna Cirocka pracują w jednym budynku, gdzie mieści się przodkowskie przedszkole i podstawówka. Nauczyciele tej ostatniej wymienionej placówki pamiętają w tym dniu nie tylko o swoich koleżankach, ale także o paniach przedszkolankach, organizując im uroczysty apel. Święto jest więc kontynuowane przez młode pokolenie.

Małgorzata Rabek całe swoje zawodowe życie spędziła w szkole. Dzień Kobiet był symboliczny - kwiatek i kawa w pokoju nauczycielskim. Czasami organizowała z koleżankami babskie spotkania po pracy. Nie ma nic przeciwko kontynuowaniu obchodów tego święta.

Danuta Zawadzka pracowała w byłych Gdańskich Zakładach Drobiarskich jako szefowa produkcji. - Mam co wspominać, bo załoga była sfeminizowana. Kobiet pracowało ponad 200. Tradycją było zaproszenie przez dyrekcję do stołówki wszystkich pań, gdzie serwowano ciasto, kawę i drobne upominki. Jak na tamte czasy hitem był prezent w postaci czekolady z orzechami z Bałtyku. Finałem dnia były prywatne spotkania w domach. Ten dzień wspominam jako uroczysty i udany. Święto jest bardzo stare, więc należy je kontynuować.

Joanna Pontus jako nauczycielka zawsze dostawała od uczniów i kolegów kwiaty, a na dużej przerwie popijano kawę. Po lekcjach świętowano już prywatnie w gronie koleżanek. W domu czekały na nią kwiaty od męża, synów i brata, a od kilki lat dołączył do grona ofiarodawców zięć.

- W końcówce lat 90. w grupie przyjaciół postanowiliśmy uczcić to święto. Nasi mężowie przygotowali nam, kobietom niespodziankę. Nie wiedziałyśmy dokąd nas wiozą. Wylądowałyśmy w domu jednego z kolegów. Przywitał nas duży napis na kotarze: "8 Marca. Dzień Kobiet". Na jednym stole czekały goździki, na drugim kolacja. Każda z pań otrzymując kwiatek, musiała… podpisać odbiór, tak jak to kiedyś bywało. W prezencie była jeszcze kawa robusta. Później okazało się, że kawa była… przeterminowana, bo pochodziła z głębokich zapasów gospodarza domu. Był to niewątpliwie "rekonstrukcyjny" wieczór.

L.T.

DODAJ KOMENTARZ
Zamieszczając tu swój komentarz bierzesz za niego pełną odpowiedzialność. Wyrażając swoje zdanie, uszanuj proszę poglądy innych - komentuj, ale nie obrażaj! Redakcja portalu Koscierski.info zastrzega sobie prawo do ingerowania w treść komentarzy lub ich usuwania, jeżeli nie będą zgodne z tematem, zasadami współżycia społecznego lub będą naruszały normy prawne i obyczajowe. Jeżeli uważasz, że komentarz powinien zostać usunięty - wypełnij formularz, który pokazuje się po kliknięciu na dzwonku pod treścią danego komentarza.