Reklama

Co dalej z kościerskim sądem?

Trwa batalia o utrzymanie Sądu Rejonowego w Kościerzynie. Tutejsi samorządowcy szukają wszelkich możliwych rozwiązań, które będą w stanie uratować placówkę. - Jeśli reforma jest nieunikniona, warto chyba dobrze to przemyśleć - uważa Piotr Lizakowski, starosta kościerski.

Pod koniec grudnia pisaliśmy już o reformie sądownictwa, z jaką nosi się minister Jarosław Gowin. Jeśli forsowane przez niego rozwiązania wejdą w życie, z mapy rodzimych sądów zniknie ponad setka najmniejszych placówek rejonowych. Nie przestaną co prawda funkcjonować zupełnie, a jedynie przejdą pod administracyjny zarząd większych sądów w charakterze filii.

Taki los miałby spotkać między innymi sąd w Kościerzynie, ale tutejsi samorządowcy stanowczo protestują. Powiat wspólnie z lokalnymi gminami starają się przekonać resort sprawiedliwości do zmiany planów. Powstała nawet specjalna petycja do ministra, pod którą podpisało się pięć tysięcy niezadowolonych z szykowanych zmian mieszkańców.

To jednak nie wszystko. Minister Gowin otrzymał też od włodarzy z rejonu kościerskiego kilka uwag dotyczących planowanej reformy.

- Łączenie sądów w niektórych wypadkach jest dla mnie niezrozumiałe, np. Człuchowa z Miastkiem czy Bytowa z Chojnicami. W ogóle nie wzięto tu pod uwagę odległości dzielącej te miejscowości, a przecież zmiany miały usprawnić i przyspieszyć pracę sądów. To czynnik dość istotny. Wystarczy spojrzeć na mapę - przekonuje starosta.

Lizakowski wskazuje także na inne negatywne efekty tego rozwiązania, a mianowicie trudniejszy dostęp do prezesów i kadry administracyjnej. Decyzja dotycząca Kościerzyny jest dla niego tym dziwniejsza, że lokalna placówka nie miała podobno żadnych zaległości i wywiązywała się z wszystkich spraw na bieżąco.

Jest też kolejny, silny argument, który jak mają nadzieję władze Kościerzyny resort sprawiedliwości weźmie pod uwagę przed podjęciem ostatecznej decyzji. Chodzi o umowę, na mocy której powiat przekazał atrakcyjnie położony budynek pod siedzibę sądu.

- Budynek miał być przeznaczony na siedzibę Sądu Rejonowego w Kościerzynie, a nie żadnej filii. Na jego remont i adaptację wydano 14 milionów złotych, więc ta decyzja ministra jest nie tylko niezrozumiała, ale i godzi w postanowienia tej umowy. Przyznam, że to dla mnie zaskakujące podejście - zaznacza Piotr Lizakowski.

Samorządowcy liczą, że uda im się przekonać autorów reformy do zamiany ról i utrzymania siedziby sądu rejonowego w Kościerzynie, z Kartuz czyniąc filię. Aby zwiększyć rolę miejscowej placówki, są nawet gotowi rozszerzyć jej właściwość miejscową o Stężycę i Sulęczyno.

- Rozważamy wszystkie możliwości i jest to jedna z opcji - potwierdza starosta, dodając, że i taka sugestia znalazła się w piśmie skierowanym do ministerstwa.

- Pod wieloma względami ma to sens. Przede wszystkim ze względu na odległość. Teraz pozostaje nam jedynie czekać na odpowiedź z Warszawy. Mam nadzieję, że będzie ona dla nas pomyślna. Nie chciałbym, aby odczytywać to jako naszą niechęć w stosunku do Kartuz, ale jeśli reforma jest nieunikniona, warto chyba dobrze to przemyśleć i zrobić w przemyślany sposób.

Bartek Gruba
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Koscierski.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości