Reklama

Wieżyca. Z dymem mogło pójść nawet 700.000 złotych

Skutki niedzielnego pożaru przy stoku narciarskim Koszałkowo w Wieżycy okazują się poważniejsze niż pierwotnie sądzono. Ogień strawił tam restaurację "Biały Miś" oraz częściowo magazyn wypożyczalni sprzętu. Właściciel obiektu wycenił straty na 700 tysięcy złotych.

Płomienie pojawiły się w nowej, bo otwartej w styczniu tego roku restauracji tuż przed południem. Wewnątrz znajdowało się wówczas około dwudziestu osób, ale wszyscy w porę zdążyli bezpiecznie opuścić budynek.

Początkowo z ogniem próbował walczyć sam właściciel, ale płomienie szybko zajęły konstrukcję dachową. Gdy na miejsce dotarła straż, paliło się już praktycznie całe piętro, a walka z żywiołem była o tyle trudniejsza, że szalał on głównie w przestrzeni pomiędzy ociepleniem, a konstrukcją dachową.

- By móc dojść do źródła ognia, musieliśmy wycinać otwory w dachu i usuwać dachówki. Co chwilę płomienie pojawiały się w innym miejscu. Stąd akcja trwała ponad cztery godziny - relacjonuje Edmund Kwidziński, komendant Państwowej Powiatowej Straży Pożarnej w Kartuzach.

Poza jednostką z Kartuz, na miejscu działało też cały czas blisko dziesięć innych zastępów straży z lokalnych jednostek ochotniczych. Pożar udało się w końcu opanować, ale straty sięgną kilkuset tysięcy złotych. Zdaniem właściciela może to być nawet kwota 700.000 złotych. Ostateczna wartość szkód znana będzie jednak dopiero po oficjalnej analizie biegłych.

Lista zniszczeń jest wyjątkowo długa.

- Spaliła się praktycznie cała konstrukcja dachowa, strop, elementy izolacji i ocieplenia oraz blachodachówka. Do tego doliczyć należy koszty związane ze zniszczeniem instalacji, w tym grzewczej oraz fakt, że pomieszczenia na parterze uległy nadpaleniu i zostały zalane w czasie akcji gaśniczej - wylicza komendant Kwidziński.

Równolegle do opanowywania pożaru ratowano również sprzęt narciarski w sąsiadującym z częścią restauracyjną magazynie oraz wyposażenie poszczególnych pomieszczeń "Białego Misia". Gdyby nie to, straty mogłyby być zdecydowanie większe.

W dalszym ciągu trwa również ustalanie przyczyn zaprószenia ognia. Pod uwagę bierze się m.in. zwarcie instalacji elektrycznej, rozszczelnienie przewodu kominowego lub niewłaściwie użytkowany kominek, ogrzewający obiekt.

Bogatą galerię zdjęciową z niedzielnej akcji gaśniczej pod Wieżycą można obejrzeć tutaj.

Autorem zaprezentowanego pod tekstem filmu jest natomiast portal strażacki www.remiza.com.pl

Bartek Gruba
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości