Niewiele brakowało, a szczypiornistki UKS PCM Kościerzyna wróciłyby z wyjazdowego spotkania ze Spartą Oborniki Wielkopolskie komplet punktów. Ekipa z Kaszub długo prowadziła z faworyzowanymi gospodyniami, ale ostatecznie mecz zakończył się rozczarowującym mimo wszystko remisem 26:26.
Przed pierwszym gwizdkiem sędziego taki wynik kościerzynianki wzięłyby z pewnością w ciemno. Co prawda w pierwszej rundzie tego sezonu w Sokolni Sparta zebrała srogie cięgi, przegrywając niespodziewanie 25:18, ale ligowa tabela w roli faworyta wyraźnie wskazywała panie z Wielkopolski.
Tymczasem zespół z Kościerzyny już w pierwszych minutach narzucił miejscowym swój styl gry, wypracował sobie przewagę i szybko odskoczył na kilka trafień. Dobra równa gra przez całą pierwszą połowę sprawiła, że UKS PCM zdawał się w pełni kontrolować wydarzenia na boisku i na przerwę schodził prowadząc wyraźnie 16:11.
Druga odsłona zdawała się więc być już tylko formalnością. Potwierdziły to zresztą pierwsze minuty po powrocie obu ekip na parkiet. Co prawda gra była o wiele bardziej wyrównana niż w pierwszych 30 minutach, ale Sparta nie była w stanie zniwelować strat choćby częściowo. Jeszcze na niespełna kwadrans przed końcem prowadziliśmy różnicą sześciu trafień.
Niestety właśnie wtedy coś się zacięło, a szczypiornistki z Kościerzyny zbyt wcześnie zaczęły myśleć o końcu spotkania. Cała mozolnie wywalczona przewaga zaczęła topnieć w oczach. Na kilkanaście sekund przed końcem zdawało się jeszcze, że przy odrobinie szczęścia wygraną uda się jakimś cudem wybronić. Przyjezdne prowadziły bowiem 26:25 i miały piłkę. Akcja nie przyniosła jednak bramki, a błyskawicznie przeprowadzony przez Spartę desperacki atak pozwolił im niestety uniknąć porażki i urwać kościerzyniankom punkt.
Szkoda, bo cenne zwycięstwo było na wyciągnięcie ręki. W tej sytuacji o "bezpieczną czwórkę" przyjdzie się zawodniczkom UKS PCM zmierzyć jeszcze z Jutrzenką Płock.
Komentarze