Halo, 112? Proszę natychmiast przysłać policję - zgubiłem pilota do telewizora!

czwartek, 11 lutego 2016 r., 13:37
fot. internet/wikimedia.org

11 lutego w całej Europie obchodzony jest dzień numeru alarmowego 112. Z tej okazji o ilości zgłoszeń, bezzasadnych i wulgarnych telefonach, a także i najczęściej wzywanych służbach rozmawialiśmy z Justynem Kamińskim, kierownikiem Wojewódzkiego Centrum Powiadamiania Ratunkowego w Gdańsku.

Od 2009 roku, w całej Europie 11 lutego obchodzi się dzień numeru alarmowego 112. Jak informuje Spraw Wewnętrznych i Administracji w Polsce funkcjonuje 17 stacji centrów powiadamiania ratunkowego - w każdym mieście wojewódzkim oraz w Radomiu. Łącznie w ubiegłym roku na numer 112 odnotowano ponad 21.000.000 zgłoszeń, co daje średnio około 1.800.000 miesięcznie w skali całego kraju.

Jeśli chodzi o obsługujące nasz region Wojewódzkie Centrum Powiadamiania Ratunkowego w Gdańsku, które powstało w 2012 roku, to w ubiegłym roku odnotowano tam 1.477.000 zgłoszeń. Jak się jednak okazuje, aż 80 proc. z nich była fałszywa, złośliwa, wulgarna bądź też bezzasadna. Pomimo wielu apeli, wciąż wiele osób dzwoni na numer 112, pytając o rozkład autobusów. A zdarzają się jeszcze ciekawsze przypadki.

- Niedawno dzwonił do nas pan, który obserwując przez okno swój samochód zauważył niewidomego na chodniku. Mężczyzna przechodząc obok pojazdu zahaczył go białą laską, którą sprawdzał teren. To zbulwersowało właściciela samochodu, który domagał się natychmiastowego wezwania policji na "miejsce zdarzenia" - mówi Justyn Kamiński, kierownik Wojewódzkiego Centrum Powiadamiania Ratunkowego w Gdańsku.

- Był też inny przypadek, zadzwonił do nas starszy mężczyzna, który także domagał się niezwłocznej interwencji policji. Jak się okazało, zgubił pilota do telewizora, a funkcjonariusze mieli przybyć na miejsce i pomóc mu odnaleźć zgubę - dodaje.

Pamiętajmy, że blokowanie numeru alarmowego tak bezzasadnymi zgłoszeniami może opóźnić udzielenie pomocy osobie, która rzeczywiście jej potrzebuje. A pracy dyspozytorom z pewnością nie trzeba nadkładać.

- Czasami zdarza się tak, że mamy zgłoszenie na przykład do Czarnej Wody, a jest niejedna miejscowość o takiej nazwie. Wtedy zwracamy się do gmin i powiatów o ustalenie, poza tym dysponujemy także mapą lokalizacyjną, na podstawie, której możemy stwierdzić gdzie znajduje się dzwoniący - tłumaczy Justyn Kamiński.

Najwięcej w ubiegłym roku, bo aż 130.000 zgłoszeń gdański WCPR przekierowywał do policji, dalej 90.000 z nich trafiło do pogotowia i 15.000 do straży pożarnej. Oprócz tego 24.000 zgłoszeń przekierowano do innych służb takich jak, straż miejska, pogotowie gazowe czy energetyczna oraz straż leśna. Najwięcej pracy dyspozytorzy WCPR-u mają w miesiącach letnich - lipcu i sierpniu.

MSz


Nie ma jeszcze żadnych opinii do tego artykułu. Masz szansę skomentować go jako pierwszy.