Tuszkowy. Mieszkańcy bronią swojej szkoły przed likwidacją

poniedziałek, 1 lutego 2016 r., 11:21
fot. internet/Facebook.com/Szkoła-Podstawowa-w-Tuszkowach

Mieszkańcy małej wsi w gminie Lipusz, Tuszkowy, protestują przeciwko likwidacji szkoły, do której uczęszczają ich dzieci. - To nie jest tylko miejsce nauki. Trudno określić, gdzie kończy się w naszej szkole nauka, a zaczyna wartość integracyjna - podkreślają rodzice. Gmina co prawda miała zamiar zamknąć placówkę z uwagi na jej nierentowność, ale póki co proponuje reorganizację.

Do Szkoły Podstawowej w Tuszkowach uczęszcza obecnie 22 dzieci. Jak informuje lipuski urząd, z roku na rok liczba ta jest coraz mniejsza.

- W przyszłym roku może ich być zaledwie 18, jeśli do I klasy pójdzie tylko jeden 7-latek, który obecnie uczęszcza do "0". Przyjąłem jednak liczbę 20, zakładając, że do I klasy pójdzie również dwóch 6-latków, którzy obecnie nie mają obowiązku szkolnego. W kolejnym roku może być zaledwie 18 uczniów w sześcioklasowej szkole. Już obecnie liczba uczniów w klasie waha się od 3 do maksymalnie 6 w jednej z klas, dwie liczą po 4 uczniów, a edukację w klasie VI zakończy w obecnym roku 5 uczniów, którzy opuszczą szkołę. W bieżącym roku szkolnym za względu na brak uczniów nie nie ma klasy V - podaje wójt gminy Lipusz, Mirosław Ebertowski.

Jak dodaje, w ciągu ostatnich pięciu lat gmina dopłaciła do funkcjonowania szkoły w Tuszkowach blisko 600 tys. zł ponad otrzymaną subwencję. W kolejnych trzech latach ma to być już ponad 700 tys. zł. W związku z tym danymi w grudniu władze gminy spotkały się z dyrekcją i gronem pedagogicznym, aby poinformować ich o planach likwidacji placówki.

- W wyniku spotkania uzgodniono, że wspólnie poszukamy rozwiązania, które pozwoli ograniczyć koszty funkcjonowania placówki i pozwoli na jej funkcjonowanie przynajmniej do 2019 roku, kiedy to szkoła obchodzić będzie 200-lecie powstania, jak większość szkół w okolicy (Korne, Lipusz, Dziemiany) - zaznacza wójt Ebertowski.

Plany likwidacji szkoły spotkały się z protestem mieszkańców. Podczas spotkania z władzami gminy nie kryli oburzenia. Podkreślają, że placówka to nie tylko miejsce nauki ich dzieci, ale też, co równie ważne, miejsce spotkań mieszkańców.

- My tu organizujemy zebrania, loterie, imprezy regionalne. Wszystkie dzieci chodzą na lekcje kaszubskiego. Nawet wywiadówki wyglądają u nas inaczej, nie tak sztywno i oficjalnie. Zajdzie rodzic do szkoły, kawę z nauczycielem wypije, porozmawia po naszemu, spokojnie. Zresztą oszustwa szkolne czy inne wybryki w Tuszkowach się nie zdarzają - akcentują rodzice na łamach "Przeglądu".

- Jeśli nam szkołę wezmą, będzie po wiosce - dodają inni.

Rodzice zwracają też uwagę na fakt, że w czynie społecznym pomagali budować szkołę. Boją się też, że w większej placówce ich dzieci będą anonimowe.

- W dużej szkole cwańszy ma lepiej, a biedniejszy, uczciwszy, przepada. Nasze dzieci zginą w tej rywalizacji albo wpadną w złe towarzystwo. Do tego jeszcze dojazdy. Maluchy będzie trzeba o szóstej rano z łóżek zrywać, a potem po kilku lekcjach będą do wpół do czwartej czekać w świetlicy na autobus. Nie rozumiemy o jaki rachunek ekonomiczny tu chodzi, skoro wójt naszym nauczycielom obiecał miejsca pracy w Lipuszu, a w naszej szkole podobno świetlica środowiskowa ma powstać - pytają w rozmowie z reporterką "Przeglądu" rodzice.

Ostatecznie samorząd zaproponował reorganizację placówki.

- Reorganizacja miałaby polegać na łączeniu klas (3 do 6-osobowych). Dzięki takiemu rozwiązaniu wielkość dopłaty z budżetu gminy zmniejszy się z szacowanych w 2017 roku 239.544 zł do 69.544 zł. Zaproponowałem także mieszkańcom utworzenie prywatnej (niepublicznej) placówki przedszkolnej, na co pozwala ustawa o systemie oświaty. Niepubliczna placówka otrzymuje dotacje na funkcjonowanie. Pozwoli także na uczęszczanie do niej dzieci młodszych (3 i 4 letnich), co w przypadku oddziału przedszkolnego łączonego z I klasą jest niemożliwe - wyjaśnia gospodarz gminy Lipusz.

- Przedszkole mogłoby funkcjonować w budynku szkoły, jednak muszą być spełnione dosyć rygorystyczne wymagania sanitarne i przeciw pożarowe. Nauczyciele mogliby uzupełniać swoje etaty w Zespole Szkół w Lipuszu, poza jedną osobą nie wiązałby się to nawet z dodatkowymi dojazdami, ponieważ wszyscy nauczyciele (poza jednym) są spoza miejscowości Tuszkowy i codziennie jadąc do pracy przejeżdżają przez Lipusz - kontynuuje.

Mieszkańcy Tuszkowy zapowiedzieli z kolei, że nie poddadzą się w walce o swoją szkołę.

Do sprawy wrócimy.

O sytuacji Szkoły Podstawowej w Tuszkowach można przeczytać także w tygodniku Przegląd.

AL

DODAJ KOMENTARZ
Zamieszczając tu swój komentarz bierzesz za niego pełną odpowiedzialność. Wyrażając swoje zdanie, uszanuj proszę poglądy innych - komentuj, ale nie obrażaj! Redakcja portalu Koscierski.info zastrzega sobie prawo do ingerowania w treść komentarzy lub ich usuwania, jeżeli nie będą zgodne z tematem, zasadami współżycia społecznego lub będą naruszały normy prawne i obyczajowe. Jeżeli uważasz, że komentarz powinien zostać usunięty - wypełnij formularz, który pokazuje się po kliknięciu na dzwonku pod treścią danego komentarza.