Ruszył proces ws. "afery alkoholowej". Zeznawali policjanci

wtorek, 26 kwietnia 2016 r., 19:12
fot. archiwum

Trzech byłych funkcjonariuszy kościerskiej komendy odpowiada przed sądem za spożywanie alkoholu na terenie Komendy Powiatowej Policji w Kościerzynie. Podczas wtorkowej rozprawy sąd przesłuchał kilkunastu świadków, głównie kościerskich policjantów. Sami obwinieni skorzystali z odmowy składania zeznań. Sąd odczytał jednak ich wcześniejsze wyjaśnienia, w których szczegółowo opowiedzieli przebieg wydarzeń z 15 maja 2015 roku, które zakończyły się dla nich nie tylko procesem, ale także wymierzeniem kary dyscyplinarnej w postaci wydalenia ze służby.

We wtorek ruszył proces w sprawie trzech kościerskich policjantów Dominika Ł., Dawida P. i Tadeusza P. Odpowiadają oni za spożywanie alkoholu na terenie komendy. Wszyscy trzej obwinieni funkcjonariusze odmówili składania wyjaśnień i odpowiedzi na wszelkie pytania. Sędzia Krystyna Szulc odczytała więc ich zeznania, które złożyli w trakcie postępowania przygotowawczego.

- W dniu 15 maja, w godzinach od 12 do 20 pełniłem służbę wraz z sierż. Dawidem P. Około godziny 19. zjechaliśmy do Komendy Powiatowej Policji w Kościerzynie celem sporządzenia dokumentacji służbowej. O godz. 20 rozliczyliśmy służbę. Z uwagi na to, że w najbliższy poniedziałek miałem pojechać do magazynu po nowe umundurowanie, udałem się do pokoju 212, należącego do ruchu drogowego, celem dokonania przeglądu części umundurowania, które podlegało wymianie. Dawid P. podziękował mi za wspólnie spędzoną służbę i wyszedł. Nie wiem gdzie. Kilkanaście minut po 20. Dawid wrócił do naszego pokoju i oświadczył, że jeszcze raz musi sprawdzić, jak pracuje w dniu następnym. Oznajmił mi również, że w domu wypił jakiś alkohol. Po dłuższej chwili do naszego pokoju wszedł dzielnicowy Tadeusz P, który wyglądał na bardzo zmęczonego, a na moje pytanie, co mu jest, odpowiedział, że bardzo źle się czuje i poczeka w naszym pokoju aż mu przejdzie. Następnie poprosił mnie, czy nie odwiózłbym go do domu, na co się zgodziłem - wyjaśniał Dominik Ł.

- Służbę zakończyliśmy około 20. Nie pamiętam kto nas rozliczał. Po jej zakończeniu udałem się do mieszkania teściów, gdzie przebywała moja żona. Dodać chcę, że mieszkanie to znajduje się w odległości około 50 metrów od Komendy Powiatowej Policji w Kościerzynie. Po przyjściu do domu, a było to po godz. 20, przywitałem się z żoną, która następnie poprosiła mnie bym wypił jej drinka, bo zrobiła sobie zbyt mocnego. Wypiłem drinka. Następnie żona zapytała się mnie, na którą godzinę mam służbę następnego dnia. Na co odpowiedziałem jej, że chyba na godz. 6., ale pójdę do pracy i się upewnię. Tak też zrobiłem. Nie zadzwoniłem do dyżurnego, bo z mieszkania teściów jest bardzo blisko do komendy. Gdybym wiedział jakie wynikną problemy z mojego przyjścia po drinku do pracy, to nigdy bym tego nie zrobił i swoją służbę ustalił przez telefon u dyżurnego jednostki - zeznawał Dawid P.

Z kolei jak wynika z wyjaśnień trzeciego z obwinionych Tadeusza P., służbę w tym dniu zakończył on o godzinie 16. Potem przez kilka godzin uczestniczył w poczęstunku urodzinowym kolegi dzielnicowego.

- Dzielnicowy Paweł B. obchodził urodziny i zostałem przez niego zaproszony na kawę i ciasto. Poczęstunek odbył się w pokoju 205. Jest to też mój pokój służbowy. Podczas tej uroczystości kilka razy wychodziłem do toalety z uwagi na swoje samopoczucie. Bolała mnie głowa i miałem mdłości. Podczas uroczystości piliśmy kawę i jedliśmy ciasto. Nikt z nas nie spożywał alkoholu. Po zakończonym spotkaniu, które trwało kilka godzin, koledzy poszli do domu, a ja udałem się do toalety z uwagi na złe samopoczucie. W czasie pobytu w toalecie poczułem bardzo silny ból głowy, mrowienie na skórze i drżenie dłoni. Nie wiedząc, co się ze mną dzieje, wróciłem do pokoju i zadzwoniłem do żony, aby po mnie przyjechała. Powiedziała mi, że muszę chwilę poczekać, bo musi wykąpać córkę i przygotować ją do spania - tłumaczył Tadeusz P.

- Z mojej metalowej szafki wyjąłem krople żołądkowe i zażyłem je. Wtedy przypomniało mi się, że w szafce mam jeszcze znalezione na początku 2015 roku puste butelki po wódce. Butelki znalazłem w swoim pokoju pod ścianą, w miejscu, gdzie siadają petenci. Wyjąłem je z szafki i postawiłem przy biurku, aby je zabrać jak będę wychodzić do domu.(...) Podczas dalszego oczekiwania na żonę, udałem się do toalety, gdzie zwymiotowałem. Po wyjściu z niej, w pokoju obok (212) usłyszałem rozmowę. Zastałem w nim Dominika Ł. i Dawida P. Zapytałem się ich czy mogą mnie odwieźć do domu, bo źle się czuję. Po kilku minutach, kiedy chcieliśmy wyjść z pokoju, wszedł do niego zastępca komendanta i zastępca naczelnika wydziału kryminalnego. Obaj oświadczyli, że mają informację, iż policjanci będący w służbie spożywają alkohol i w związku z tym mamy poddać się badaniu na zwartość alkoholu w wydychanym powietrzu - kontynuował.

Jak wyjaśniali obwinieni, odmówili badania powołując się na to, że są już po służbie. Chcieli opuścić budynek jednostki, ale im to uniemożliwiono. Wszyscy trzej jako dowód w sprawie przedstawili także orzeczenia Komendanta Powiatowego Policji w Tczewie oraz Komendanta Wojewódzkiego Policji w Gdańsku, którzy w postępowaniu dyscyplinarnym uniewinnili funkcjonariuszy od zarzutu spożywania alkoholu na terenie komendy. Przypomnijmy, że ostatecznie w "dyscyplinarce" policjanci odpowiadali za dwukrotne niewykonanie polecenia służbowego polegającym na odmowie poddania się badaniu na zwartość alkoholu w wydychanym powietrzu.

Podczas wtorkowej rozprawy odebrano też zeznania od kilkunastu świadków, głównie funkcjonariuszy kościerskiej komendy. Większość z nich twierdziła, że nie widziała jakoby obwinieni mundurowi spożywali alkohol na terenie komendy, ani nie wyczuwali od nich zapachu alkoholu, a ich zachowanie nie wskazywało na to, że znajdowali się pod wpływem alkoholu.

- Przebywałem na urlopie. W godzinach późnowieczornych otrzymałem telefon od komendanta, który wydał mi polecenie przyjazdu na komendę z uwagi na to, że mój podwładny miał spożywać alkohol na terenie jednostki. Nasza komenda mieści się w starej kamienicy. Pomieszczenia są stare i małe. Jeżeli znajduje się w nim kilka osób, to już zapach jest specyficzny. Zapachu alkoholu nie wyczułem. Wszyscy uczestnicy tego zdarzenia byli pod wpływem emocji. Jedyne moje spostrzeżenia, które mi się nasuwają na myśl są takie, że Tadeusz P. był czerwony na twarzy. Nie zauważyłem jednak, aby jego zachowanie odbiegało od normalnego. Woni alkoholu od niego nie wyczułem - mówił jeden z naczelników.

- Nie zauważyłem nic szczególnego w pokoju należącym do ruchu drogowego, poza pełnym koszem po całym dniu użytkowania. Znajdowało się w nim sporo papierowych opakowań i skórek po cytrynie. Nie wyczułem woni alkoholu, ani w pokoju ani od policjantów. Szczególnego zachowania funkcjonariuszy też nie zaobserwowałem - dodawał kolejny.

Wśród świadków był także były komendant kościerskiej policji

- Było to takie pierwsze zdarzenie na terenie jednostki. Tego dnia miałem dzień wolny. W porze wieczornej telefonicznie zostałem powiadomiony przez dyżurnego Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku o tym, że na terenie komendy spożywany jest alkohol. Skontaktowałem się ze swoim zastępcą, aby wraz z dyżurnym kontrolnym udał się na komendę i zweryfikował te informacje. Zastępca poinformował mnie, że na terenie komendy znajdują się policjanci będący w stanie nietrzeźwości. Dlatego pojechałem na miejsce. Poszedłem do pokoju, gdzie mieli przebywać ci funkcjonariusze. Moim celem nie było wąchanie policjantów, ale w mojej ocenie, stwierdzając po wyglądzie i zachowaniu, znajdowali się w stanie nietrzeźwości. Najbardziej, w mojej opinii, nietrzeźwy był Tadeusz P., który miał zachwianą równowagę wchodząc do mojego gabinetu - mówił były szef kościerskiej jednostki.

Woń alkoholu od obwinionych wyczuł też zastępca Komendanta Powiatowego Policji w Kościerzynie.

- W pomieszczeniu była wyczuwalna woń alkoholu. Po wyjaśnieniu sytuacji, rozmawiałem po kolei z funkcjonariuszami. Od każdego z ust wyczuwalna była woń alkoholu. W przypadku Tadeusza P. o tym, że był nietrzeźwy mogło świadczyć też zachwianie równowagi, czy niewyraźna mowa. Po wejściu do pomieszczenia butelek nie było widać. Ujawniłem je później, już w obecności komendanta, w pokoju ruchu drogowego, tj. 212. Stały pod biurkiem. Jedna butelka była pełna, dwie puste. Wystawiłem je na biurko. W trakcie wykonywania czynności nie przebywałem cały czas w tymże pokoju. Po powrocie do pokoju, stwierdziłem, że została tylko jedna, pełna butelka. Nikt z funkcjonariuszy policji nie potrafił mi wytłumaczyć, gdzie podziały się te butelki. Sprawdziliśmy pomieszczenie dzielnicowych, gdzie ujawniliśmy trzy puste butelki po wódce, tej samej marki - kontynuował.

Po wysłuchaniu świadków, sąd zamknął wtorkowe posiedzenie. Za dwa tygodnie mamy usłyszeć mowy końcowe.

Do sprawy wrócimy.

AL

DODAJ KOMENTARZ
Zamieszczając tu swój komentarz bierzesz za niego pełną odpowiedzialność. Wyrażając swoje zdanie, uszanuj proszę poglądy innych - komentuj, ale nie obrażaj! Redakcja portalu Koscierski.info zastrzega sobie prawo do ingerowania w treść komentarzy lub ich usuwania, jeżeli nie będą zgodne z tematem, zasadami współżycia społecznego lub będą naruszały normy prawne i obyczajowe. Jeżeli uważasz, że komentarz powinien zostać usunięty - wypełnij formularz, który pokazuje się po kliknięciu na dzwonku pod treścią danego komentarza.